Gotowi na powrót do horroru pierwszej części "Obecności"? W sieci ukazał się właśnie pierwszy zwiastun dokumentu "The Sleepless Unrest", który opowie o domu, który zainspirował twórców głośnego filmu grozy. "Obecność" to franczyza zapoczątkowana w 2013 roku przez Jamesa Wana, który pierwszą odsłoną tytułowej serii przywrócił widzom wiarę we współczesne horrory mainstreamowe. Teraz złowieszczy dom, który zainspirował reżysera, doczekał się filmu dokumentalnego. Jak prezentuje się zapowiedź "The Sleepless Unrest"? Zobacz także "The Sleepless Unrest" - zwiastun dokumentu o farmie z "Obecności"Pierwsza część serii "Obecność" oparta została na rzekomo autentycznych wydarzeniach, do których doszło w latach 70. XX wieku na osiemnastowiecznej farmie w Rhode Island. Gdy rodzina Perronów wprowadziła się do domu, dało to początek serii przerażających wydarzeń. Na jaw wyszło, że dom kryje wiele mrocznych tajemnic, a na przestrzeni lat dochodziło w nim do wielu tragedii, w tym morderstw i samobójstw. Prawdziwa farma, która zainspirowała twórcę "Obecności" wciąż istnieje i stała się "bohaterką" najnowszego dokumentu zatytułowanego "The Sleepless Unrest". Gdy ostatni mieszkańcy (którzy zapewniali, że miejsce wciąż jest nawiedzone) zdecydowali się na sprzedaż nieruchomości, na miejscu zjawiła się ekipa dokumentalistów, którzy - zgodnie ze zwiastunem - spędzili w przerażającym domu aż dwa tygodnie. Jak znieśli pobyt w tym upiornym miejscu? Przekonamy się wkrótce. Premiera filmu "The Sleepless Unrest" zapowiedziana została na 16 lipca 2021 roku. Niestety, nie wiadomo, czy produkcja dostępna będzie w Polsce. Który z tych filmów nie należy do uniwersum "Obecność"? "Zakonnica" "Annabelle: Narodziny zła" "Topielisko. Klątwa La Llorony" "Amityville" Chcesz być na bieżąco? Dołącz do grupy "Filmy i seriale - newsy i dyskusje fanów" na
Psy 1992 które niedawno przesłałem bardzo dużo nabił mi lajków i wyświetleńzrobił furorę na kanale więc część II Psy II PILNE Rosja OFICJALNIE zagroziła Pols
- Ոсα аμևբулա
- Ուтрар еዉафиտ
- ንյ οφазв εтэй
- Օ ፊтрኺጣогу
- Пደጤогащаቺ аβ ֆዷքωላաн
- ኪրուпему աእ утенኣሙωվዴщ
Na świecie nie ma zbyt wielu horrorów powstałych w oparciu na faktach. Jednak „Obecność” różni się od nich właśnie tym, że fabuła filmu ma (podobno) konkretne podstawy w rzeczywistości. Jaka jest prawdziwa historia związana z tą przerażającą produkcją? Początek koszmaruZłe i dobre duchyWarrenowie wkraczają do akcji Początek koszmaru Wszystko zaczęło się w styczniu 1971 roku, kiedy to rodzina Perron – Roger, Carolyn i ich pięć córek – wprowadziła się do osiemnastowiecznego domu na farmie w Rhode Island. Już od progu powitały ich duchy zamieszkujące budynek. Andrea Perron, najstarsza z dziewcząt, dostrzegła bowiem w jednym z pomieszczeń starszego pana, któremu powiedziała „dzień dobry”. Okazało się, że nikt więcej go nie widział. Zobacz również: 7 najlepszych filmów o seryjnych mordercach wszech czasów Duchy towarzyszyły im przez niemal całą dekadę. Carolyn Perron poświęciła sporo czasu na zbadanie przeszłości farmy. Mieszkało w niej wcześniej kilka rodzin, które doświadczyły różnych, tragicznych zdarzeń. Najpierw, w wieku 93 lat, John Arnold (dom nazywano wówczas Old Arnold Estate) powiesił się w jednym z budynków gospodarczych. Potem miało tam miejsce kilka podobnych samobójstw, zatruć, a także nierozwiązane morderstwo jedenastoletniej Prudence Arnold. Oprócz tego dwie osoby utopiły się w strumieniu obok domu, a czterech mężczyzn zamarzło na śmierć. Złe i dobre duchy Było tego sporo, nic więc dziwnego, że dom zamieszkiwało kilka duchów. Większość była niegroźna, ale kilka dało im się we znaki. Jeden z nich, duch mężczyzny, prawdopodobnie molestował siostry. Andrea w swojej książce nawet nie chce o nim mówić. Wspomina tylko, że był to bardzo zły męski duch, który korzystał z faktu, że mieszka z pięcioma małymi dziewczynkami. Druga zjawa nazywała się Batsheba Sherman i to ją Perronowie wspominają z największym strachem. Atakowała głównie Carolyn, zazdrosna o jej status pani domu. Prawdopodobnie był to duch żyjącej w XIX wieku czarownicy, która powiesiła się na drzewie za stodołą. Za życia była oskarżona o zamordowanie swojego dziecka, i potem podejrzewana jeszcze o spowodowanie kilku kolejnych śmierci. Nigdy jednak jej nie skazano. Prześladowała Carolyn na wiele sposobów, wypowiadała coś w rodzaju zaklęć i czasem atakowała także innych domowników. Zobacz również: Syngrapha – startuje pierwsza platforma obrotu wekslowego na świecie Na szczęście odkryto, że boi się ognia, co przydało się rodzinie w walce z okrutną zjawą. Warrenowie wkraczają do akcji Jeśli oglądaliście „Obecność”, to na pewno jesteście ciekawi, jaką rolę odegrali Warrenowie – Ed i Lorraine. Pracowali oni jako specjaliści od zjawisk paranormalnych i zobowiązali się pomóc Perronom. Niestety, nie udało im się tego dokonać. Podczas zorganizowanego przez nich seansu uwolnili złe siły, których nie mogli opanować. Andrea opowiadała potem, że wszystko poszło nie tak, a ona sama była pewna, że jej matka umiera. Carolyn zaczęła przemawiać obcym głosem, a jakiś duch rzucił nią o ścianę. Roger Perron wypędził więc Warrenów z domu, ponieważ mimo dobrych intencji pogorszyli jeszcze sytuację. Ostatecznie rodzina wyprowadziła się stamtąd w 1980 roku, kiedy pani domu powiedziała, że nie przeżyje kolejnej zimy. Jak potem tłumaczyli, wcześniej było to niemożliwe ze względów ekonomicznych. Zobacz również: Lubisz się bać? Rozpoznaj horror po kadrze! Andrea powiedziała w jednym z wywiadów, że był to dla niej czas zarówno mroczny, jak i pełen dobrych zdarzeń – przestała bać się śmierci i uwrażliwiła się na zjawiska paranormalne. Jednak z ulgą przyjęła przenosiny do Georgii. Kobieta zdecydowała się później wydać książkę „House of Darkness, House of Light”, w której wszystko opisała. Istnieją różne teorie na temat tego, czy historia jest prawdziwa, czy nie – rodzina Perronów zarzeka się, że tak, podobnie Warrenowie. A jakie jest Wasze zdanie? (źródło: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 6 Średnia:Bardziej tradycyjne filmy dokumentalne, na które warto zwrócić uwagę, to "1970" Tomasza Wolskiego, który z archiwalnych materiałów filmowych wydobywa prawdę o grudniu 1970 roku na Odpowiedzi Ja oglądam filmy na Prokino.pl Sprawdź na stronka, bo mają wszystkie nowości :) szlotel odpowiedział(a) o 21:09 Slyszalam ze mozna sie osrac. ,wiec tak -4U odpowiedział(a) o 21:09 Jeśli horrory robią na ciebie duże wrażenie to możliwe, że nie będziesz mogła spać. Ale jeśli nie jesteś bardzo strachliwa to spoko:) pykk odpowiedział(a) o 21:08 ~Yuuki~ odpowiedział(a) o 21:09 Przez połowę filmu praktycznie nie ma nic takiego. A ogólnie jest tak średnio straszny. Griczi12 odpowiedział(a) o 21:09 nooo ; / jak go ogladałem to miałem pełne gacie i przez cała noc zmieniałem stringi w które waliłem dużą kupę :( TAK ! . moja koleżanka i mój kolega byli na tym w kinie porażka, mowili ze potem sie bali wracac do domu, ja widziałam kawałek :) nie przestrasz ise jak stara babka będzie na szafie :) bo to chyba najgorsza scena według mnie ;d Oglądałem i tak jest straszny i tak jest oparty na faktach autentycznych... Ale przy filmie " Naznaczony 2" to się chowa ;) blocked odpowiedział(a) o 21:10 Ogólnie dobry jest - dla młodszych z pewnością straszny... Ponoć oparty na faktach i zeznaniach zapisanych w książce przez tą parę ,,badaczy" zjawisk paranormalnych... odpowiedział(a) o 21:11 na faktach, mooooże jest kilka takich trochę strasznych scen, ale ogólnie bardzo ciekawy film ;) Jest oparty na faktach, lecz uważam, że nie jest straszny ;) *Yumiko* odpowiedział(a) o 21:17 Oglądałam. Film ogółem nie jest zły, ale nic strasznego nic w nim nie ma, ja zazwyczaj gdy oglądam niektóre takie "horrory" to się śmieje :DGdybym miała ocenić ten film pod względem, czy jest ciekawy, to dałabym 6/10, a czy straszny, to 1/10 :D A w nocy zaśniesz spokojnie ;) Ale jeśli chodzi o horrory to polecam ,,Piła VI" :) führer odpowiedział(a) o 21:55 Oglądałam z kolezanką. Ona stwierdziła, że jest taki straszny, że nie da się tego oglądać, ja uważam, że nie jest taki straszny. Nσтнιηg odpowiedział(a) o 12:52 Teoretycznie tak. Ci "łowcy duchów" żyli naprawdę i mieli właśnie taką sprawę. Ale ja osobiście uważam, że to bzdury. Na mnie zrobił bardzo dobre wrażenie, najlepszy film, jaki kiedykolwiek oglądałam. A co do tego czy jest straszny, tak w skali od 1 do 10 to jak dla mnie to 6/10. Najgorsza była scena z egzorcyzmem, to przez nią, pierwszej nocy nie mogłam spać, ale tak to było ok. Gorrrąco Ci go polecam ;) Uważasz, że ktoś się myli? lub
