✨ Obecność Film Na Faktach

Ten film jest przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Motyw przeprowadzki do nawiedzonego domu był już poruszany multum razy. Pierwsza połowa nawet trzyma w napięciu i dobrze się to ogląda,
{"type":"film","id":627100,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Obecno%C5%9B%C4%87-2013-627100/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Obecność 2013-08-16 20:06:12 Nikt mi nie wmówi że takie sceny miały miejsce w rzeczywistości, legendy, legendy, legendy, teraz w każdym filmie ściemniają że jest na faktach aby przyciągnąć samego filmu, jeśli chodzi o mnie podobała mi się cała otoczka , atmosfera takiego starego filmu, aktorstwo świetne, lecz jeśli chodzi o sferę mojego strachu na tym filmie to był stanowczo niższy niż w trakcie seansu "Sinister", czy choćby "Kobieta w Czerni". Artur7335 Oczywiście, ze to ściemy, co tutaj przedstawiono. Wszystkie podania o duchach są albo do wyjasnienia naukowo/medycznie, albo są niewiarygodne, bo zmyślone, ubarwione itp. TakaJedna93 Co za pewność siebie...Nie znam Cie ale nie życzę Ci spotkania z demonem. Trochę o tym czytałem i to z solidnych książek. Wytłumacz mi skoro jesteś taka elokwentna....Jak to jest, że dziesiątki świadków demonicznych obecności wyczuwało odstręczający smród w pomieszczeniu, zimno i były obserwatorami lewitacji oraz słyszały obce dawno wymarłe języki z ust opętanej osoby? Lisowczyk Lisowczyk, ale wiesz że Warrenom (czyli bohaterom filmu i ludziom na których relacji oparto te fakty) udowodniono już mystifikacje innych nawiedzień w tym chyba najpopularniejszego w Amityville? A co do reszty to rzeczywiście relacje losowych osób są bardzo wiarygodne:P Szczególnie biorąc pod uwagę chęć zarobku i zyskania sławy. Już pominę fakt jak to losowi świadkowie słyszą obce dawno wymarłe języki, o których siłą rzeczy nie słyszeli wcześniej i nagle wiedzą, że to nie bełkot tylko prawdziwy język. Dealric Ale ja wiedzy nie czerpię z filmu tylko z wiarygodnych źródeł ;) Film może być ściemą ale ja wierzę w takie rzeczy :)Czytałem np:- publikację o opętaniach psychiatry Simona Morabito- książkę znanego dziennikarza "Obrzęd", który ukazywał pracę egzorcystówNie sądzę, żeby wielu ze świadków takich wydarzeń chciało się ukazać z obawy przed ośmieszeniem. Lisowczyk Tylko zaznaczam, że nie można ślepo wierzyć w czyjeś relacje:) To czy się wierzy w to czy nie jest osobistą kwestią w którą nie ma sensu na książkę Morabito sam poluję bo jestem ciekawy w jakiej formie to przedstawił i jak to naprawdę wygląda (treść książki) względem opisów ludzi. Niestety już raz nieźle zdziwiłem się jak porównałem oryginalny traktat o egzorcyzmach Annieliese z polskim tłumaczeniem (niestety robionym przez niekompetentną i bardzo nieobiektywną osobę)... Dealric Książka ta jest jak można się domyślić publikacją naukową ale czyta ją się dosyć dobrze bo jest całkiem że znam kilka osób, które doświadczyły obecności istot byłem świadkiem kilku dziwnych zjawisk. Dealric Chciałbym przeczytać coś o Warrenach :) Lisowczyk Jeżeli nie wierzysz w demony i duchy to życzę ci aby cie to spotkało. Miałam już nimi styczność, mam książki które dużo mówią o opętaniach klątwach demonach. I takie rzeczy to nie "zabawa". nie nie jestem chrześcijanką ale wiem, ze są siły zła które istnieją na tym świecie. I których nie chciał byś spotkać. Co do filmu, ściema czy nie ściema... nie wszystko co przedstawiono w filmie jest prawdziwe, reżyser chciał nam pokazać tylko co się może dziać w czasie opętania, jak trudno pozbyć się demona (jeżeli jest to w ogóle możliwe czasami egzorcyzmy trwają kilka lat) i jakie są tego skutki. Asiek666 Do mnie ta mowa? :)Ja wierzę w zjawiska paranormalne. A jeżeli życzysz komuś, żeby natrafił na demona to....hmmm...chyba z całym szacunkiem nie jesteś zbyt....rozsądna lekko rzecz ujmując :) To prawie tak jakby życzyć komuś śmiertelnego wypadku samochodowego :) Wybacz ale średnio mi się chce wierzyć, że miałaś kontakt z demonem. Z duchem to jeszcze rozumiem bo wiele ludzi miało styczność. Ale z demonem? Wątpię, żeby po takim przerażającym kontakcie miałabyś chęć jeszcze o tym pisać .Może napisz coś więcej? W internecie można znaleźć różnych świrów podających się nawet za Napoleonów. Lisowczyk To że sie nie jest chrześcijanką nie znaczy, ze nie wierzy się w duchy lub demony. Ja NIE WIERZE że Bóg stworzył świat ludzi i całą reszt ale wierze ze sa na świecie duchy. Tak życze nie raz komuś życzyłam czegoś chmmm strasznego i jakoś nie mam wyrzutów sumienia :) Przesuwające się rzeczy, spadające obrazy, i rzeczy ze stołów/blatów/ścian, cienie więcej pisac ci nie muszę bo nie interesuje mnie czy ty mi wierzysz czy nie wręcz przeciwnie mam to gdzieś ale utrzymuje swoje ... życzenie :) Asiek666 "Tak życze nie raz komuś życzyłam czegoś chmmm strasznego i jakoś nie mam wyrzutów sumienia :)" - Musisz mieć naprawdę smutne życie i sporo kwasu w duszy skoro życzysz ludziom takich rzeczy aczkolwiek powstrzymam się od współczucia Tobie :) Lepiej zapamiętaj, że jak komuś źle życzysz to potem to zazwyczaj wraca do Ciebie jak bumerang :)"To że sie nie jest chrześcijanką nie znaczy, ze nie wierzy się w duchy lub demony. Ja NIE WIERZE że Bóg stworzył świat ludzi i całą reszt ale wierze ze sa na świecie duchy" - Kompletny brak logiki. Żeby istniała pojedyncza jednostka zwana demonem lub duchem to musi go stworzyć jakaś pierwotna siła. Nic Nie bierze się z niczego. Rusz głową. Świat to równowaga. Nie istnieje tylko idealne zło ale idealne dobro."Przesuwające się rzeczy, spadające obrazy, i rzeczy ze stołów/blatów/ścian, cienie więcej pisac ci nie muszę bo nie interesuje mnie czy ty mi wierzysz czy nie wręcz przeciwnie mam to gdzieś" - pisz co chcesz :) W końcu jesteś anonimowa i nikt Cie nie wyśmieje po imieniu :) A to co tutaj wypisałaś to wie każdy kto obejrzał kilka horrorów w tym ja bo interesuję się tą tematyką baaardzo długo :) Tak na marginesie: taki opis równie dobrze może wskazywać na poltergeista czyli złośliwego ducha. Nie tylko demony bawią się w rzucanie talerzami. Asiek666 Nie bardzo ogarniam życzenia komuś spotkania z demonem, a fakt, że "rzucasz się" ze tymi życzeniami na osobę, która nie zanegowała istnienia sił nadprzyrodzonych jest doprawdy kuriozalny. Cóż, ja Ci tego nie życzę, ponieważ jet to przerażające i wyniszczające przeżycieJestem wierząca i wierzę w opętania, ponieważ wiele z nich jest dobrze udokumentowanych - polecam film "Egzorcyzmy Emily Rose" oparty na książce opisującej prawdziwy przypadek opętania o tytule "Egzorcyzmy Annalise Michele" - jest to dokument osoby, która zajmuje się zjawiskiem opętań w wielu religiach i kulturach, i która dobrze wie, o czym pisze. Film jest podkolorowany, ale nieznacznie, ponieważ fakty podkolorowanie raczej nie wymagały. Opętani naprawdę są zmuszani do robienia odrażających rzeczy i mówią nieznanymi sobie, często wymarłymi językami i musisz wiedzieć, że wiąże się to z realnym psychicznym, duchowym, emocjonalnym i fizycznym bólem, którego nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić. Życzenie komuś tego typu doświadczeń - nawet jeżeli się w nie nie wierzy - jest wyrazem ogromnej niedojrzałości uczuciowej j i psychicznej. Czy dyktuje Ci to infantylna złośliwość, czy też ubogie życie emocjonalne tego nie wiem i szczerze powiedziawszy nie chcę wiedzieć. Pamiętaj tylko, że złe życzenia, nawet rzucane w internecie, gdzie zachowujesz anonimowość, mogą skutkować złymi zdarzeniami w Twoim życiu. Sylwiaczek666 Sylwio przeczytałaś chociaż ten traktat naukowy?:) Autorka ani razu w nim nie zaznaczyła faktu na istnienie opętania. Skupiła się przede wszystkim na samej rozprawie sądowej, jej nieścisłościach, zeznaniach różnych stron. Dealric chyba czytaliśmy dwie różne książki, ponieważ autorka pozycji "egzorcyzmy Annaliese Michel"wyraźnie zaznacza, że opętanie jest znane nie tylko w kulturze chrześcijańskiej i daje do zrozumienia, że zaniechanie egzorcyzmów w konkretnych przypadkach daje opłakane skutki - jak to rozumieć, jeżeli nie jako przyznanie opętaniu demonicznemu statusu realizmu występowania? : ) Sylwiaczek666 Przede wszystkim polecam przeczytać wydanie angielskie bądź niemieckie, a nie kulawo przetłumaczone polskie:) Niestety "profesjonalny" tłumacz postanowił troszkę dodać od siebie... Sylwiaczek666 Ludzie to że WY macie problem z takimi "życzeniami" nie znaczy ze wszyscy. Jak już wspomniałam ale powtórzę po raz kolejny NIE MAM PROBLEMU z życzeniem komuś takiego czegoś. Tak samo jak z życzeniem innych rzeczy. Dotarło? Proszę już nie pisać "jak tak można" lub "jak możesz tak komuś życzyć" . Mogę, umiem i nie mam problemu ... Asiek666 no i krzyżyk Ci na drogę, ja CI tam opętania nie życzę : )PS: zdrowy emocjonalnie i psychicznie człowiek MA PROBLEM z życzeniem komuś "czegoś takiego" (nazywając rzeczy po imieniu - życzenia aby spotkało drugą osobę coś złego) Asiek666 W takim razie stanowisz zagrożenie dla społeczeństwa i jesteś psychicznie chora (z czego sobie na pewno nie zdajesz sprawy). Najlepiej zjeżdżaj z filmweba, zamknij się w szafie i siedź. A ja mógłbym Tobie zażyczyć kulkę w łeb i zapewne była byś niezmiernie ucieszona tępa strzało. Asiek666 Wygląda na to, że do tej pory masz w sobie tego demona, bo Twój styl pisania i szyk budowy zdań jest piekielnie przerażający. Lisowczyk A to czy bym miała czy nie to miała bym interesuje mnie to, demony, duchy szatan nawet jeżeli jestem nie wierząca, bo to że w coś nie wierzysz nie znaczy że sie możesz tym nie interesować. Wątpię, że ktoś wierzy w wampiry, wilkołaki a ludzie i tak się tym interesują proste ... ewebat ocenił(a) ten film na: 8 Asiek666 "To że sie nie jest chrześcijanką nie znaczy, ze nie wierzy się w duchy lub demony." - to są Twoje słowa. W innym poście piszesz, że jednak to nie wiara, a jedynie zainteresowanie - "...nawet jeżeli jestem nie wierząca, bo to że w coś nie wierzysz nie znaczy że sie możesz tym nie interesować". jeżeli INTERESUJESZ się horrorami, zjawiskami paranormalnymi, demonami i opętaniami obejrzyj proszę film "Rytuał" o księdzu, który stracił wiarę, potem ją odzyskał. W końcowej scenie filmu toczy się rozmowa. Nie zdradzę oczywiście o czym rozmawiają, ale na pytanie demona ksiądz odpowiada pewnym zdaniem. Twoje słowa to hipokryzja. Asiek666 No i piszesz, że nie jesteś chrześcijanką/wyznawczynią islamu/żydówką ale wierzysz w demony. to kwintesencja zła. Upadły jesteś wierząca ale doświadczyłaś kiedyś istoty, którą kiedyś stworzył tu logika?To tak jakby napisać: mam śmiertelne uczulenie na pomidory ale codziennie spożywam keczup. Lisowczyk To nie jest pewność siebie, to fakt. Wszystkie udokumentowane tego typu przypadki okazują się być ściemą, albo zjawiskiem, które może wyjaśnić nauka lub medycyna. A te nieudokumentowane - trzeba być meganaiwniakiem, żeby w nie wierzyć. Opierają się na przesądach, legendach, opowieściach, zabobonach, często ktoś coś dopowie. A jak słysze, że krzyż odstrasza demony, czy duchy, to już w ogóle nie wiem, czy brać takiego osobnika na poważnie... Bo jeśli już by coś takiego jak demony istniało, to odstraszała by je jakaś energia fizyczna/chemiczna/biologiczna, a nie symbol religijny. Nie dziwi Cie, ze wszystkie weryfikowalne przypadki zostają wyjasniane naukowo lub zdemaskowane, a jedynie te nieudowodnione (bo zmyślone lub przeinaczone, by były paranormalne) wciąż mają swoich zwolenników? Laksh ocenił(a) ten film na: 7 TakaJedna93 miałam katechezę z księdzem który nie był egzorcystą ale przy egzorcyzmach asystował, omówiliśmy i wyśmialiśmy na lekcjach praktycznie wszystkie horrory o tej tematyce. Mówił z sensem, wyjaśniał skąd wzięły się motywy i jak wyglądają,lub mogły wyglądać pierwowzory podkoloryzowanych zachowań opętanych. Opowiadał jak często jest wzywany do niby-opętanych i jak po uzgodnieniu z lekarzem zwykle krótką rozmową wyklucza działanie jakiejś tajemniczej siły. Ludzie wierzą w to co widzą w filmach, a to faktycznie bzdety, co nie znaczy, że opętania faktycznie się zdarzają, nie tak spektakularne i rzadkie, ale jednak. Laksh ocenił(a) ten film na: 7 Laksh co nie znaczy ,że opętania faktycznie się nie zdarzają * Laksh Nie ma żadnych dowodów, na to, że zdarzają się, nie zaklinaj rzeczywistości. Jesli istnieje coś takiego, jest to po prostu nieznana dotychczas choroba, nic ponad to. TakaJedna93 Demona nie odstrasza krzyż tylko imię Jezusa, woda święcona."Nie dziwi Cie, ze wszystkie weryfikowalne przypadki zostają wyjasniane naukowo lub zdemaskowane, a jedynie te nieudowodnione (bo zmyślone lub przeinaczone, by były paranormalne) wciąż mają swoich zwolenników?" - kłamstwo, nieprawda i jeszcze raz kłamstwo. Wiadomo, że trafiają się osoby chore psychiczne i takie są leczone farmakologiczne ale są też osoby, które są odsyłane przez psychiatrów do egzorcystów i egzorcyzm bardzo często w takich sytuacjach pomaga, bowiem zachowania pewnych osób totalnie odbiegają od racjonalnego spojrzenia i Morabito udowadnia, że coś takiego jak opętanie istnieje. Lisowczyk Jesli ktos wierzy, ze woda nad ktora pomodlil sie ksiadz, ma jakas magiczną moc, powinien, czarnym humorem sie posługujac, skorzystac z usług egzorcysty ;). A tak na poważnie - nie podałam zadnego kłamstwa. Gdyby istniały udowodnione przypadki, to w literaturze fachowej - naukowej istniałoby coś takiego. Natomiast wszystkie udokumentowane - udowodnione przypadki okazują sie byc sciemą, albo iluzją, choroba psychiczną itd. Te nieudokumentowane nie są wiarygodne i choć są pożywką dla ludzi naiwnych, fanatycznie wierzących lub którzy sami mieli jakieś halucynacje lub paraliż senny, a wierzą, że widzieli ducha, czy demona, to nie jest to coś, co poważny człowiek brałby na poważnie, jako ''dowód'' na istnienie demonów. Zalezy tez co mamy na mysli przez słowo dowód, fakt. Ja biorę tę standardową definicję, ze słownika. Bo wg Twojej dowodem rownie dobrze mogłoby być moje zeznanie: właśnie widziałam ducha w czarnej szacie - to dowód na to, że duchy istnieją! - a byłaby to bzdura. TakaJedna93 I gdyby okazało się, że istnieje coś takiego, jak demony, o jakich mówimy, z pewnością nie oddziaływałyby z krzyżami, słowami Jezusa, wodami świętymi, figurkami Buddy, świętymi krowami, czy czymkolwiek takim. Naprawdę dziwi mnie, że ludzie w tych czasach wiedzą w takie rzeczy, mimo iż nauka podpowiada, że to ściemy lub iluzje, chorby psychiczne etc. Wiarę w Boga, siły wyższe, mogę zrozumieć. Ale opętania? Ale jesli boisz sie demonów, zawsze mozesz posypac jakiegos magicznego ziela, zakopać jajka wokół domu, czy jakieś inne religijne - magiczne rytuały. Będziesz się czuć bezpieczniej ;). TakaJedna93 wierzą* TakaJedna93 Nie dojdziemy do porozumienia :)Podałem Ci swoje źródło wiedzy. Jeżeli chcesz - przeczytaj książkę autora, którą Ci podałem i dojdź sama do wniosku czy to co ten słynny psychiatra pisze to ściema. A gdyby to była ściema to wierz mi, że byłaby już dawno zakwestionowana, przez choćby tak jadowite medium jak Polityka czy Gówniana Gazeta. Ten znany psychiatra podaje dosyć wstrząsające przypadki. I przemyśl czy narażałby karierę naukową w Italii dla jakichś swoich wymyślonych bzdur. Zamiast wyśmiewać przeczytaj "Psychiatrę w piekle"."Wiarę w Boga, siły wyższe, mogę zrozumieć. Ale opętania? Ale jesli boisz sie demonów, zawsze mozesz posypac jakiegos magicznego ziela, zakopać jajka wokół domu, czy jakieś inne religijne - magiczne rytuały. Będziesz się czuć bezpieczniej ;). - Doceniam Twój dowcip :) Nawet się uśmiechnąłem tylko, że widzę w Twoim twierdzeniu ubytki w wiedzy i zwyczajną ignorancję. Opętania to sprawa tak samo stara jak świat. Już w społecznościach plemiennych wierzono w interwencję zmarłych. Opętania demoniczne występują w