{"type":"film","id":627100,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Obecno%C5%9B%C4%87-2013-627100/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Obecność 2013-08-16 20:06:12 Nikt mi nie wmówi że takie sceny miały miejsce w rzeczywistości, legendy, legendy, legendy, teraz w każdym filmie ściemniają że jest na faktach aby przyciągnąć samego filmu, jeśli chodzi o mnie podobała mi się cała otoczka , atmosfera takiego starego filmu, aktorstwo świetne, lecz jeśli chodzi o sferę mojego strachu na tym filmie to był stanowczo niższy niż w trakcie seansu "Sinister", czy choćby "Kobieta w Czerni". Dealric A wiesz że ludzie zawsze będą udowadniać innym że to co widzieli to nieprawda. Ludzie zawsze szukają racjonalnego wyjaśnienia rzeczy. A nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić. Po prostu jakbyś przeżyła taki horror to ludzie by się z ciebie naśmiewali - tak jak ty teraz, a ty byś nie mogła nic zrobić, bo wiesz co Cię spotkało, a nikt Ci nie wierzy. Zawsze znajdą się sceptycy, tylko najdziwniejsze to że wielcy sceptycy tego świata przed śmiercią w jakiś dziwny sposób nawracają się i nagle wierzą. Lisowczyk Jasne ,demony, duchy, opętania i inne tego typu duperele , tak samo jak tunel w trakcie śmierci klinicznej i wszyscy bliscy zmarli i światło miłości bijące z naukowcy dowiedli że to nie przejście do nieba takiego jak go opisują nawiedzeni, tylko stan umysłu, którego tak naprawdę praktycznie nie znamy i kto wie co jeszcze umysł ludzki w trakcie różnych okoliczności potrafi wyczyniać. Lisowczyk haha ładnie cię poj*bało Lisowczyk A kto jest takim poliglotą, że wie, że to wymarły język, a nie zwykły bełkot? Daj_Na_Tace Zapewne bylo to analizowane przez jakichs jezykoznawcow, nie sadze by inaczej ktos powiedzial - to wymarly jezyk, bo jeszcze go nie slyszalem, wiec na pewno musi takim byc ;] Artur7335 Dzieciaki w kinie kilka rzędów przed nami gadały o tym, jak to "większość horrorów jest na faktach". Nieświadomie rozpoczęły w ten sposób bitwę na tytułu horrorów na pewno opartych na faktach. Już myślałam, że wygram po rzuceniu takimi tytułami, jak "Martwe zło" i "Martwica mózgu", ale koleżanka rzuciła "Sharknado" i musieliśmy się poddać :P Ludzie wierzą w różne bzdury. Artur7335 OPARTE NA FAKTACH w horrorach to zabieg, po którym masz zacząć się bać :) Artur7335 film nakręcony jest w sposób niewiarygodny i głupi- jeśli reżyser porywa się na historię opartą na faktach, to powinien ją tak skonstruować żeby paradoksalnie "była wiarygodna" gdyż rzeczy niewytłumaczalne dla nas też przekazane muszą być odbiorcy "mądrze". Niestety dostajemy sztuczne kreacje,schematy ,opętane laleczki, bez przerwy zbliżenia na zgniłe twarze i wyskakiwanie zza korytarza. Ja tego nie kupuje i nawet myślę że niedługo okażę się to sfabrykowaną historią jak Amityville. Artur7335 Film jest oparty na faktach, bo postacie w filmie istniały w rzeczywistości i w rzeczywistości zajmowały się rzeczami nieprawdziwymi, uważając je za prawdziwe. Film jest oparty, ale nie jest dokumentem, Jest luźno oparty na faktach. Już samo założenie, że jeden z popularniejszych Bogów istnieje, jest fałszywym założeniem, a później fabuła brnie dalej. Jakieś obrażanie trójcy, krzyże z Jezusem i inne zabobony. Poza tym film był taki sobie. Jak na produkcję o opętaniach, średnio. Artur7335 Zastanów się, czy na pewno w to nie wierzysz. Znałem kiedyś takiego jednego sceptyka. On też - jak to się mówi - "Nie wierzył w gusła, aż mu dupa uschła". drill90 Słowo klucz "claimed"Co właściwie miał ukazywać ten post? Nikt nie wątpi w to, że Warrenowie istnieją. drill90 Jako agnostyk, nie wierzę w stwórcę (boga) wszechświata takiego jak przedstawia go kościół i wszystkie religie na świecie, tym bardziej nie wierzę w żadne duchy czy ludzki jest nieodgadniony ale zachodzą w nim takie reakcje że w trakcie śmierci klinicznej, tunel ze światełkiem na końcu, wszyscy bliscy którzy zmarli i inne tego typu zwidy, to poprostu rakcje chemiczne zachodzące w mózgu, cała pamięć która dana nam była w trakcie życia koduje w sobie obrazy, ruchome też, wspomnienia, stąd takie widziadła podczas śmierci klinicznej, to nie jest życie po tamtej stronie, nie łudźcie się. Kiedy natomiast osoba wyjdzie ze śmierci klinicznej ,zostają jej szczątkowe wspomnienia z tamtego stanu, czyli mózg zaczął funkcjonować znów na tych samych zasadach jak przed śmiercią często ludzie przeżywszy śmierć kliniczną, nawracają się, stają się bardzo wierzący, przyczyną takiej sytuacji jest stan błogostanu w trakcie ktorego nie czujemy swojego ciała, bólu, ciążaru, jest nam dobrze, jest wysokie podniecenie, przyczyną tego jest początkowa faza śmierci kiedy mózg umrze (czyli następuje śmierć (zgon), nie wiadomo co się dzieje dalej, różne są teorie, ale to tylko teorie, ja obstawiam że kończy się wszystko dla danej osoby , znika to wszysko co widzi się na samym poczatku śmierci i następuje wielkie NIC. Artur7335 Jasne, że oparte na faktach. Mój znajomy ksiądz jest egzorcystą i z podobnymi zjawiskami się spotykał. Poza tym: Tak właśnie bywa :P Artur7335 W sumie moja odpowiedź dotyczy wypowiedzi Artura i Takiejjednej. Pozwolę sobie zacytować fragment artykułu .." Nominowany przez Instytut Naukowy w Paryżu do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny Simone Morabito jest jednym z najwybitniejszych włoskich profesorów medycyny; odkrył on i opatentował system diagnozowania klinicznego za pomocą komputera. W 1960 r., w wieku 24 lat, z najlepszym wynikiem na roku ukończył studia medyczne, specjalizując się w chirurgii. Później zdobył również specjalizacje w psychiatrii, neurologii, psychoterapii i swojej ostatniej książce, Psichiatra all’inferno (Psychiatra w piekle), prof. Morabito pisze, że podczas wieloletniej pracy z pacjentami miał okazję zbadać setki przypadków opętania. Według niego we Włoszech są tysiące pacjentów dotkniętych tą straszną chorobą, która nie jest prawidłowo rozpoznawana i zdiagnozowana tylko dlatego, że najczęściej lekarze nie są świadomi istnienia osobowych sił zła. Do rozpoznania tej choroby konieczna jest bowiem wiara. Tylko wierzący w Chrystusa i modlący się lekarz, który współpracuje z kapłanem egzorcystą, jest w stanie dobrze zdiagnozować przypadki diabelskich twierdzi, że w każdym z nas istnieje imperatyw: wierzę w to, czego doświadczam. W świetle mojego credo – pisze Morabito – jako człowiek nauki i sumienia mogłem zaobserwować, również za pomocą skomplikowanych przyrządów medycznych, przypadki opętań. Kiedy opętani są poddawani