chrześcijaństwie, islamie, wierzeniach ludów Afryki, w religii żydowskiej itd. Zapraszam młodą damę do książek :)Ja wierzę, że istnieją moce niematerialne, które mogą zawładnąć ciałem człowieka. TakaJedna93 I gdyby okazało się, że istnieje coś takiego, jak demony, o jakich mówimy, z pewnością nie oddziaływałyby z krzyżami, słowami Jezusa - jeden z dowodów na Twoją ignorancję. Apostołowie po śmierci Jezusa wypędzali złe duchy w imieniu Mesjasza. Lisowczyk Ale błagam nie podawajmy przykładów z biblii jako faktów... Morabito to jest argument (do którego kiedyś się odniosę jak dopadnę co jest zaskakująco trudne), ale biblia nie jest najmniejszym argumentem na cokolwiek... Lisowczyk Dokładnie, Biblia to nie jest księga historyczna i mowienie ze apostołowie wypędzali demony - w takim odniesieniu - to jest właśnie ignorancja i w ogóle totalna naiwność, Biblia to książka, po prostu, równie dobrze można by opierać ideologię życiową na Władcy Pierścieni, czy sagach S. Kinga. Zresztą absurdalność brania Biblii na poważnie i dosłownie idealnie oddaje tzw. pastafarianizm - 'wiara' w niewidzialnego potwora spaghetti, jako Boga ;)Co do tego dłuższego posta, to mam w sposób fachowy z względu na zainteresowania i studia, styczność z literaturą naukową i naprawdę przypadki, o których mówisz, to nie jest literatura fachowa. Gdyby istniał udokumentowany, weryfikowalny przypadek, na 100% nie ściema i nie do wyjaśnienia naukowo, to znaczy tylko, że nie jest to póki co wyjaśnione naukowo, nie ma to nic wspólnego z żadnymi mitycznymi, magicznymi, czy religijnymi potworami, demonami, czy czymkolwiek. A wspominalam o krzyżu i innych symbolach religijnych, gdyż, gdyby faktycznie istniały demony, czy coś w tym rodzaju, oddziaływały by po prostu z jakąś energią fizyczną, chemiczną lub biologiczną, a nie z przedmiotami, którym ludzie dawno dawno temu, nie mając wiedzy na wiele tematów, nadali jakieś magiczne właściwości, a które w rzeczywistości zadnych takich właściwości nie mają. TakaJedna93 Jak na człeka wykształconego wykazujesz się nader rażącą ignorancją więc tak bym się tym nie chwalił...A co do twierdzeń u góry. Zaiste.....stary testament ma w sobie więcej legend niż faktów aczkolwiek są tam pewne wydarzenia tzw. historyczne. Zarówno Sodoma i Gomora zostały zniszczone wskutek wybudował wielką świątynię na cześć jedynego potykali się z Nowy Testament już bardziej odpowiada faktom tak Jezus Chrystus istniał naprawdę. Wspomina o nim choćby został skazany przez Poncjusza Piłata, który był także postacią chrześcijan przez św. Pawła potem nawróconego także miały Biblii z Lord of the Rings jest głupie i nietrafione. Lisowczyk Odróżnijmy jednak te fakty od wierzeń. Tak, niektóre wydarzenia z ST miały miejsce, co więcej spora część wydarzeń z NT też miały miejsce. Tylko są to wydarzenia typu:Tam było takie miasto, tam żył taki człowiek itp. Faktem jest, że Chrystus istniał i został ukrzyżowany. Cuda których dokonywał i późniejsze zmartwychwstanie to już wierzenia nie fakty. Dlatego tak jak Biblię można wziąć pod uwagę wiele innych książek (oczywiście nie LotR nie związane z naszym światem, ale i tak jest wielki wybór. Nawet takie rzeczy jak Kod Leonarda Da Vinci czy prawie wszystkie dzieła Lovecrafta). Oczywiście na podstawie tego możemy założyć, że Chrystus tak naprawdę miał potrzeby seksualne i dorobił się rodzinki (swoją drogą polecam Preacher jeśli ktoś chce w przystępnej formie komiksu poczytać ciekawą wizję Boga, Jezusa, wiary itp), a koszmary senne zsyła na nas Cthulhu zatopiony gdzieś na dnie pacyfiku. Ale sądzę, że wiesz o co mi i warto pamiętać, że tak czy siak brakuje udokumentowanych i popartych dowodami historii nawiedzeń i opętań (i sądzę, że Psychiatra w Piekle nic tu nie zmienia, bo wywołałoby to wielki szum). Z tego względu jest to kwestia wiary, a nie wiedzy. A nic co jest kwestią wiary nie jest faktem:) Dealric wiesz co?Wydaje mi się, że półwiecze moglibyśmy się przerzucać argumentami a każdy i tak by siedział niewzruszenie w swoim bastionie ;DNo i warto pamiętać, że tak czy siak brakuje udokumentowanych i popartych dowodami historii nawiedzeń i opętań (i sądzę, że Psychiatra w Piekle nic tu nie zmienia, bo wywołałoby to wielki szum). - To pewnie jedna z najsłynniejszych historii tego typu. Lisowczyk Czytałem. Pomijając fakt, że nie ma tam udokumentowanych żadnych dowodów, to polecam przejrzeć wersje angielską bądź niemiecką, bo niestety polski tłumacz okazał się z lekka nieprofesjonalny i subiektywny (dzięki czemu z wersji polskiej można wyciągnąć inne wnioski niż z oryginalnej). Lisowczyk Nie neguje faktów historycznych zawartych w Biblii, natomiast wypędzanie demonów na pewno do tychże faktów nie należy. Gdzie widzisz moją ignorację? Ja tu widze tyle, że nie wiesz co znaczą słowa: fakt, dowód, argument, merytoryka, konstruktywność. Radzę zajrzeć do słownika, bo jak ktoś jako ''dowód'' podaje historie z Biblii o wypędzaniu demonów, to poważnie traktowany być nie może. Lisowczyk Podpierasz się tylko na biblii, biblie każdy umie spisać więc to nie jest dobry argument... Dla większości żaden TakaJedna93 A zakwestionować cudów Jezusa nikt nie jest w stanie :) Lisowczyk ani ich udowodnić... Lisowczyk One z biologiczno - chemiczno - fizycznego punktu widzenia możliwe nie są, także mimo iż nie można ich zakwestionować, bo nie ma z nich nagrań, zeznań świadków, to myślę, że każdy kto ma rozum wie, że jest to zmyślone, natomiast jeśli ktoś opiera swoją życiową ideologię na Biblii - że nie powinien brać tego dosłownie. Sam kościół naucza, że Biblia to metafora i rozumienie jej dosłownie jest błędem. Pisząc o LOTR miałam na myśli ideologię i filozofię życiową - że opieranie życiowej filozofii na Biblii, to tak jak na LOTR, czy innych książkach. Nie chodziło o tło historyczne zmyślonego świata Tolkiena i innych. TakaJedna93 "sam kościół naucza, że Biblia to metafora i rozumienie jej dosłownie jest błędem" - co za ignorancja, LOL!Ciekawe, co to za Kościół, bo nie katolicki, prawosławny, luterański, czy jakikolwiek inny chrześcijański, być może new age albo jehowi, trudno zaiste powiedzieć. XDIdąc za Twoim tokiem rozumowania, Chrystus nigdy nie istniał, (Biblia to metafora!), a przecież jest On postacią historyczną, więc jak to jest? - pytanie retoryczne *_*Zgodnie z tym, co zauważa Lisowczyk, w Biblii mamy do czynienia zarówno z opowieściami (w Nowym Testamencie takimi opowieściami są przypowieści), jak i z opisem faktów historycznych. Życie Jezusa nie jest opisywane jako opowieść, także Dzieje Apostolskie to nie jest opowieść li tylko, to opis pewnych historycznych wydarzeń - czy wierzysz w cuda i w boskość Chrystusa to już Twoja jest stworzenie świata (ale przyjrzyj się jak skonstruowana jest ta opowieść - to jak powstawało życie jest zgodne z tym, czego nas uczy teoria ewolucji*, jednocześnie jest tu odniesienie do siedmiu dni tygodnia i wskazówka, jak wykorzystać dzień ostatni :)). Opowieścią jest historia o Jonaszu, który podróżował w brzuchu wieloryba, a także historia Hioba (przecież Bóg nie zakładał się z szatanem naprawdę :D) i wiele innych. na stronach Starego Testamentu znajdziesz też jeden z najpiękniejszych erotyków jaki powstał w dziejach literatury - "Pieśń nad Pieśniami". Ale nie umniejszają one walorów historycznych Biblii.* wbrew pozorom, wg teorii ewolucji człowiek nie pochodzi od małpy - mamy jedynie wspólne korzenie (wspólnego przodka),; małpy nie mogły być ogniwem pośrednim, ponieważ pośrednie ogniwa mają do siebie to, że wymarły :Dno i się rozpisałam, a ósmy odcinek "dextera" czeka.... : ) Sylwiaczek666 Dlaczego ignoracja? Nie napisałam, że całą Biblię od początku do końca, należy traktować metaforycznie, przyznałam zresztą też, że częściowo opisuje ona fakty historyczne, może nie doczytałaś po prostu moich postów. I ja tego wszystkiego co tutaj piszesz na temat Biblii nie neguję. Po prostu chodziło mi o przykład jaki podał Lisowczyk - o wypędzaniu demonów. To z pewnością nie był fakt naukowy, może i miało miejsce coś takiego, a ludziom wydawało się, że to opętanie - większość opętań lata wstecz, okazywało się być jakąś chorobą psychiczną i te opętania, które teraz nie są wyjaśnione, o ile nie są ściemą, w przyszłości okazą się być po prostu chorobą psychiczną, której dotychczas nie odkryto. Co do ewolucji - wiem, że KK naucza, iż nauki kościoła nie są sprzeczne z ewolucją biologiczną, ale i tak wiele osób uważających się za katolików, przedstawia poglądy kreacjonistyczne - choć oni (dyskutowałam z takimi nie raz) mają zerowy poziom wiedzy. Co do pochodzenia od małpy - nie wiadomo, czy człowiek pochodzi od małpy, czy mamy z nią tylko wspólnego przodka. Natomiast gdyby okazało się, że nie pochodzimy od małp, to nie wiem skąd taka radocha, że nie od nich pochodzimy. Bo gdybyśmy mieli z nimi tylko wspólnego przodka, ale od malp bysmy sie nie wywodzili, to znaczy, ze nasi przodkowie, pod tym względem rzecz biorąc, byli jeszcze bardziej prymitywne, niż owe małpy ;). No i tu też wszystko zależy od słow jakie używami, bo z biologicznego punktu widzenia człowiek to również małpa, należymy do rodziny małp człowiekowatych wraz z gorylami, szympansami i orangutanami. TakaJedna93 Poza tym ja nie przeczę temu, że demony i opętania mogą istnieć. Napisałam tylko, ze dotychczas wszystkie/przeważająca większość takich przypadków okazywała się ściemą albo czyms co dało sie wyjasnic naukowo lub medycznie i zaznaczyłam, ze gdyby cos takiego istniało, oddziaływało by na jakaś siłę fizyczną lub chemiczną, a nie na symbole religijne jak np. krzyż, czy woda święcona. TakaJedna93 W przeszłości wiele rzeczy wydawało się nie mieć wyjaśnienia, przez co brano to za duchy, demony, magię i inne, z czasem rozwoju nauki okazywało się, że to są zjawiska, które mozna wyjasnic racjonalnie i tak się dzieje cały czas, stąd tez zapewne za kilkadziesiat lat wraz z rozwojem nauki wszelkie resztki sensu religii katolickiej i innych zapewne przepadną. Jeśli Bóg istnieje, to nauka to udowodni, nie religia. TakaJedna93 Niby jak nauka może udowodnić istnienie Boga? Tego nigdy nikt nie udowodni. Bo to nie jest sprawa rozumu tylko wiary. TakaJedna93 Większość przypadków okazała się ściemą??? A gdzie ci to niby pisze?A przypadek Annaliese Michel to ściema? Karola_32 Czytaj uważnie, co napisałam. Jeśli Bóg istnieje, to jego istnienie nauka udowodni. Z jakimiś spejcalnymi przypadkami opętań się nie zapoznawałam, ale nie jest to oficjalnie, naukowo uznane, często okazują się to ściemy lub wyjaśnione przypadki. Poza tym powtórze - czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałam, ze demony, czy opętania nie istnieją. Napisalam, ze nie ma na to dowodów. I zanim odpowiesz, sprawdź definicję dowodu, zwłaszcza w ujęciu naukowym. Bo to ze ktos, cos tam opowie, to nie dowód, w dzisiejszych czasach również nagrania czy zdjęcia nie mogą byc z góry uznane za dowód.
„Obecność” i jej kontynuacje to bowiem filmy o egzorcyzmach na faktach – Ed i Lorraine Warren, bohaterowie produkcji, byli słynnymi w Stanach Zjednoczonych badaczami zjawisk paranormalnych. Lorraine zmarła niedawno, bo w kwietniu 2019 roku w wieku 92 lat. Ed Warren – jako jedyny demonolog na świecie – został uznany przez Watykan.
Gotowi na powrót do horroru pierwszej części "Obecności"? W sieci ukazał się właśnie pierwszy zwiastun dokumentu "The Sleepless Unrest", który opowie o domu, który zainspirował twórców głośnego filmu grozy. "Obecność" to franczyza zapoczątkowana w 2013 roku przez Jamesa Wana, który pierwszą odsłoną tytułowej serii przywrócił widzom wiarę we współczesne horrory mainstreamowe. Teraz złowieszczy dom, który zainspirował reżysera, doczekał się filmu dokumentalnego. Jak prezentuje się zapowiedź "The Sleepless Unrest"? Zobacz także "The Sleepless Unrest" - zwiastun dokumentu o farmie z "Obecności"Pierwsza część serii "Obecność" oparta została na rzekomo autentycznych wydarzeniach, do których doszło w latach 70. XX wieku na osiemnastowiecznej farmie w Rhode Island. Gdy rodzina Perronów wprowadziła się do domu, dało to początek serii przerażających wydarzeń. Na jaw wyszło, że dom kryje wiele mrocznych tajemnic, a na przestrzeni lat dochodziło w nim do wielu tragedii, w tym morderstw i samobójstw. Prawdziwa farma, która zainspirowała twórcę "Obecności" wciąż istnieje i stała się "bohaterką" najnowszego dokumentu zatytułowanego "The Sleepless Unrest". Gdy ostatni mieszkańcy (którzy zapewniali, że miejsce wciąż jest nawiedzone) zdecydowali się na sprzedaż nieruchomości, na miejscu zjawiła się ekipa dokumentalistów, którzy - zgodnie ze zwiastunem - spędzili w przerażającym domu aż dwa tygodnie. Jak znieśli pobyt w tym upiornym miejscu? Przekonamy się wkrótce. Premiera filmu "The Sleepless Unrest" zapowiedziana została na 16 lipca 2021 roku. Niestety, nie wiadomo, czy produkcja dostępna będzie w Polsce. Który z tych filmów nie należy do uniwersum "Obecność"? "Zakonnica" "Annabelle: Narodziny zła" "Topielisko. Klątwa La Llorony" "Amityville" Chcesz być na bieżąco? Dołącz do grupy "Filmy i seriale - newsy i dyskusje fanów" na
1. Sen bez końca. Freddy'ego Krugera zna chyba każdy. Koszmar z ulicy Wiązów to w zasadzie klasyka. Niewiele osób wie jednak, że istnieje jednostka chorobowa nazwana "sudden arythmic death syndrome". W roku 1980 hrabstwo Oahu zachodziło w głowę, jak osiemdziesiąt zdrowych, dorosłych osób mogło umrzeć w krótkim czasie w nieznanych
Gdy seans horroru poprzedza tablica z napisem „oparte na faktach”, to z miejsca możemy odczuć wzmożone uczucie gęsiej skórki. Poznajcie historię, która posłużyła jako punkt wyjścia do nakręcenia „Obecności 2”. Już pierwsza część przeboju spod znaku kina grozy w reżyserii Jamesa Wana nawiązywała do faktycznych wydarzeń. Wówczas całość rozbijała się o historię dochodzenia prowadzonego przez Lorraine i Eda Warrenów w 1970 roku w gospodarstwie rodzinnym Perron w Harrisville, Rhode Island. Andrea Perron napisała książkę o swoich przerażających doświadczeniach paranormalnych, do których doszło w jej domu. Publikacja nosi tytuł „House of Darkness House of Light: The True Story”.Wówczas koszmar zaczął się od samoistnie otwierających się drzwi i stukania w ściany. Dzieci słyszały głosy, które informowały je, że w ścianach pochowanych jest siedmiu żołnierzy. Domownikom objawiały się zarówno dobre, jak i złe z drugą częścią skala grozy wcale nie stopniała. Lorraine i Ed ruszają na pomoc samotnej matce z północnego Londynu (Enfield), która wychowuje czwórkę dzieci. Jej 11-letnia córka zostaje opętana przez demoniczne siły. Para badaczy przybywa na ratunek, aby zmierzyć się z nienazwanym udostępnionym materiale wideo możemy zobaczyć zdjęcia z badań prowadzonych przez Warrenów, posłuchać zarejestrowanych przez nich nagrań głosu wspomnianej dziewczynki, który brzmi jakby nie pochodził z tego świata. Komentatorem jest tu Janet Winter z domu Hodgson, czyli kobieta, która jako dziecko była opętana: Byliśmy bardzo bliską sobie rodziną. Gdy to się zaczęło słyszałam głosy, to co się wydarzyło było dla mnie przerażające. Myślałam, że jeżeli nie uda mi się przed tym uciec, to mnie to zabije. James Wan uważa, że ta sprawa była największym osiągnięciem w zawodowym życiu państwa Warrenów. Tym samym ta historia urosła do bycia godną przedstawienia szerokiej publiczności. Zobaczcie materiał ukazujący prawdziwe wydarzenia kryjące się za filmem „Obecność 2”: W dziele pojawią się ponownie Patrick Wilson jako Ed i Vera Farmiga w roli Lorraine. Ponadto zobaczymy też takie osoby, jak Frances O’Connor, Simon McBurney, Madison Wolfe oraz Abhi Sinha, który wcieli się w postać Harry'ego Whitmarka. Scenariusz napisali James Wan, Chad i Carey Hayes oraz David Leslie trafi na nasze ekrany 17 czerwca 2016 roku. O nadciągającym horrorze mogliśmy się już wstępnie przekonać dzięki udostępnionemu zwiastunowi. James Wan jako producent pracuje także nad „Annabelle 2”- reżyserem obrazu jest David F. Sandberg. Będzie to kontynuacja spin-offu „Obecności”, w którym fabuła skupia się na tytułowej lalce o piekielnych mocach. Scenariusz napisze Gary Dauberman, a sama produkcja zadebiutuje 19 maja 2017 roku. Planowana jest także czwarta część „Naznaczonego”, czyli kolejnego przeboju, który na ekrany wprowadził James inne horrory oparte na prawdziwych wydarzeniach? Robert Skowronski Redaktor antyradia