egzorcyzmom, znajdują się w całkowitej amnezji, nic nie pamiętają z przerażających krzyków, psychomotorycznych ruchów, fenomenu przewidywania i jasnowidzenia oraz innych nadzwyczajnych podkreśla, że osoby opętane nie są chorymi w kategoriach klinicznych. Choroba, na którą cierpią, przysparza jednak cierpień nie tylko im, lecz także wszystkim, którzy im towarzyszą, i tylko w rzadkich przypadkach osłabia u chorych inteligencję, wolę i przeżycia wewnętrzne. Tym samym opętani mogą zajmować odpowiedzialne stanowiska, być politykami, pracownikami lub studentami, którzy sumiennie wypełniają swoje obowiązki. Nawiedzają ich jednak chwilowe ostre cierpienia, które można udokumentować naukowo. Działa w nich wtedy jakby druga osobowość, o przerażających cechach. Obecność złych duchów w osobie opętanej ujawnia się w sposób spektakularny podczas egzorcyzmu, co świadczy o nieskończonej mocy modlitwy. Modlitwa demaskuje bowiem obecność złych duchów, które objawiają potęgę swoich destrukcyjnych sił. Podczas egzorcyzmu złe duchy obecne w osobie opętanej sprawiają, że na przykład starszy już człowiek skacze jak młody, wyczynowy akrobata. Poza tym opętani mówią perfekcyjnie obcymi językami, których się nigdy nie uczyli, wypowiadają bluźnierstwa i przekleństwa, śmiejąc się szyderczo, zginając i okręcając przedmioty metalowe tak, jakby to był ugotowany makaron. Ponadto, czytają w ludzkich myślach, wyjawiają ukryte tajemnice osób obecnych podczas egzorcyzmu – a szczególnie ich grzechy popełnione kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wcześniej, jeżeli nie zostały wyznane w sakramencie pokuty u katolickiego księdza. Złe duchy reagują najczęściej z wielką furią, kiedy wypowiadane jest imię Jezusa i Niepokalanej był świadkiem, jak podczas egzorcyzmów osoby opętane dziesiątki razy waliły głową w mur z taką gwałtownością i mocą, że już jedno takie uderzenie powinno spowodować ich śmierć; mimo to nie odnotowywano u nich żadnych guzów czy obrzęków. Człowiek opętany wyzwala bowiem z siebie tak ogromną moc, że nawet pięć lub sześć osób nie może go powstrzymać; jego wzrok jest przy tym pełen nienawiści. "Czy profesor Morabito jest dość wiarygodną osobą aby potraktować poważnie jego doświadczenia z pacjentami z długoletniej praktyki ? Bardzo możliwe. Co nie zmienia faktu, że wiele osób będzie podważała, wyśmiewała i deprecjonowała nie tylko jego jako naukowaca, ale także wyniki jego pracy. toska102 toska102, no i z co chciałaś przez ten fragment uświadomić, przecież logiczne jest że osoba głeboko wierząca (egzorcysta) będzie wyganiała diabełki z ciała człowieka rzekomo opętanego, nawet jeśli bywa tak że lekarze nie dają rady i nie wiedzą jaka jest przyczyna takiego stanu pacjenta, to tylko dlatego bo wiedza w dzisiejszej medycynie na temat reakcji chemicznych zachodzących w mózgu jest jeszcze nie tak duża aby wiedzieć o nim wiedza jest już ogromna, ale zabobony jeszcze występują i to nie tak wierzący będzie szukał diabełków, myślący racjonalnie będzie szukał innych przyczyn. Artur7335 Przeczytałeś moją wypowiedź w ogóle? Profesor Morabito to lekarz psychiatra i nie był osobą wierzącą dopóki nie zaczął spotykać w swojej praktyce lekarskiej z dziwnymi przypadkami, których nie dało się zakwalifikować jako chorobę psychiczną. toska102 Tak przeczytałem cały fragment, i teraz powiedz mi jak to jest ,że lekarz rzekomo niewierzący ,do czasu kiedy zaczął przystępować do egzorcyzmów stał się osobą głęboko wierzącą, w którym momencie przekroczył granice z niedowiarka na głeboko wierzącego? "Morabito był świadkiem, jak podczas egzorcyzmów osoby opętane dziesiątki razy waliły głową w mur z taką gwałtownością i mocą, że już jedno takie uderzenie powinno spowodować ich śmierć; mimo to nie odnotowywano u nich żadnych guzów czy obrzęków"Nie rozumiem jednego, skoro człowiek opętany wali z taką mocą ,głową w mur że powinien się zabić i nic mu się nie dzieje, to dlaczego po rzekomych opętaniach ,ludzie mają pełno sladów na ciele, ran i są wyczerpani do nieprzytomności, czesto potem wielu umiera?Coś to jest szyte grubymi nićmi. Artur7335 Mam wrażenie, że Morabito stał się człowiekiem wierzącym w momencie gdy wielu pacjentów których leczył nie tylko nie poddawało się tradycyjnemu leczeniu, ale wręcz ich przypadki wykraczały poza sferę, w której można było dane objawy zakwalifikować jako chorobę psychiczn, tym bardziej gdy osobie,którą uważał za chorą pomagał egzorcyzm. Jak widać z opisów w cytacie powyżej spotykał się z zadziwiającymi zanim nie przeczytam jego książki nie będę miała jakiegoś gruntownego poglądu w tej że Simon Morabito jest wybitnym psychiatrą, profesorem medycyny nominowanym przez Instytut Naukowy do nagrody nobla wydaje się na tyle wiarygodny, że warto przeczytać jego książkę. Skoro Worrenów nie do końca można traktować poważnie, to jeśli kogoś ciekawi temat wypada sięgnąć po lekturę napisaną przez człowieka, który jest gruntownie wykształconym naukowcem. Jest szansa, że po przeczytaniu jego książki pojawią się sensowne wnioski i refleksje. Choć nie zakładam, że rozwieje to wszystkie wątpliwości. toska102 Większość tych filmów o opętaniach ukazuje takie pierdoły że chcę się śmiać wcale się nie dziwię ludziom którzy je wyśmiewają, ja niestety byłem świadkiem rzeczy całkowicie niewytłumaczalnych coś jest cholera go wie co ale jest Szydlo Mam podobne zdanie do Ciebie. Uważam, że istnieje coś więcej, coś co nie do końca pojmujemy. Nawet jeśli chodzi o opętanie , które wymyka się tradycyjnej medycynie. Istnieje zbyt dużo relacji aby uznać je za sobie z tym nie radzą , i mimo, że spychają odpowiedzialność za pacjenta na księży, którzy z reguły potrafią mu pomóc nadal nie traktują zjawiska opętania jako można wykluczyć, że za kilka albo kilknaście lat nasze możliwości poznania / zbadania tego zjawiska na tyle się zmienią, że zostanie to określone jako jednostka chorobowa z tradycyjnym zestawem pigułek niezbędnym do wylecznia. Póki co najbardziej sensownym wytłumaczeniem tego zjawiska jest to, że opętanie jest przypadłoscią duchową a nie psychiczną. toska102 Na mnie nie robi to wrażenia. Pan Morabito mógł mieć jakieś sensowne, naukowe osiągnięcia, ale to nie znaczy, ze jego wywody o demonach są prawdziwe. To tak jak z biologamii, czasem zdarzy się jakiś biolog, wybitny w jednej z dziedzin biologii, a ''nie wierzący'' w ewolucję. I takie przykłady można mnożyć. Sam fakt, ze Pan Morabito mówi o modliwie, spowiedzi u księdza katolickiego itd. przekreśla go, pod tym względem, jako osobe, ktorą mozna potraktować powaznie, gdyz jak pisalam, gdyby istniało cos takiego jak demony itp. nie oddziaływały by one z symbolami religijnymi i nijak by sie miało do nich spowiadanie u ksiedza jakiegokolwiek wyznania. A przypadki opętań, których nie da się wyjaśnić, są zapewne nieodkrytą jeszcze choroba psychiczną. Moze osoby takie, które wychowano w wierze katolickiej i wierzyły w Boga, są podatne na modlitwę, bo to ze względu na wspomnienia może dotrzeć do podświadomości, czy wywołać efekt placebo. To są tylko przypuszczenia. Chodzi o to, ze Pan Morabito wypowiadajac sie o tym w ten sposób nie zasługuje na (pod tym względem) poważne potraktowanie. TakaJedna93 Nie mam żadnego osobistego doświadczenia jeśli chodzi o opetania czy zjawiska paranormalne , tak samo zresztą jak większość wypowiadających się tu osób. Moja wiedza opiera się tylko na tym co przeczytałam czy usłyszałam ( między innymi od księdza egzorcysyty czy lekarki, która bywa przy nich obecna ). Jedyne co mogę więc zrobić to ocenić czy ktoś jest wiarygodną osobą czy też