Psy 1992 które niedawno przesłałem bardzo dużo nabił mi lajków i wyświetleńzrobił furorę na kanale więc część II Psy II PILNE Rosja OFICJALNIE zagroziła Pols
Na świecie nie ma zbyt wielu horrorów powstałych w oparciu na faktach. Jednak „Obecność” różni się od nich właśnie tym, że fabuła filmu ma (podobno) konkretne podstawy w rzeczywistości. Jaka jest prawdziwa historia związana z tą przerażającą produkcją? Początek koszmaru Wszystko zaczęło się w styczniu 1971 roku, kiedy to rodzina Perron – Roger, Carolyn i ich pięć córek – wprowadziła się do osiemnastowiecznego domu na farmie w Rhode Island. Już od progu powitały ich duchy zamieszkujące budynek. Andrea Perron, najstarsza z dziewcząt, dostrzegła bowiem w jednym z pomieszczeń starszego pana, któremu powiedziała „dzień dobry”. Okazało się, że nikt więcej go nie widział. Duchy towarzyszyły im przez niemal całą dekadę. Carolyn Perron poświęciła sporo czasu na zbadanie przeszłości farmy. Mieszkało w niej wcześniej kilka rodzin, które doświadczyły różnych, tragicznych zdarzeń. Najpierw, w wieku 93 lat, John Arnold (dom nazywano wówczas Old Arnold Estate) powiesił się w jednym z budynków gospodarczych. Potem miało tam miejsce kilka podobnych samobójstw, zatruć, a także nierozwiązane morderstwo jedenastoletniej Prudence Arnold. Oprócz tego dwie osoby utopiły się w strumieniu obok domu, a czterech mężczyzn zamarzło na śmierć. Złe i dobre duchy Było tego sporo, nic więc dziwnego, że dom zamieszkiwało kilka duchów. Większość była niegroźna, ale kilka dało im się we znaki. Jeden z nich, duch mężczyzny, prawdopodobnie molestował siostry. Andrea w swojej książce nawet nie chce o nim mówić. Wspomina tylko, że był to bardzo zły męski duch, który korzystał z faktu, że mieszka z pięcioma małymi dziewczynkami. Druga zjawa nazywała się Batsheba Sherman i to ją Perronowie wspominają z największym strachem. Atakowała głównie Carolyn, zazdrosna o jej status pani domu. Prawdopodobnie był to duch żyjącej w XIX wieku czarownicy, która powiesiła się na drzewie za stodołą. Za życia była oskarżona o zamordowanie swojego dziecka, i potem podejrzewana jeszcze o spowodowanie kilku kolejnych śmierci. Nigdy jednak jej nie skazano. Prześladowała Carolyn na wiele sposobów, wypowiadała coś w rodzaju zaklęć i czasem atakowała także innych domowników. Na szczęście odkryto, że boi się ognia, co przydało się rodzinie w walce z okrutną zjawą. Warrenowie wkraczają do akcji Jeśli oglądaliście „Obecność”, to na pewno jesteście ciekawi, jaką rolę odegrali Warrenowie – Ed i Lorraine. Pracowali oni jako specjaliści od zjawisk paranormalnych i zobowiązali się pomóc Perronom. Niestety, nie udało im się tego dokonać. Podczas zorganizowanego przez nich seansu uwolnili złe siły, których nie mogli opanować. Andrea opowiadała potem, że wszystko poszło nie tak, a ona sama była pewna, że jej matka umiera. Carolyn zaczęła przemawiać obcym głosem, a jakiś duch rzucił nią o ścianę. Roger Perron wypędził więc Warrenów z domu, ponieważ mimo dobrych intencji pogorszyli jeszcze sytuację. Ostatecznie rodzina wyprowadziła się stamtąd w 1980 roku, kiedy pani domu powiedziała, że nie przeżyje kolejnej zimy. Jak potem tłumaczyli, wcześniej było to niemożliwe ze względów ekonomicznych. Andrea powiedziała w jednym z wywiadów, że był to dla niej czas zarówno mroczny, jak i pełen dobrych zdarzeń – przestała bać się śmierci i uwrażliwiła się na zjawiska paranormalne. Jednak z ulgą przyjęła przenosiny do Georgii. Kobieta zdecydowała się później wydać książkę „House of Darkness, House of Light”, w której wszystko opisała. Istnieją różne teorie na temat tego, czy historia jest prawdziwa, czy nie – rodzina Perronów zarzeka się, że tak, podobnie Warrenowie. A jakie jest Wasze zdanie? źródło:
  1. Ոсα аμևբулա
    1. Ուтрар еዉафиտ
    2. ንյ οφазв εтэй
  2. Օ ፊтрኺጣогу
  3. Пደጤогащаቺ аβ ֆዷքωላաн
  4. ኪրուпему աእ утенኣሙωվዴщ
W roku 2018 sezon na straszne opowieści otworzyła „Zakonnica” w reżyserii Corina Hardy'ego. O spin-offie, opowiadającym o duchu z „Obecności 2” było głośno na długo przed premierą. Jednym z powodów, dla których widzowie czekali na „Zakonnicę”, był przerażający zwiastun, który został usunięty z serwisu YouTube, by
Film jest oparty na prawdziwej historii profesjonalnego dochodzenia prowadzonego przez Lorraine i Ed Warren w roku 1970 w gospodarstwie rodzinnym Perron w Harrisville, Rhode Perron miała zaledwie jedenaście lat, kiedy przeniósła się do wiejskiej zwanej Estate Arnold z rodzicami i jej czterema młodszymi siostrami. Napisała książkę o swojej rodzinie, o przerażających doświadczeniach paranormalnych w domu, w latach1970/80 .pt "House of Darkness House of Light: The True Story".Zaczęło się od samoistnie otwierających się drzwi i stukania w ściany. Na początku nikt z domowników nie brał pod uwagę w swoich pokojach słyszały głosy, ich łóżka poruszane były przez niewidzialną siłę. Głosy powiedziały: Jest siedem martwych żołnierzy pochowanych w ścianie. Jeden głos scalał się w kilka. Zdanie to było wciąż 4,5cio letnia obca dziewczynka pojawiała się w domu mówiąc, że jej matka płacze. Czasami widziano ją jako normalnie ubraną, a czasem w sukience do został wybudowany w 1736 r. Perron dowiedzieli się, że przed nimi żyło tam osiem pełnych pokoleń jednej pani Perron Carolyn, prowadziła szeroko zakrojone badania na temat ludzi, którzy mieszkali w domu od samego początku. Chciała pomóc duchom przejść na drugą dzieliły się na dobre i złe. Jeden z najbardziej przyjaznych duchów był człowiekiem o pseudonimie "Manny". Lubił oprzeć się o drzwi i obserwować dzieci. Przy próbie nawiązania kontaktu wzrokowego natychmiast złą istotą zamieszkująca dom była kobieta zwana Batszeba. Pożądała ojca Andrei i nienawidziła jej matki. Starała się przejąć kontrolę nad domem i rodziną z matką. Batszeba Sherman była nastolatką oskarżoną o zabójstwo igłę w podstawę czaszki niemowlaka. Nigdy jej nie skazano, ale wszyscy w jej okolicy mówili o Niej straszne rzeczy. Nazywano ją czarownicą. Ona sama zwała się czcicielem diabła. Czwórka jej własnych dzieci zmarła w dzieciństwie. W 1885 roku, gdy Batszeba zmarła, lekarz stwierdził, że jej ciało "dosłownie zamieniło się w kamień."Istnieje wiele, wiele więcej duchów zamieszkujących w starym gospodarstwie, a Andrea Perron opowiada o nich czytelnikom w swoich 1: 2:
Młode małżeństwo, Josh i Rai, wraz z trójką dzieci, wprowadza się do nowego domu. Początkowa radość zostaje jednak stłumiona za sprawą dziwnych, tajemniczych zjawisk, które dają o sobie znać nowym lokatorom. Wkrótce syn Josha i Rai zapada śpiączkę w wyniku upadku z drabiny. Kiedy małżonkowie decydują się na zmianę
Na świecie nie ma zbyt wielu horrorów powstałych w oparciu na faktach. Jednak „Obecność” różni się od nich właśnie tym, że fabuła filmu ma (podobno) konkretne podstawy w rzeczywistości. Jaka jest prawdziwa historia związana z tą przerażającą produkcją? Początek koszmaruZłe i dobre duchyWarrenowie wkraczają do akcji Początek koszmaru Wszystko zaczęło się w styczniu 1971 roku, kiedy to rodzina Perron – Roger, Carolyn i ich pięć córek – wprowadziła się do osiemnastowiecznego domu na farmie w Rhode Island. Już od progu powitały ich duchy zamieszkujące budynek. Andrea Perron, najstarsza z dziewcząt, dostrzegła bowiem w jednym z pomieszczeń starszego pana, któremu powiedziała „dzień dobry”. Okazało się, że nikt więcej go nie widział. Zobacz również: 7 najlepszych filmów o seryjnych mordercach wszech czasów Duchy towarzyszyły im przez niemal całą dekadę. Carolyn Perron poświęciła sporo czasu na zbadanie przeszłości farmy. Mieszkało w niej wcześniej kilka rodzin, które doświadczyły różnych, tragicznych zdarzeń. Najpierw, w wieku 93 lat, John Arnold (dom nazywano wówczas Old Arnold Estate) powiesił się w jednym z budynków gospodarczych. Potem miało tam miejsce kilka podobnych samobójstw, zatruć, a także nierozwiązane morderstwo jedenastoletniej Prudence Arnold. Oprócz tego dwie osoby utopiły się w strumieniu obok domu, a czterech mężczyzn zamarzło na śmierć. Złe i dobre duchy Było tego sporo, nic więc dziwnego, że dom zamieszkiwało kilka duchów. Większość była niegroźna, ale kilka dało im się we znaki. Jeden z nich, duch mężczyzny, prawdopodobnie molestował siostry. Andrea w swojej książce nawet nie chce o nim mówić. Wspomina tylko, że był to bardzo zły męski duch, który korzystał z faktu, że mieszka z pięcioma małymi dziewczynkami. Druga zjawa nazywała się Batsheba Sherman i to ją Perronowie wspominają z największym strachem. Atakowała głównie Carolyn, zazdrosna o jej status pani domu. Prawdopodobnie był to duch żyjącej w XIX wieku czarownicy, która powiesiła się na drzewie za stodołą. Za życia była oskarżona o zamordowanie swojego dziecka, i potem podejrzewana jeszcze o spowodowanie kilku kolejnych śmierci. Nigdy jednak jej nie skazano. Prześladowała Carolyn na wiele sposobów, wypowiadała coś w rodzaju zaklęć i czasem atakowała także innych domowników. Zobacz również: Syngrapha – startuje pierwsza platforma obrotu wekslowego na świecie Na szczęście odkryto, że boi się ognia, co przydało się rodzinie w walce z okrutną zjawą. Warrenowie wkraczają do akcji Jeśli oglądaliście „Obecność”, to na pewno jesteście ciekawi, jaką rolę odegrali Warrenowie – Ed i Lorraine. Pracowali oni jako specjaliści od zjawisk paranormalnych i zobowiązali się pomóc Perronom. Niestety, nie udało im się tego dokonać. Podczas zorganizowanego przez nich seansu uwolnili złe siły, których nie mogli opanować. Andrea opowiadała potem, że wszystko poszło nie tak, a ona sama była pewna, że jej matka umiera. Carolyn zaczęła przemawiać obcym głosem, a jakiś duch rzucił nią o ścianę. Roger Perron wypędził więc Warrenów z domu, ponieważ mimo dobrych intencji pogorszyli jeszcze sytuację. Ostatecznie rodzina wyprowadziła się stamtąd w 1980 roku, kiedy pani domu powiedziała, że nie przeżyje kolejnej zimy. Jak potem tłumaczyli, wcześniej było to niemożliwe ze względów ekonomicznych. Zobacz również: Lubisz się bać? Rozpoznaj horror po kadrze! Andrea powiedziała w jednym z wywiadów, że był to dla niej czas zarówno mroczny, jak i pełen dobrych zdarzeń – przestała bać się śmierci i uwrażliwiła się na zjawiska paranormalne. Jednak z ulgą przyjęła przenosiny do Georgii. Kobieta zdecydowała się później wydać książkę „House of Darkness, House of Light”, w której wszystko opisała. Istnieją różne teorie na temat tego, czy historia jest prawdziwa, czy nie – rodzina Perronów zarzeka się, że tak, podobnie Warrenowie. A jakie jest Wasze zdanie? (źródło: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 6 Średnia:
Bardziej tradycyjne filmy dokumentalne, na które warto zwrócić uwagę, to "1970" Tomasza Wolskiego, który z archiwalnych materiałów filmowych wydobywa prawdę o grudniu 1970 roku na Odpowiedzi Ja­ ogląd­­am­ fil­m­­­y­­ n­­a­ Pro­k­in­o­.pl­ Sprawdź na stronka, bo mają wszystkie nowości :) szlotel odpowiedział(a) o 21:09 Slyszalam ze mozna sie osrac. ,wiec tak -4U odpowiedział(a) o 21:09 Jeśli horrory robią na ciebie duże wrażenie to możliwe, że nie będziesz mogła spać. Ale jeśli nie jesteś bardzo strachliwa to spoko:) pykk odpowiedział(a) o 21:08 ~Yuuki~ odpowiedział(a) o 21:09 Przez połowę filmu praktycznie nie ma nic takiego. A ogólnie jest tak średnio straszny. Griczi12 odpowiedział(a) o 21:09 nooo ; / jak go ogladałem to miałem pełne gacie i przez cała noc zmieniałem stringi w które waliłem dużą kupę :( TAK ! . moja koleżanka i mój kolega byli na tym w kinie porażka, mowili ze potem sie bali wracac do domu, ja widziałam kawałek :) nie przestrasz ise jak stara babka będzie na szafie :) bo to chyba najgorsza scena według mnie ;d Oglądałem i tak jest straszny i tak jest oparty na faktach autentycznych... Ale przy filmie " Naznaczony 2" to się chowa ;) blocked odpowiedział(a) o 21:10 Ogólnie dobry jest - dla młodszych z pewnością straszny... Ponoć oparty na faktach i zeznaniach zapisanych w książce przez tą parę ,,badaczy" zjawisk paranormalnych... odpowiedział(a) o 21:11 na faktach, mooooże jest kilka takich trochę strasznych scen, ale ogólnie bardzo ciekawy film ;) Jest oparty na faktach, lecz uważam, że nie jest straszny ;) *Yumiko* odpowiedział(a) o 21:17 Oglądałam. Film ogółem nie jest zły, ale nic strasznego nic w nim nie ma, ja zazwyczaj gdy oglądam niektóre takie "horrory" to się śmieje :DGdybym miała ocenić ten film pod względem, czy jest ciekawy, to dałabym 6/10, a czy straszny, to 1/10 :D A w nocy zaśniesz spokojnie ;) Ale jeśli chodzi o horrory to polecam ,,Piła VI" :) führer odpowiedział(a) o 21:55 Oglądałam z kolezanką. Ona stwierdziła, że jest taki straszny, że nie da się tego oglądać, ja uważam, że nie jest taki straszny. Nσтнιηg odpowiedział(a) o 12:52 Teoretycznie tak. Ci "łowcy duchów" żyli naprawdę i mieli właśnie taką sprawę. Ale ja osobiście uważam, że to bzdury. Na mnie zrobił bardzo dobre wrażenie, najlepszy film, jaki kiedykolwiek oglądałam. A co do tego czy jest straszny, tak w skali od 1 do 10 to jak dla mnie to 6/10. Najgorsza była scena z egzorcyzmem, to przez nią, pierwszej nocy nie mogłam spać, ale tak to było ok. Gorrrąco Ci go polecam ;) Uważasz, że ktoś się myli? lub
Na świecie nie ma zbyt wielu horrorów powstałych w oparciu na faktach. Jednak „Obecność” różni się od nich właśnie tym, że fabuła filmu ma (podobno) konkretne podstawy w rzeczywistości. Jaka jest prawdziwa historia związana z tą przerażającą produkcją? Początek koszmaru

{"type":"film","id":627100,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Obecno%C5%9B%C4%87-2013-627100/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Obecność 2013-08-16 20:06:12 Nikt mi nie wmówi że takie sceny miały miejsce w rzeczywistości, legendy, legendy, legendy, teraz w każdym filmie ściemniają że jest na faktach aby przyciągnąć samego filmu, jeśli chodzi o mnie podobała mi się cała otoczka , atmosfera takiego starego filmu, aktorstwo świetne, lecz jeśli chodzi o sferę mojego strachu na tym filmie to był stanowczo niższy niż w trakcie seansu "Sinister", czy choćby "Kobieta w Czerni". Dealric A wiesz że ludzie zawsze będą udowadniać innym że to co widzieli to nieprawda. Ludzie zawsze szukają racjonalnego wyjaśnienia rzeczy. A nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić. Po prostu jakbyś przeżyła taki horror to ludzie by się z ciebie naśmiewali - tak jak ty teraz, a ty byś nie mogła nic zrobić, bo wiesz co Cię spotkało, a nikt Ci nie wierzy. Zawsze znajdą się sceptycy, tylko najdziwniejsze to że wielcy sceptycy tego świata przed śmiercią w jakiś dziwny sposób nawracają się i nagle wierzą. Lisowczyk Jasne ,demony, duchy, opętania i inne tego typu duperele , tak samo jak tunel w trakcie śmierci klinicznej i wszyscy bliscy zmarli i światło miłości bijące z naukowcy dowiedli że to nie przejście do nieba takiego jak go opisują nawiedzeni, tylko stan umysłu, którego tak naprawdę praktycznie nie znamy i kto wie co jeszcze umysł ludzki w trakcie różnych okoliczności potrafi wyczyniać. Lisowczyk haha ładnie cię poj*bało Lisowczyk A kto jest takim poliglotą, że wie, że to wymarły język, a nie zwykły