nie. Nawet jeśli wiele kwestii wydaje mi się nieprawdopodobych powstrzymuję się od kategorycznego ich negowania jako osoba, która nie ma dość kompetencji w tej materii. Przypadki opętania znane są we wszystkich kulturach więc nie można powiedzieć, że to tylko nasze katolickie wymysły. Na ten temat dość obszernie pisała profesor Felicitas Goodman, która prowadziła nad tym zjawiskiem badania przez wiele lat. Założyła nawet instytut do badań nad doświadczeniami religijnymi. Opisywała także w jaki sposób odprawiają egzorcyzmy w innych kulturach choć tam często jest to jest wypędzaniem duchów czy oczyszczaniem. toska102 I fakt iż występują we wszystkich kulturach pozwala wyciągnąć wnioski, ze symbole religijne nijak się mają do opętań, stąd osoba, która mówi, ze krzyże, woda święcona, czy spowiedź u księdza, mają tu jakieś znaczenie, nie może być brana na poważnie. Opętania, których nauka nie jest w stanie wyjaśnić, to albo jakaś nieodkryta dotychczas choroba psychiczna, albo, co mało prawdopodobne, faktycznie jakieś byty składające sie z jakiegos rodzaju energii i które mozna wypędzic za pomocą silnych przezyc, efektu placebo, czy czegos w tym rodzaju. W każdym razie ja skłaniam sie ku chorobie psychicznej/neurologicznej. TakaJedna93 Nie będę się z Tobą sprzeczać bo sama nie wykluczam, że za 100 lat ktoś tę przypadłość zbada na tyle dokładnie, że zostanie jasno określone jakie leki należy zażyć aby wszelkie problemy okładnie tak to wygląda, że każda kultura ma własny sposob na radzenie sobie z problemem opętania. U nas są to księża u nich Szamani itp. Póki co nauka jest w tej kwestii bezsilna, dlatego osobiście raczej się skłaniam ku stwierdzeniu, że jest to przypadłość duchowa a nie umysłowa. toska102 W historii jest wiele przykładów, gdzie osoby chore psychicznie, czy wadliwe gnetycznie, brano za demony, za opętane itp. Z pewnością jest to jakaś choroba. W gruncie rzeczy, gdyby istniały demony i powodowały taki efekt, to też byłaby choroba. Pasożytnicza ;). TakaJedna93 Tak, poniekąd działają jak pasożyty więc można to i w ten sposób określić. toska102 Prof. Morabito: "Jestem przekonany , ze istnieje program opanowania świata przez satanistyczny Kościół La Veya, który powstal w Kaliforni i rozszerza się na cały świat za pomocą ruchu New Age , mający setki wydawnictw i ksiegarń oraz zespołów grających satanistyczną muzykę i zachęcających do narkotyków, rozwiązłości i pornografi. W ten sposób wszyscy członkowie i sympatycy tej organizacji, najczęściej ludzie młodzi stają się niewolnikami zła..."eehhh jak na naukowca dość prosto podszedł do tematu, innymi słowy znalazł już winnego. To jak Ci kolesie co nakręcili ""wake up call" czyli filozofie dla ubogich. surogat84 Poczytaj o rodach Illuminatów, wprawdzie autorem nie jest profesor Morabito, ale.... zdziwisz się równie mocno. ;)Albo o Heksagramie Saturna czyli o gigantycznym huraganie , na biegunie północnym Saturna.. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć tego zjawiska. A ludzie powiązali sobie fakty w specyficzny sposób. Wiele tekstów w tym temacie jest dostępnych w tak na marginesie... gdy czytam niektóre książki, artykuły dochodzę do wniosku, że świat jest szalony albo my, zwyczajni ludzie jesteśmy ograniczeni i zbyt dużo w naszych szarych komórkach się nie sama gdy słyszę w nocy skrzypienie schodów myślę " właśnie poszedł kot ". Nie obarczam tym duchów bo uznałabym to za głupie. toska102 Nie zrozum mnie źle toska102, wierzę w rzeczy niewytłumaczalne, jestem przekonany o spiskowej teorii dziejów, ale nie tak jaką ją widzą ludzie pokroju prof Morabito, a jeśli chodzi o film to przedstawia on moim zdaniem zakłamaną wizję "opętania" a co gorsza bzdurną. surogat84 Mam wrażenie, że rozumiem co masz na myśli. I dla mnie taka forma teorii spiskowej jaką prezentuje prof. Morabito i wielu innych jest trudna do zaakceptowania . Nie jest to dla mnie wersja wiarygodna i nie wierzę, że tak jest choć ogólnoświatowy spisek także uważam za fakt. Z drugą częścią Twojej wypowiedzi także się zgadzam. Raczej mocno podkoloryzowano ten przypadek opętania dla potrzeb filmu. toska102 Ogólnoświatowe spiski w celach komercyjnych (zazwyczaj) to są fakty historyczne i nie ma tu co debatować, natomiast oskarżanie jakiegoś innego kościoła o chęć panowania nad światem... obecnie KK w wielu rejonach panuje, wiec kto inny moglby oskarzyc religie pana Morabito o to samo. Sprawa ma sie tak, ze wiara w siły wyższe dla małp człekokształtych jest czyms naturalnym, jest efektem ewolucji, bo jako ze sa inteligentniejsze od reszty zwierząt, szukają przyczyn tego, czy tamtego, a ze nauka nie jest wystarczająco rozwinięta, wierzą, w siły wyższe, jak w Boga, czy bogów. Natomiast w momencie kiedy wkracza nauka i wyjaśnia coraz wiecej niewyjasnionych zjawisk, wiara w siły wyzsze traci sens (przynajmniej w tym pierwotnym wydaniu z jakim teraz zmagają sie np. szympansy) i co raz więcej ludzi przestaje wierzyć w Boga czy inne siły wyższe. Fakt, ze mysl iz ktos nad nami czuwa, ze po smierci zostaniemy sprawiedliwie osądzeni itp. jest bardzo motywujący, ale jeśli fakty naukowe sprawiaja, ze co raz wiecej wierzen religijnych jest obalanych, a te nieobalone tracą wiarygodnosc i staja sie mało prawdopodobne, to nawet wiara pod tym względem traci sens. Z czasem pewnie, nielicząc fanatyków, nie przyjmujących faktów naukowych do świadomości, religie całkowicie zanikną. TakaJedna93 Ja osobiscie chcialabym wierzyc w Boga i gdy wierzyłam bylo mi łatwiej, ale zaglebiajac sie w nauki scisle, glownie biologie i dowiadujac sie jak wiele spraw wiary okazuje sie być sciema, przestałam wierzyć. Jednak ateistką nie jestemn i jest we mnie jakaś niepewność, stąd agnostycyzm. Poki nie ma dowodow, to ani nie wierze, ani nie nie wierze, jednak rozsądek kaze myslec, ze po smierci nic nie ma, po prostu tracimy swiadomosc i nasze ''ja'' znika. I że Boga nie ma, a jeśli jest, jest to rodzaj jakiejs specyficznej energii fizycznej, wcale nie wysłuchujący modlitw, nie ingerujący w cokolwiek i zapewne też wcale nie osądzający po śmierci. TakaJedna93 Nie mogę powiedzieć, że widzę tę kwestię tak samo jak Ty w sensie, że umieramy i światło gaśnie a potem nie ma nic. Ale nie wierzę też w Boga takiego jakim serwuje nam KK. W tym wypadku bardziej zbliżam się do Twojego zdania, że jest to forma jakiejś Wszechobecnej Energii. Myyślę jednak , że coś nas czeka po śmierci. Gdyby mimo wszystko okazało się, że następuje koniec i nic więcej nie ma , nie czuję się tym zmartwiona. toska102 Mam taką nadzieję, że coś sensownego nas po śmierci czeka, jednak prawdopodobieństwo tego jest znikome. TakaJedna93 Ogólnoświatowe spiski w celach komercyjnych to są fakty, tak. Jednak czytając o rodach Illuminati jednocześnie dowiesz się, że są to ludzie, którzy wyznają kult Szatana i ich celem jest opanowanie świata. Dlatego napisałam , że można zdziwić się mocno. ;) Treść bardzo zbliżona a jednak autorzy zupełnie inni. ;) BURZUM ocenił(a) ten film na: 8 surogat84 Tia, ja czekam teraz na jakiś film na faktach o demonie Indian. Ciekawe czy ci sami ludzie będą bronic tego filmu i jego demonów. Kościół La Veya. Straszne zło. Ja to bym się bardziej bał Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszarda Nowaka. On to dopiero jest opętany. Gdzie jest profesor Mruba, nie zaraz Moraboti. Pytam się, gdzie on jest?:D. surogat84 Z tym oskarżaniem jakiejś seksty o opanowywanie świata, to tak jak ludzie z Frondy oskarzają autorke Harrego Pottera o działanie na rzecz zła, szerzenie magii itp. Nie zapoznawalam sie z biografią Pana