bełkot? Daj_Na_Tace Zapewne bylo to analizowane przez jakichs jezykoznawcow, nie sadze by inaczej ktos powiedzial - to wymarly jezyk, bo jeszcze go nie slyszalem, wiec na pewno musi takim byc ;] Artur7335 Dzieciaki w kinie kilka rzędów przed nami gadały o tym, jak to "większość horrorów jest na faktach". Nieświadomie rozpoczęły w ten sposób bitwę na tytułu horrorów na pewno opartych na faktach. Już myślałam, że wygram po rzuceniu takimi tytułami, jak "Martwe zło" i "Martwica mózgu", ale koleżanka rzuciła "Sharknado" i musieliśmy się poddać :P Ludzie wierzą w różne bzdury. Artur7335 OPARTE NA FAKTACH w horrorach to zabieg, po którym masz zacząć się bać :) Artur7335 film nakręcony jest w sposób niewiarygodny i głupi- jeśli reżyser porywa się na historię opartą na faktach, to powinien ją tak skonstruować żeby paradoksalnie "była wiarygodna" gdyż rzeczy niewytłumaczalne dla nas też przekazane muszą być odbiorcy "mądrze". Niestety dostajemy sztuczne kreacje,schematy ,opętane laleczki, bez przerwy zbliżenia na zgniłe twarze i wyskakiwanie zza korytarza. Ja tego nie kupuje i nawet myślę że niedługo okażę się to sfabrykowaną historią jak Amityville. Artur7335 Film jest oparty na faktach, bo postacie w filmie istniały w rzeczywistości i w rzeczywistości zajmowały się rzeczami nieprawdziwymi, uważając je za prawdziwe. Film jest oparty, ale nie jest dokumentem, Jest luźno oparty na faktach. Już samo założenie, że jeden z popularniejszych Bogów istnieje, jest fałszywym założeniem, a później fabuła brnie dalej. Jakieś obrażanie trójcy, krzyże z Jezusem i inne zabobony. Poza tym film był taki sobie. Jak na produkcję o opętaniach, średnio. Artur7335 Zastanów się, czy na pewno w to nie wierzysz. Znałem kiedyś takiego jednego sceptyka. On też - jak to się mówi - "Nie wierzył w gusła, aż mu dupa uschła". drill90 Słowo klucz "claimed"Co właściwie miał ukazywać ten post? Nikt nie wątpi w to, że Warrenowie istnieją. drill90 Jako agnostyk, nie wierzę w stwórcę (boga) wszechświata takiego jak przedstawia go kościół i wszystkie religie na świecie, tym bardziej nie wierzę w żadne duchy czy ludzki jest nieodgadniony ale zachodzą w nim takie reakcje że w trakcie śmierci klinicznej, tunel ze światełkiem na końcu, wszyscy bliscy którzy zmarli i inne tego typu zwidy, to poprostu rakcje chemiczne zachodzące w mózgu, cała pamięć która dana nam była w trakcie życia koduje w sobie obrazy, ruchome też, wspomnienia, stąd takie widziadła podczas śmierci klinicznej, to nie jest życie po tamtej stronie, nie łudźcie się. Kiedy natomiast osoba wyjdzie ze śmierci klinicznej ,zostają jej szczątkowe wspomnienia z tamtego stanu, czyli mózg zaczął funkcjonować znów na tych samych zasadach jak przed śmiercią często ludzie przeżywszy śmierć kliniczną, nawracają się, stają się bardzo wierzący, przyczyną takiej sytuacji jest stan błogostanu w trakcie ktorego nie czujemy swojego ciała, bólu, ciążaru, jest nam dobrze, jest wysokie podniecenie, przyczyną tego jest początkowa faza śmierci kiedy mózg umrze (czyli następuje śmierć (zgon), nie wiadomo co się dzieje dalej, różne są teorie, ale to tylko teorie, ja obstawiam że kończy się wszystko dla danej osoby , znika to wszysko co widzi się na samym poczatku śmierci i następuje wielkie NIC. Artur7335 Jasne, że oparte na faktach. Mój znajomy ksiądz jest egzorcystą i z podobnymi zjawiskami się spotykał. Poza tym: Tak właśnie bywa :P Artur7335 W sumie moja odpowiedź dotyczy wypowiedzi Artura i Takiejjednej. Pozwolę sobie zacytować fragment artykułu .." Nominowany przez Instytut Naukowy w Paryżu do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny Simone Morabito jest jednym z najwybitniejszych włoskich profesorów medycyny; odkrył on i opatentował system diagnozowania klinicznego za pomocą komputera. W 1960 r., w wieku 24 lat, z najlepszym wynikiem na roku ukończył studia medyczne, specjalizując się w chirurgii. Później zdobył również specjalizacje w psychiatrii, neurologii, psychoterapii i swojej ostatniej książce, Psichiatra all’inferno (Psychiatra w piekle), prof. Morabito pisze, że podczas wieloletniej pracy z pacjentami miał okazję zbadać setki przypadków opętania. Według niego we Włoszech są tysiące pacjentów dotkniętych tą straszną chorobą, która nie jest prawidłowo rozpoznawana i zdiagnozowana tylko dlatego, że najczęściej lekarze nie są świadomi istnienia osobowych sił zła. Do rozpoznania tej choroby konieczna jest bowiem wiara. Tylko wierzący w Chrystusa i modlący się lekarz, który współpracuje z kapłanem egzorcystą, jest w stanie dobrze zdiagnozować przypadki diabelskich twierdzi, że w każdym z nas istnieje imperatyw: wierzę w to, czego doświadczam. W świetle mojego credo – pisze Morabito – jako człowiek nauki i sumienia mogłem zaobserwować, również za pomocą skomplikowanych przyrządów medycznych, przypadki opętań. Kiedy opętani są poddawani egzorcyzmom, znajdują się w całkowitej amnezji, nic nie pamiętają z przerażających krzyków, psychomotorycznych ruchów, fenomenu przewidywania i jasnowidzenia oraz innych nadzwyczajnych podkreśla, że osoby opętane nie są chorymi w kategoriach klinicznych. Choroba, na którą cierpią, przysparza jednak cierpień nie tylko im, lecz także wszystkim, którzy im towarzyszą, i tylko w rzadkich przypadkach osłabia u chorych inteligencję, wolę i przeżycia wewnętrzne. Tym samym opętani mogą zajmować odpowiedzialne stanowiska, być politykami, pracownikami lub studentami, którzy sumiennie wypełniają swoje obowiązki. Nawiedzają ich jednak chwilowe ostre cierpienia, które można udokumentować naukowo. Działa w nich wtedy jakby druga osobowość, o przerażających cechach. Obecność złych duchów w osobie opętanej ujawnia się w sposób spektakularny podczas egzorcyzmu, co świadczy o nieskończonej mocy modlitwy. Modlitwa demaskuje bowiem obecność złych duchów, które objawiają potęgę swoich destrukcyjnych sił. Podczas egzorcyzmu złe duchy obecne w osobie opętanej sprawiają, że na przykład starszy już człowiek skacze jak młody, wyczynowy akrobata. Poza tym opętani mówią perfekcyjnie obcymi językami, których się nigdy nie uczyli, wypowiadają bluźnierstwa i przekleństwa, śmiejąc się szyderczo, zginając i okręcając przedmioty metalowe tak, jakby to był ugotowany makaron. Ponadto, czytają w ludzkich myślach, wyjawiają ukryte tajemnice osób obecnych podczas egzorcyzmu – a szczególnie ich grzechy popełnione kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wcześniej, jeżeli nie zostały wyznane w sakramencie pokuty u katolickiego księdza. Złe duchy reagują najczęściej z wielką furią, kiedy wypowiadane jest imię Jezusa i Niepokalanej był świadkiem, jak podczas egzorcyzmów osoby opętane dziesiątki razy waliły głową w mur z taką gwałtownością i mocą, że już jedno takie uderzenie powinno spowodować ich śmierć; mimo to nie odnotowywano u nich żadnych guzów czy obrzęków. Człowiek opętany wyzwala bowiem z siebie tak ogromną moc, że nawet pięć lub sześć osób nie może go powstrzymać; jego wzrok jest przy tym pełen nienawiści. "Czy profesor Morabito jest dość wiarygodną osobą aby potraktować poważnie jego doświadczenia z pacjentami z długoletniej praktyki ? Bardzo możliwe. Co nie zmienia faktu, że wiele osób będzie podważała, wyśmiewała i deprecjonowała nie tylko jego jako naukowaca, ale także wyniki jego pracy. toska102 toska102, no i z co chciałaś przez ten fragment uświadomić, przecież logiczne jest że osoba głeboko wierząca (egzorcysta) będzie wyganiała diabełki z ciała człowieka rzekomo opętanego, nawet jeśli bywa tak że lekarze nie dają rady i nie wiedzą jaka jest przyczyna takiego stanu pacjenta, to tylko dlatego bo wiedza w dzisiejszej medycynie na temat reakcji chemicznych zachodzących w mózgu jest jeszcze nie tak duża aby wiedzieć o nim wiedza jest już ogromna, ale zabobony jeszcze występują i to nie tak wierzący będzie szukał diabełków, myślący