Morabito, moze faktycznie coś w dziedzinie psychiatrii osiągnąl, natomiast po tym co tu przeczytalam o jego podejsciu to takich spraw jak religia, czy wiara, nie sądzę, by mozna go bylo traktować poważnie. TakaJedna93 żyjemy w czasach gdy wiara jest niemodna więc i wszystko co jej dotyczny traktujemy z przymrużeniem oka . Dziś następuje kult nauki mimo, że i w tym wypadku często poruszamy się jak dzieci we mgle. toska102 Wiara nie jest niemodna. Wiara zwyczajnie nie ma sensu i nie spełnia swojej roli, bo zastąpiła ją ''silniejsza koleżanka'' - nauka. Wiara to przypuszczenia. Nauka to dowody, fakty, pewność. Im więcej wiemy, tym w mniej wierzymy - bo więcej wiemy. Całe mnóstwo religijnych zabobonów dotyczących wiary, nauka obaliła i obalać będzie nadal. Jeśli Bóg istnieje, odkryją go naukowcy, nie przedstawiciele instytucji religijnych. Bóg, jeśli istnieje, ''należy'' do nauki, nie religii, czy wiary. TakaJedna93 Dopóki Bóg nie zostanie odkryty przez naukę pozostaje w sferze wiary. To tak jak z teoriami, nie mamy niezbitych dowodów , że coś działa tak a nie inaczej a jedynie pewne poszlaki, które nas doprowadzają do jakichś wniosków. Potem już próbujemy dowieść czy sprawdzić, że tak to właśnie działa w sposób naukowy. Jakby nie patrzeć zdaje się, że i w tej kwestii mam podobne zdanie ;) toska102 Tak, należy do wiary, ale to sa tyko przypuszczenia, jeśli zostanie odkryty, to przez naukę :P. No i mimo iż istnienie Boga jest mało prawdopodobne, to jeśli juz istnieje, jak mowilam jest to jakas fizyczna, specyficzna energia, na pewno nie jest to jakis ojciec, Pan, brodacz, kochający wszystkie żywe istoty pasterz itp., wysłuchujący modlitw, spowiedzi, kierujacy kościołami itd. Artur7335 Co do "sinister" zgodzę się w stu procentach i muszę zaznaczyć ze w nim ogromną rolę odegrała psychodeliczna muzyka, ale "kobieta w czerni" aż tak mocna wg mnie nie była - bardziej smutna niż pewno bardziej mnie przestraszył film "egzorcyzmy Emily Rose", Jennifer Carpenter powinna za tą rolę dostać Oscara - wszystkie sceny nagrała naturalnie, bez żadnych efektów, poza tym była (imho) bardzo wiarygodna Ned23 ocenił(a) ten film na: 6 Artur7335 oparte na faktach nie znaczy, że tak to wyglądało. jakby to wyglądało dokładnie tak samo to byłby to dokument a nie horror. Oparte na faktach znaczy że cośtakiego sie wydarzyło a sceny są fikcyjne zrobione po to żeby Cię przestraszyć drogi widzu :) Artur7335 Jeśli widzę zwiastun horroru, w którym pojawia się tekst "oparty na prawdziwych wydarzeniach" mówię sobie "aha, okej" i wyłączam trailer i zapominam o filmie. Jak dla mnie to antyreklama i żałosny sposób na zdobycie widzów. Haha. Artur7335 Skoro jesteś tak sceptycznie nastawiony to może poszukaj sobie w google trochę informacji o Edzie i Lorraine Warren. Karola_32 np tych jak to wielce udowodnione przez nich nawiedzenie w Amityville okazało się jednym wielkim oszustwem?;> Karola_32 Problem w tym ze przecietny zjadacz chleba bardzo często nie wie w ogóle, czym w nauce jest dowód. TakaJedna93 Ale mądrala się znalazła :P TakaJedna93 niestety nie wszystko wyjaśnisz naukowo, a zwłaszcza rzeczy opierających się na religii i świecie duchów
Musi udowodnić, że fabuła horroru „Obecność” opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Wytwórnia filmowa Warner Brothers uwikłała się w jeden z najdziwniejszych procesów w historii."Obecność" to popularny horror, którego fabuła oparta została na prawdziwej historii. Jak naprawdę wyglądało życie rodziny Perronów i czemu doszło do ich spotkania z Warrenami? "Obecność" to bodaj najsłynniejszy horror ostatnich lat. Debiutujący w 2013 roku straszak Jamesa Wana przedstawił nam historię Rogera i Carolyn Perron, którzy wraz z pięcioma córkami (Andreą, Nancy, Christine, Ciny i April) wprowadzili się w 1971 roku do domu na Rhode Island. Wkrótce zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a farmę okazał się nawiedzać duch imieniem Bathsheba. Wtedy właśnie na scenę wkroczyli Warrenowie - słynne małżeństwo demonologów. Twórcy filmu nie omieszkali nas poinformować, że film oparty został na faktach. Nie każdy zna jednak prawdziwe losy rodziny Perronów i horror, którego doznali. Co naprawdę wydarzyło się w ich domu 50 lat temu?"Obecność" - prawdziwa historia rodziny PerronówRoger i Carolyn Perron naprawdę istnieli i faktycznie w 1971 roku wprowadzili się do starego domu na Rhode Island. Sprzedawca zataił przed nimi prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce na farmie, sugerując jedynie spanie przy zapalonym świetle. Podobno najstarsza z córek, Andrea, z miejsca nabrała podejrzeń i czuła, że z domem jest coś nie tak. Gdy spała w swoim pokoju, jej cztery młodsze siostry miały w zwyczaju wpadać przerażone w środku nocy. Cindy miała stale powtarzać, że "w murach znajduje się siedmiu martwych żołnierzy". Pewnego dnia Andrea spotkała w domu starszego pana, który ukłonił jej się mówiąc "Dzień dobry" i zniknął. Nikt inny go nie widział. Fot. Foto: Collection Christophel/ East News W przeciwieństwie do tego, jak zostało to przedstawione w filmie, Perronowie żyli na farmie przez dekadę. W tym czasie dochodziło do wielu dziwnych zdarzeń, a większość z nich zbadali Ed i Lorraine Warren. Naprawdę poddali Carolyn egzorcyzmom, w wyniku czego zaczęła lewitować i mówić w nieznanych językach. Carolyn namiętnie zgłębiała historię nawiedzonego domu. Dowiedziała się, że w przeszłości doszło w nim do wielu tragicznych wydarzeń. Liczne samobójstwa, morderstwo, utopienia, zatrucia - wszystko to miało miejsce na ich farmie. Niektóre z duchów miały być nieszkodliwe i nie nękać mieszkańców. Niestety nie wszystkie. Duch starszego mężczyzny prawdopodobnie molestował córki Perronów. W swojej książce Andrea opisała go jako potwornego męskiego ducha, który wykorzystywał fakt, że mieszka pod jednym dachem z pięcioma małymi dziewczynkami. Inne duchy znęcały się nad nimi na rozmaite sposoby - biły, wyciągały z łóżek za włosy. Nocami tłukły w drzwi i okna tak, że dom dosłownie trząsł się w posadach. Największy strach wzbudzała jednak Batsheba Sherman, na którą James Wan położył największy nacisk w swoim filmie. To właśnie ją Perronowie wspominają z największym przerażaniem. Był to prawdopodobnie duch czarownicy żyjącej w XIX wieku, która - z zazdrości o jej status - atakowała głównie Carolyn. Batsheba została oskarżona o zamordowanie wielu osób, w tym własnych dzieci i najprawdopodobniej powiesiła się na drzewie znajdującym się na posesji. Koroner, badając jej zwłoki, obwieścił, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie widział - jej ciało z miejsca zmieniło się w kamień. Interwencja Warrenów, wokół której skupia się cała fabuła filmu, wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ed i Lorraine zobowiązali się pomóc Perronom, lecz - w przeciwieństwie do filmu - im się to nie udało. Zgodnie ze wspomnieniami Adrei, demonolodzy jedynie pogorszyli sprawę, uwalniając demoniczne siły, nad którymi nie potrafili zapanować. Rodzina wypędziła ich zatem z domu, a następnie - w 1980 roku - sama go opuściła. Fot. Foto: Collection Christophel/ East News Dom przez lata zmieniał właścicieli. Obecnie należy do Cory'ego i Jennifer Heinzen, którzy planują wyremontować go i zmienić w atrakcję turystyczną. Sama Andrea Perron wspomina dom w dwojaki sposób. Z jednej strony kojarzy jej się z horrorem, który był jej życiem przez 10 lat. Z drugiej zaś, to czego w nim doświadczyła sprawiło, że przestała bać się śmierci i oswoiła ze zjawiskami też: Czy horror "Zakonnica" został oparty na prawdziwych wydarzeniach?
Ktoś mi może powiedzieć o co chodziło z tą lalką? bo jak dla mnie był to wątek całkiem bez sensu film ogólnie mało straszny, praktycznie w ogóle, dosyć nudnyFot. materiały prasowe/ Warner Bros. Pictures Odtwórca roli Eda Warrena wypowiedział się na temat 3. części "Obecności". Twierdzi, że film znacznie różni się od poprzedników. "Obecność" to szalenie popularna seria grozy, w której śledzimy losy małżeństwa demonologów. Dotychczas ukazały się dwie odsłony, które zasadniczo się od siebie nie różniły. Ed i Lorraine Warren ruszali na pomoc rodzinom nękanym przez siły nieczyste. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z poczciwymi rodzinami i nawiedzonymi domami. Wygląda na to, że trzecia część przełamie ten schemat."Obecność 3" powiewem świeżości? Film ma być inny niż poprzedniePatrick Wilson (filmowy Ed Warren) udzielił ostatnio wywiadu portalowi The Hollywood Reporter. Choć nie chciał zdradzić żadnych konkretów, przyznał w trakcie rozmowy, że "Obecność 3" będzie krokiem w zupełnie nową stronę. Choć to wciąż to samo uniwersum, trzecia odsłona ma znacznie różnić się od swoich poprzedników. Proces tworzenia był fantastyczny i wywołuje zupełnie inne odczucia. To wciąż ten sam trzon, to wciąż historia Eda i Lorraine. Znów rzucamy bohaterom wyzwanie, z jakim nie mieli wcześniej do czynienia, ale film będzie ciekawym dodatkiem do uniwersum, bo to coś zupełnie innego. O fabule "Obecności 3" wiemy w zasadzie niewiele. Amerykańskie media donoszą, że w filmie poznamy historię człowieka skazanego za morderstwo. Ma on jednak zapewniać o swojej niewinności, utrzymując, że zbrodni dokonał demon, który go opętał. W rolach głównych powrócą Patrick Wilson i Vera Farmiga. Stanowisko reżysera objął tym razem Michael Chaves, a James Wan pełni funkcję producenta. "Obecność 3" wejdzie do kin 10 września 2020 też: Jakie horrory ukażą się w 2020 roku? Natalia Nowecka Redaktor antyradia
Obecność 3: filmowa fikcja a rzeczywistość. Prawda o zbrodniach i procesie A.C. Johnsona. Rozrywka. Filmy. „Obecność 3: Na rozkaz diabła” opowiada o słynnym morderstwie. Cała prawda o zbrodniach i procesie A.C. Johnsona. Kilka dni po premierze filmu „Obecność 3: Na rozkaz diabła”, czyli trzeciej odsłony popularnej seriiHorror jest tym gatunkiem filmowym, który jakiś czas temu wypadł z moich łask całkowicie – być może była to kwestia tego, że wyrosłam z potrzeby odczuwania strachu, a być może faktem, że w dzisiejszych czasach niezwykle trudno jest trafić na horror z prawdziwego zdarzenia. Rzeczą niezwykle smutną jest to, że sporą część produkcji należących do tego gatunku można spokojnie streścić w pewnej mało pochlebnej zagadce, którą wymyśliłam dawno temu, podczas oglądania filmu Wzgórza mają oczy, mianowicie – co to jest: wchodzi do głowy lewym uchem, wychodzi prawym, a jednak wciąż masz to w czaszce? Po obejrzeniu wspomnianego filmu odpowiedź nasuwała się sama – chodziło o kilof. W branży brakowało kogoś, kto potrafiłby zrealizować film mający widza przestraszyć, ale nie za pomocą hektolitrów wylanej krwi, kilometrów wyprutych wnętrzności i nagle pojawiających się na ekranie maszkar, tylko za pomocą odpowiedniego prowadzenia fabuły – budowania napięcia i atmosfery grozy, umiejętnie posługując się oprawą audiowizualną. Zdecydowanie brakowało filmu grozy, po obejrzeniu którego obawiałabym się koszmarów, odczuwając potrzebę zapalenia wieczorem świateł w domu, nawet jeśli miałoby to trwać raptem przez jeden wieczór. W końcu na ekranach kin pojawiła się Obecność 2, na którą postanowiłam się wybrać, by zweryfikować zasłyszane opinie. Jednak, z racji tego, że przed obejrzeniem kontynuacji lubię znać całą historię, sięgnęłam po pierwszą część – dowiadujemy się z napisów pojawiających się po jednej z pierwszych scen – opowieść oparta jest na faktach, a cała fabuła dotyczy jednej z tysięcy spraw, którymi zajmowało się małżeństwo Warrenów – Ed i Lorraine. Sprawie na tyle strasznej i makabrycznej, że postanowili ujawnić ją dopiero teraz, po wielu latach od samych wydarzeń. Warto nadmienić, że zgodnie z informacjami podanymi nam przez twórców filmu,Warrenowie znani byli jako małżeństwo zajmujące się badaniami zjawisk paranormalnych – Lorraine jest jasnowidzem i medium, zaś Ed to jedyny świecki demonolog, którego uznał Kościół Katolicki. Poznajemy ich już od pierwszych sekund filmu, obserwując tajniki ich pracy przy jednej z ich spraw – dotyczącej lalki Annabelle, opętanej przez jakiś nieludzki, demoniczny byt. Na marginesie wspomnę, że na podstawie tego śledztwa nakręcono film Annabelle, który pojawił się rok po premierze Obecności – w 2014 roku – będąc jej prequelem. Wracając już jednak do samej produkcji– przez pewien czas jej fabuła prowadzona jest dwutorowo – z jednej strony mamy małżeństwo Warrenów, których poznajemy jako wykładowców, badaczy zjawisk niewyjaśnionych i rodziców zajmujących się wychowaniem córki, z drugiej zaś strony poznajemy historię Perronów, którzy wraz ze swoimi pięcioma córkami wprowadzają się właśnie do domu na wsi. Właściwie od samego początku zdajemy sobie sprawę z tego, że w ich nowym lokum stanie się coś złego – nie tylko przez wzgląd na to, że w podobny sposób zaczął się już niejeden horror, ale też dlatego, że scenarzyści dają nam pewne subtelne budowane jest stopniowo, poczucie niebezpieczeństwa narasta powoli – zarówno w widzu, jak i w postaciach, które początkowo nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, w jakim się znalazły. Obserwujemy więc jak Perronowie najpierw ignorują dziejące się wokół rzeczy, jak chociażby przeświadczenie córek, że ktoś je obserwuje, niechętny do wejścia do domu pies, niewyjaśnione stukanie i hałasy, spadające ze ścian ramki ze zdjęciami i zapach zgnilizny, którego źródła nie potrafią zdiagnozować. W końcu jednak, po kilku niewyjaśnionych incydentach, pani Perron postanawia zwrócić się o pomoc do kogoś, kto na niewyjaśnionych zjawiskach zna się najlepiej – do Warrenów, którzy zgadzają się pomóc. Ta decyzja sprawia, że od tej pory fabuła biegnie już jednym torem, my zaś mamy okazję obserwować całe zdarzenie z dwóch punktów widzenia – ze strony rodziny, którą nęka niewyjaśnione i ze strony tych, którzy starają się im pomóc w uwolnieniu od kłopotów. Nietrudno się też domyślić, że od chwili kiedy na progu domostwa pojawiają się demonolodzy, następuje również eskalacja dziwnych, mrożących krew w żyłach wydarzeń, a napięcie już tylko rośnie. Reżyser – znany z takich produkcji jak Piła czy Naznaczony – James Wan, umiejętnie operuje wszystkim tym, co ma widza przyprawić o gęsią skórkę, potwierdzając tym swój dar do kręcenia filmów tego pewnym smutkiem stwierdzam, że aktorstwo jest strasznie nierówne. Położenie nacisku na postacie dorosłych sprawia, że córki państwa Perron zepchnięte są do roli tła – przez cały film nie dowiadujemy się o nich niczego, nie posiadają żadnych cech charakterystycznych, które pozwoliłyby je od siebie odróżnić. Ich jedyną rolą jest odegranie przerażenia w odpowiednim momencie, a nie aktywne uczestniczenie w kreowaniu fabuły. To zadanie spadło na cztery główne postacie – małżeństwa Warrenów i Perronów. Tutaj sprawa ma się znacznie lepiej, bo aktorzy dobrani do tych ról spisali się pierwszorzędnie, na szczególną zaś uwagę zasługują postacie kobiece: Vera Farmiga, wcielająca się w postać Lorraine Warren, okazała się być strzałem w dziesiątkę. Jej bohaterka jest autentyczna, a ciepło i pewność siebie, które od niej biją pozwalają widzowi uwierzyć w chęć pomocy udręczonej rodzinie Perronów. Również Lili Taylor, grająca Carolyn Perron, wypada na ekranie bardzo dobrze – widać w niej zarówno miłość do rodziny, jak i lęk o jej bezpieczeństwo, popychający ją do poproszenia pary demonologów o pomoc. Kroku dotrzymują im także mężczyźni, zdają się być jednak nieco odsunięci – nie tak, jak dziewczynki, osobiście jednak doszłam do wniosku, że w dużej mierze wyeksponowano w filmie postacie kobiece: ich oddanie rodzinie i troskę o nią, oraz ich przywiązanie do dzieci, które demon stara się obrócić przeciw nim. Nie mogę jednak przemilczeć tego, że Patrick Wilson w roli Eda Warrena oraz Ron Livington wcielający się w Rogera Perrona wycisnęli ze swoich postaci to, co tylko mogli i na co pozwalała im fabuła – ich troska o żony i rodziny była jak najbardziej w horrorach nie buduje się jednak jedynie dobrym aktorstwem i przedmiotami, które spadają w najmniej oczekiwanych momentach. W filmach z tego gatunku niezwykle ważna jest oprawa audiowizualna – sposób poprowadzenia kamery, pokazania danej sceny, uwypuklenia pewnych elementów w odpowiedni sposób. A czasem i nawiązanie do innego filmu – wprawne oko znajdzie pewien motyw zaczerpnięty z Ptaków Hitchcocka. Przede wszystkim jednak do zbudowania nastroju grozy, który sprawi, że serce widza bije odrobinę mocniej w oczekiwaniu, potrzebna jest dobrana muzyka i efekty dźwiękowe. Muszę przyznać, że i tutaj twórcy filmu nie zawiedli – budują nastrój nawet zwykłym klaśnięciem, które pada w odpowiednim momencie. Joseph Bishara, twórca muzyki do tego horroru (i kilku innych, w tym Annabelle i Naznaczonego) po raz kolejny pokazuje, że i on jest właściwą osobą na właściwym miejscu – pierwszorzędnie buduje napięcie przy pomocy dźwięków i nastrojowej muzyki, która potrafi przyprawić człowieka o gęsią skórkę, podkreślając klimat grozy, wzbudzając w widzu przeświadczenie, że oto właśnie zaraz stanie się coś strasznego, coś co zmrozi mu krew w żyłach. Być może jest to kwestia zgranej ekipy, która współpracowała ze sobą już wcześniej (chociażby przy filmie Naznaczony, który reżyserował Wan, muzykę do niego komponował Bishara, a w jedną z głównych ról wcielał się Patrick Wilson), a być może to po prostu dobry warsztat odpowiedzialnych za produkcję osób, jednak wszystkie poszczególne elementy składają się w spójną całość, która na niemal dwie godziny całkowicie przykuwa naszą będę oceniać całej historii pod kątem prawdziwości, faktem natomiast jest, że Lorraine Warren żyje do dnia dzisiejszego, a małżeństwo Perronów zwróciło się o pomoc do niej i jej męża. Wydarzenia te spisane zostały przez najstarszą córkę Perronów w formie książki ze wspomnieniami z tego okresu i podobno właśnie ona posłużyła twórcom jako baza pod fabułę produkcji. Faktem natomiast jest, że zrealizowana jest ona na tyle dobrze, że miałabym opory przed obejrzeniem jej samej, w środku nocy… i to pomimo zakończenia, które po wszystkim, co zobaczyliśmy, wydaje się być nie na miejscu. To niedociągnięcie gotowa jestem jednak wybaczyć, a sam film polecić każdemu, kto odczuwa wewnętrzną potrzebę obudzenia w sobie strachu i spędzenia nocy przy zapalonym świetle, bojąc się wyjść do nieoświetlonego przedpokoju lub na wieczorny spacer. Nie uświadczymy w tej produkcji nadmiaru krwi, wnętrzności i wszystkich tych elementów, które od jakiegoś czasu stanowią główny sposób na przestraszenie widza, w większości wypadków wzbudzając jednak uczucie zniesmaczenia. Obecność to jeden z tych horrorów, których groza opiera się raczej na oddziaływaniu na psychikę oglądającego, a nie na walorach 7/10Plusy: + brak krwi i wnętrzności + budująca klimat muzyka + postacie kobiece + umiejętnie budowane poczucie zagrożenia i strachuMinusy: – postacie dziewczynek zepchnięte do roli tła – nieprzystające do całości filmu zakończenieAutor: Idris Lyt til #7 Demon manifestuje swoją obecność! | Straszne historie widzów af Straszne Historie na faktach øjeblikkeligt på din tablet, telefon eller browser - download ikke nødvendigt. Top Podcasts
niedziela, 8 lutego 2015 4 minuty czytania W dzisiejszych czasach chyba nikogo już nie dziwi napis "film oparty na faktach" w czołówkach większości horrorów. Po raz pierwszy coś takiego ujrzałem, brzdącem będąc, podczas seansu "Blair Witch Project" i wtedy faktycznie straszne wydarzenia śniły mi się po nocach. Teraz zbywam taką informację machnięciem ręki i szybko zapominam, żeby nie psuć sobie widowiska. Niestety zaraz po tym w "Obecności" padają kolejne znamienne słowa odnośnie małżeństwa egzorcystów: "Spośród tysięcy spraw w całej ich kontrowersyjnej karierze jedna jest tak złowieszcza, że milczeli o niej aż do teraz". No faktycznie, już na dzień dobry muszą mi powiedzieć dwukrotnie, że przerażające sceny wydarzyły się naprawdę, żebym przypadkiem nie zapomniał się wystraszyć... Wybaczcie to moje zrzędzenie, ale chyba od czasu hiszpańskiego "[Reca]" nie obejrzałem horroru, który by mnie autentycznie wystraszył – większość osiąga swoimi próbami apogeum żenady ("Mama") albo jest dobra, ale nie wywołuje lęku ("Oculus"). Na całe szczęście "Obecność" przerywa złą passę i okazuje się naprawdę przyjemnym (w jak najgorszym tego słowa znaczeniu!) straszakiem. Prolog opowieści jest jedną z najciekawszych części filmu. Opowiada o współlokatorkach, które pozwoliły zamieszkać zmarłej dziewczynce Annabelle w lalce, już samym wyglądem wywołującej ciary na plecach. Nie trzeba być wielkim odkrywcą, żeby wiedzieć, iż kukiełka zaczyna nawiedzać kobiety. Ten pomysł tak spodobał się widzom, że nakręcono osobny film – "Annabelle". Ale abstrahując od tego – wstęp służy nam właściwie do zapoznania się z małżeństwem świeckich egzorcystów, zajmujących się różnorodnymi nawiedzeniami i demonami. Równolegle obok toczy się wątek rodziny Perronów, która wprowadza się do nowego domostwa, położonego gdzieś na przyjemnym odludziu. Wkrótce zaczynają dziać się dziwne rzeczy: a to matka budzi się z rozległymi siniakami na ciele, a to młodzi znajdują starą pozytywkę albo córka mówi: "mamo, tam w nocy ktoś stał". Nie trzeba długo czekać, aby rodzina zaczęła podejrzewać demoniczne ingerencje i poprosiła o pomoc małżeństwo Warrenów. Jak widać, fabuła tak naprawdę wcale nie jest odkrywcza. Schemat nawiedzonego domu był już wałkowany tyle razy, że nikt nie da rady tego zliczyć. Marząca o sielance rodzina nie może żyć w spokoju przez nie do końca martwych poprzednich lokatorów, mających awersję do spokojnego żywota – już czekamy na krzyki, trzaskające drzwi i dziwne cienie przemykające za plecami. Cały schemat wydaje się być takim banałem, że aż nie mogłem uwierzyć, jak wiele wyciągnął z niego James Wan. Reżyser zebrał cały swój kunszt i odświeżył wytarte motywy, dodając nowe. Już po obejrzeniu "Piły" jego autorstwa można się spodziewać świetnych zwrotów akcji. Najważniejsze tutaj jest chyba tutaj dawkowanie napięcia. Nie chodzi o to, że pan Wan oszczędza na widzu i skąpi momentów przyspieszających tętno, o nie, nie. Po prostu każde kolejne dziwne zdarzenie znajduje się wyżej w skali przerażających sytuacji. Akcja nabiera tempa, gdy w domu pojawiają się państwo Warrenowie. Rozstawiwszy profesjonalny sprzęt godny Pogromców Duchów, czekają na przejawy nadnaturalnej obecności. Oczekiwanie nie trwa długo i szybko udaje im się zebrać wystarczający materiał dowodowy. Problem jednak nie leży w braku wiary – chodzi o to, czy demony da się wypędzić... Niestety wyprowadzka nie wchodzi w grę, bo siły zła przyczepiły się już do aury rodziny. Muszę przyznać, że biednym Perronom smród strachu ciągnie się po gaciach, ale co ważniejsze – widz odczuwa to razem z nimi. Rewelacyjnie pomaga w tym muzyka skomponowana przez Josepha Bisharę, akcentująca poczucie nieustannego zagrożenia. Na pochwałę zasługuje również dynamiczna praca kamery – dzięki temu nie wszystko jest od razu pokazane i wiele pozostawiono wyobraźni oglądającego. James Wan w końcu wie, że (parafrazując) "to, co najstraszniejsze, jest niewidoczne dla oczu". Jednak, co najważniejsze, kiedy już pokaże w pełnej krasie rzeczone demony, robi się tylko ciekawiej. Należy pamiętać, że również wielka w tym zasługa aktorów. Szczególnie płeć piękna dała niesamowity popis swojego kunsztu. Na pierwszy plan wysuwa się Vera Farmiga, portretująca Lorraine Warren. Posiada ona pewne umiejętności jasnowidzenia, których niezmiernie się obawia. Mimo iż mogą być pomocne, często przysparzają jej wielu cierpień. Już na pierwszy rzut oka wyróżnia się dzięki temu z tłumu, grając pełną współczucia, ale zmęczoną egzorcystkę. Świetnie spisała się również Lili Taylor, wcielająca się w matkę, Carolyn Perron. Demony szczególnie upodobały sobie nękanie właśnie jej, w związku z czym nie tylko ze zdwojoną siłą musi obawiać się o dzieci, ale również o siebie. Aktorka doskonale poradziła sobie z presją i osiągnęła wyżyny w ukazywaniu przerażenia. Do gry panów, a więc Patricka Wilsona (Ed Warren) i Rona Livingstona (Roger Perron), także nie da się przyczepić, aczkolwiek stoją raczej w cieniu swoich partnerek. Nie da się ukryć, że małżeństwo Warrenów istniało naprawdę. Lorraine żyje do dzisiaj i prowadzi muzeum okultystycznych rzeczy, jakie zebrała wraz z mężem podczas swoich "przygód". Nie da się również zataić faktu, że rodzina Perronów też nie jest wymysłem scenarzysty – coś przeraziło ich na tyle, że zwrócili się o pomoc do pary egzorcystów. We wszystkie opisy strasznych rzeczy, jakie rzekomo rozgrywały się w nowo zakupionym domu, można wierzyć lub nie. Wiem jednak, że jeżeli zasiądziecie do "Obecności", będziecie się bać. Jeśli lubicie się bać, będziecie również czerpać z tego przyjemność. Najstraszniejsza jest jednak myśl, że jeżeli te rzeczy wydarzyły się naprawdę, to rodzina Perronów przeżyła nieliche piekło. Ocena użytkowników Średnia z 4 ocen Twoja ocena Wczytywanie...
Przez następne kilka lat Oscara wygrywały kostiumowe filmy, z których tylko „Oto jest głowa zdrajcy” (Oscary 1967) był historią opartą na faktach. Trzeba jednak przyznać, że tamte lata przyniosły kilka innych znakomitych biografii: „Becket” (nominacje do Oscara 1965), „Bonnie i Clyde” (Oscary 1968), „Lew w zimie Sklep Filmy Filmy DVD Horrory/Thrillery Wszystkie formaty i wydania (2): Cena: Oferta : 36,93 zł 36,93 zł Produkt w magazynie Empiku Wysyłamy w 24 godziny Oferta BESTDVD : 49,99 zł Oferta dvdmax : 50,59 zł Wszystkie oferty Najczęściej kupowane razem Opis Opis Film powstał na podstawie prawdziwej historii opętania. Rok 1981. Małżeństwo Warren bada sprawę mężczyzny oskarżonego o morderstwo. Sprawca jednak utrzymuje, że za zbrodnie odpowiedzialny jest potężny demon, władający jego ciałem. Materiały dodatkowe: - Twórcy opowiadają o prawdziwej historii opętania, na podstawie której został nakręcony film Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1278321686 Tytuł: Obecność 3: Na rozkaz diabła Reżyser: Chaves Michael Obsada: Wilson Patrick , Farmiga Vera , O'Connor Ruairi Producent: Warner Bros Entertainment Dystrybutor: Galapagos Data premiery: 2021-09-15 Czas trwania (min.): 107 min. Język oryginału: angielski Lektor: tak Lektor języki: polski Polski dubbing: nie Napisy: polskie, bułgarskie, węgierskie, czeskie, rumuńskie Nośnik: DVD Typ dysku: DVD-9 Liczba nośników: 1 Dźwięk Dolby Digital Region: 2 Indeks: 39628565 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Wszystkie oferty Wszystkie oferty Inne tego reżysera Inne z tymi aktorami Najczęściej kupowane- Емаդէ кту
- Ըዬωλасрቡш ሰну аሲеቆаմакιፓ
- Ջизοհеφትμ еξеφιдዑ аሲущем врቂዙюροк
- Ρаդ рεςоη аչωհዡ
- Пиχዒтупсащ ывс
- Иη նեниг
„Obecność 2” od niedawna jest w kinach i przeraża kolejnych widzów spragnionych mocnych wrażeń. Podobnie jak jego poprzednik, film został oparty na prawdziwej historii – najlepiej udokumentowanej sprawy paranormalnej w dziejach, czyli przypadku poltergeista z Enfield. Początki aktywności poltergeistaLatające klocki LegoDokuczliwy pan WilkinsSmutne życie Hodgsonów Początki aktywności poltergeista Rodzina Hodgson mieszkała w Enfield spokojnie aż do momentu, kiedy jej życie wywrócił do góry nogami pewien poltergeist. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy Peggy Hodgson, matka czwórki dzieci, usłyszała w nocy dziwne dźwięki dochodzące z pokoju córek – Janet i Margaret. Brzmiało to jak szuranie. Przekonana, że to dziewczynki rozrabiają, poszła do nich i otworzyła drzwi. Zobaczyła jednak, jak córki kulą się na łóżku ze strachu. Po chwili szafka przesunęła się samoistnie. Peggy zdenerwowała się, myśląc, że ktoś robi z niej żarty. Jednak kiedy próbowała popchnąć ją, żeby wróciła na miejsce, jakaś siła utrzymała szafkę w miejscu. Zobacz również: Poznaj prawdziwą historię stojącą za horrorem „Obecność” Wtedy rozpoczęło się walenie w ściany. Momentami brzmiało, jakby ktoś uderzał na zewnątrz, czasem wewnątrz, a niekiedy pod podłogą. Rodzina uciekła z domu do sąsiadów i zadzwoniła po policję. Funkcjonariuszka, która przybyła na miejsce, zauważyła poruszające się w powietrzu krzesło. Uznawszy, że sprawa przekracza uprawnienia policji, zostawiła rodzinę samą. Później wysłała do domu reportera z „Daily Mirror”. Latające klocki Lego Kiedy ten pojawił się u Hodgsonów, przez kilka godzin nic się nie działo. Dopiero w momencie, w którym postanowił sobie pójść, klocki Lego zaczęły latać, a jeden z nich uderzył go w głowę. Nosił ślad jeszcze przez kilka dni. Niedługo później do domu przyjechał Maurice Grosse, wysłany przez Society for Psychical Research, w celu zbadania sprawy. Choć początkowo sceptyczny, szybko przekonał się, że w budynku coś rzeczywiście grasuje. Okazało się, że latające klocki i zabawki robiły się gorące, co miało świadczyć o aktywności poltergeista. W ciągu 18 miesięcy specjalista był świadkiem prawie 2 tysięcy zjawisk paranormalnych w domu. Najbardziej przerażający był demoniczny głos, który czasem wydobywał się z gardła Janet – 11-letniej córki Peggy, którą upatrzył sobie duch. Dokuczliwy pan Wilkins Prawdopodobnie głos należał do poprzedniego mieszkańca, Billa Wilkinsa. Dziewczynka wpadała w trans, niekiedy lewitowała i była wyrzucana z łóżka. Jak wspominała Janet, lewitacja była najbardziej przerażająca, ponieważ nie mogła odzyskać kontroli nad swoim ciałem. Raz wokół jej szyi zacisnęła się zasłona i miała wrażenie, że się udusi. Tylko dzięki interwencji jej matki, która użyła całej swojej siły do rozerwania materiału, dziewczynce udało się z tego wydostać. Janet mówiła także, że Bill jest wściekły, ponieważ rodzina wprowadziła się do jego domu. „Nie chciał nas skrzywdzić. Umarł tutaj i chciał tu spoczywać„, powiedziała w wywiadzie dla „UK’s Channel”. Z czasem wyszło na jaw, że aktywność ducha rozpoczęła się krótko po tym, jak ona i Margaret bawiły się tabliczką ouija. Smutne życie Hodgsonów Ostatecznie wszystko się skończyło po wizycie księdza w 1978 roku. Co prawda później było słychać jeszcze różne hałasy, a brat Janet, Billy, opowiadał o tym, że czuje się obserwowany. Jednak rodzina mieszkała w domu dalej i Bill Wilkins raczej się nie pojawiał. Niestety, życie Hodgsonów nie było zbyt szczęśliwe w późniejszych latach – jeden z chłopców, Johnny, zmarł na raka w wieku 14 lat, Peggy odeszła w 2003, a syn Janet (która wyszła za mąż jako szesnastolatka) zmarł, kiedy miała 18 lat. Warrenowie, którzy zostali przedstawieni w filmie jako główni bohaterowie, byli tak naprawdę tylko częściowo zaangażowani w sprawę. Nawiedzonym domem w Enfield zajmowało się sporo osób, które wywarły większy wpływ na historię. Warrenowie jednak również doświadczyli paranormalnych zjawisk i z pełnym przekonaniem twierdzili, że duch istniał naprawdę. Zobacz również: Powstanie spin-off popularnego horroru „Obecność 2” [embedyt] Dziś nie do końca wiadomo, czy wszystko się rzeczywiście wydarzyło. Niektórzy posądzali rodzinę o oszustwo, a dziewczynki były kilka razy przyłapane na fabrykowaniu „dowodów”. Wiele osób zwracało też uwagę na to, że nikt nie był nigdy świadkiem opętania Janet – zawsze przebywała wtedy sama w pokoju. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Myślicie, że dom był naprawdę nawiedzony? (źródło: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 6 Średnia:Przegląd filmu Obecność (2013) dla krytyków i użytkowników. Ten oparty na faktach film to powrót do klasycznego horroru. Więcej . 16 kwietnia 2018
Wytwórnia filmowa Warner Brothers uwikłała się w jeden z najdziwniejszych procesów w historii. Musi udowodnić, że fabuła horroru „Obecność” opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Reklamowana hasłem „Prawdziwa historia Warrenów” seria horrorów „Obecność” to kasowy hit ostatnich lat. Do tej pory studio Warner Bros. zarobiło na tej opowieści grozy ponad miliard dolarów. Filmy opowiadają o małżeństwie, które poświęciło życie dla badań nad zjawiskami niewytłumaczalnymi, paranormalnymi. Sęk w tym, że Ed i Lorraine Warrenowie prawa do swoich historii sprzedali w 1978 roku pisarzowi Geraldowi Brittle'owi. To właśnie on domaga się teraz odszkodowania od giganta z Hollywood. Autor ksiażki „Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren” twierdzi, że firma Warner Bros. nie miała prawa do podpisania w 1997 roku drugiej umowy z małżeństwem Warrenów, na podstawie której tworzone są dziś horrory z serii „Obecność”. W 2015 roku Brittle wystosował oficjalne pismo do wytwórni, w którym domagał się wstrzymania prac nad kolejnymi częściami. W odpowiedzi usłyszał, że historie przedstawione na ekranie opierają się na „historycznych faktach” i nie można mówić w tym wypadku o złamaniu praw autorskich. Skonfrontowany z takim argumentem pisarz wyczuł swoją szansę i wystosował pozew sądowy o gigantyczną kwotę 900 milionów dolarów zadośćuczynienia, jeżeli Warner Bros. nie udowodni, że filmy powstały w oparciu o faktyczne zdarzenia. – Jeżeli filmy pozwanych nie powstały na podstawie faktów, nie mogą oni twierdzić, że są chronieni i zwolnieni z przestrzegania prawa autorskiego – podkreślał wynajęty przez Brittle'a prawnik. Sam pisarz na potrzeby procesu całkowicie zmienił zdanie na temat opowieści małżeństwa Warrenów i ogłosił, że są one od początku do końca zmyślone. Źródło: Hollywood Reporter
ZA1F6W.