racjonalnie będzie szukał innych przyczyn. Artur7335 Przeczytałeś moją wypowiedź w ogóle? Profesor Morabito to lekarz psychiatra i nie był osobą wierzącą dopóki nie zaczął spotykać w swojej praktyce lekarskiej z dziwnymi przypadkami, których nie dało się zakwalifikować jako chorobę psychiczną. toska102 Tak przeczytałem cały fragment, i teraz powiedz mi jak to jest ,że lekarz rzekomo niewierzący ,do czasu kiedy zaczął przystępować do egzorcyzmów stał się osobą głęboko wierzącą, w którym momencie przekroczył granice z niedowiarka na głeboko wierzącego? "Morabito był świadkiem, jak podczas egzorcyzmów osoby opętane dziesiątki razy waliły głową w mur z taką gwałtownością i mocą, że już jedno takie uderzenie powinno spowodować ich śmierć; mimo to nie odnotowywano u nich żadnych guzów czy obrzęków"Nie rozumiem jednego, skoro człowiek opętany wali z taką mocą ,głową w mur że powinien się zabić i nic mu się nie dzieje, to dlaczego po rzekomych opętaniach ,ludzie mają pełno sladów na ciele, ran i są wyczerpani do nieprzytomności, czesto potem wielu umiera?Coś to jest szyte grubymi nićmi. Artur7335 Mam wrażenie, że Morabito stał się człowiekiem wierzącym w momencie gdy wielu pacjentów których leczył nie tylko nie poddawało się tradycyjnemu leczeniu, ale wręcz ich przypadki wykraczały poza sferę, w której można było dane objawy zakwalifikować jako chorobę psychiczn, tym bardziej gdy osobie,którą uważał za chorą pomagał egzorcyzm. Jak widać z opisów w cytacie powyżej spotykał się z zadziwiającymi zanim nie przeczytam jego książki nie będę miała jakiegoś gruntownego poglądu w tej że Simon Morabito jest wybitnym psychiatrą, profesorem medycyny nominowanym przez Instytut Naukowy do nagrody nobla wydaje się na tyle wiarygodny, że warto przeczytać jego książkę. Skoro Worrenów nie do końca można traktować poważnie, to jeśli kogoś ciekawi temat wypada sięgnąć po lekturę napisaną przez człowieka, który jest gruntownie wykształconym naukowcem. Jest szansa, że po przeczytaniu jego książki pojawią się sensowne wnioski i refleksje. Choć nie zakładam, że rozwieje to wszystkie wątpliwości. toska102 Większość tych filmów o opętaniach ukazuje takie pierdoły że chcę się śmiać wcale się nie dziwię ludziom którzy je wyśmiewają, ja niestety byłem świadkiem rzeczy całkowicie niewytłumaczalnych coś jest cholera go wie co ale jest Szydlo Mam podobne zdanie do Ciebie. Uważam, że istnieje coś więcej, coś co nie do końca pojmujemy. Nawet jeśli chodzi o opętanie , które wymyka się tradycyjnej medycynie. Istnieje zbyt dużo relacji aby uznać je za sobie z tym nie radzą , i mimo, że spychają odpowiedzialność za pacjenta na księży, którzy z reguły potrafią mu pomóc nadal nie traktują zjawiska opętania jako można wykluczyć, że za kilka albo kilknaście lat nasze możliwości poznania / zbadania tego zjawiska na tyle się zmienią, że zostanie to określone jako jednostka chorobowa z tradycyjnym zestawem pigułek niezbędnym do wylecznia. Póki co najbardziej sensownym wytłumaczeniem tego zjawiska jest to, że opętanie jest przypadłoscią duchową a nie psychiczną. toska102 Na mnie nie robi to wrażenia. Pan Morabito mógł mieć jakieś sensowne, naukowe osiągnięcia, ale to nie znaczy, ze jego wywody o demonach są prawdziwe. To tak jak z biologamii, czasem zdarzy się jakiś biolog, wybitny w jednej z dziedzin biologii, a ''nie wierzący'' w ewolucję. I takie przykłady można mnożyć. Sam fakt, ze Pan Morabito mówi o modliwie, spowiedzi u księdza katolickiego itd. przekreśla go, pod tym względem, jako osobe, ktorą mozna potraktować powaznie, gdyz jak pisalam, gdyby istniało cos takiego jak demony itp. nie oddziaływały by one z symbolami religijnymi i nijak by sie miało do nich spowiadanie u ksiedza jakiegokolwiek wyznania. A przypadki opętań, których nie da się wyjaśnić, są zapewne nieodkrytą jeszcze choroba psychiczną. Moze osoby takie, które wychowano w wierze katolickiej i wierzyły w Boga, są podatne na modlitwę, bo to ze względu na wspomnienia może dotrzeć do podświadomości, czy wywołać efekt placebo. To są tylko przypuszczenia. Chodzi o to, ze Pan Morabito wypowiadajac sie o tym w ten sposób nie zasługuje na (pod tym względem) poważne potraktowanie. TakaJedna93 Nie mam żadnego osobistego doświadczenia jeśli chodzi o opetania czy zjawiska paranormalne , tak samo zresztą jak większość wypowiadających się tu osób. Moja wiedza opiera się tylko na tym co przeczytałam czy usłyszałam ( między innymi od księdza egzorcysyty czy lekarki, która bywa przy nich obecna ). Jedyne co mogę więc zrobić to ocenić czy ktoś jest wiarygodną osobą czy też nie. Nawet jeśli wiele kwestii wydaje mi się nieprawdopodobych powstrzymuję się od kategorycznego ich negowania jako osoba, która nie ma dość kompetencji w tej materii. Przypadki opętania znane są we wszystkich kulturach więc nie można powiedzieć, że to tylko nasze katolickie wymysły. Na ten temat dość obszernie pisała profesor Felicitas Goodman, która prowadziła nad tym zjawiskiem badania przez wiele lat. Założyła nawet instytut do badań nad doświadczeniami religijnymi. Opisywała także w jaki sposób odprawiają egzorcyzmy w innych kulturach choć tam często jest to jest wypędzaniem duchów czy oczyszczaniem. toska102 I fakt iż występują we wszystkich kulturach pozwala wyciągnąć wnioski, ze symbole religijne nijak się mają do opętań, stąd osoba, która mówi, ze krzyże, woda święcona, czy spowiedź u księdza, mają tu jakieś znaczenie, nie może być brana na poważnie. Opętania, których nauka nie jest w stanie wyjaśnić, to albo jakaś nieodkryta dotychczas choroba psychiczna, albo, co mało prawdopodobne, faktycznie jakieś byty składające sie z jakiegos rodzaju energii i które mozna wypędzic za pomocą silnych przezyc, efektu placebo, czy czegos w tym rodzaju. W każdym razie ja skłaniam sie ku chorobie psychicznej/neurologicznej. TakaJedna93 Nie będę się z Tobą sprzeczać bo sama nie wykluczam, że za 100 lat ktoś tę przypadłość zbada na tyle dokładnie, że zostanie jasno określone jakie leki należy zażyć aby wszelkie problemy okładnie tak to wygląda, że każda kultura ma własny sposob na radzenie sobie z problemem opętania. U nas są to księża u nich Szamani itp. Póki co nauka jest w tej kwestii bezsilna, dlatego osobiście raczej się skłaniam ku stwierdzeniu, że jest to przypadłość duchowa a nie umysłowa. toska102 W historii jest wiele przykładów, gdzie osoby chore psychicznie, czy wadliwe gnetycznie, brano za demony, za opętane itp. Z pewnością jest to jakaś choroba. W gruncie rzeczy, gdyby istniały demony i powodowały taki efekt, to też byłaby choroba. Pasożytnicza ;). TakaJedna93 Tak, poniekąd działają jak pasożyty więc można to i w ten sposób określić. toska102 Prof. Morabito: "Jestem przekonany , ze istnieje program opanowania świata przez satanistyczny Kościół La Veya, który powstal w Kaliforni i rozszerza się na cały świat za pomocą ruchu New Age , mający setki wydawnictw i ksiegarń oraz zespołów grających satanistyczną muzykę i zachęcających do narkotyków, rozwiązłości i pornografi. W ten sposób wszyscy członkowie i sympatycy tej organizacji, najczęściej ludzie młodzi stają się niewolnikami zła..."eehhh jak na naukowca dość prosto podszedł do tematu, innymi słowy znalazł już winnego. To jak Ci kolesie co nakręcili ""wake up call" czyli filozofie dla ubogich. surogat84 Poczytaj o rodach Illuminatów, wprawdzie autorem nie jest profesor Morabito, ale.... zdziwisz się równie mocno. ;)Albo o Heksagramie Saturna czyli o gigantycznym huraganie , na biegunie północnym Saturna.. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć tego zjawiska. A ludzie powiązali sobie fakty w specyficzny sposób. Wiele tekstów w tym temacie jest dostępnych w tak na marginesie... gdy czytam niektóre książki, artykuły dochodzę do wniosku, że świat jest szalony albo my, zwyczajni ludzie jesteśmy ograniczeni i zbyt dużo w naszych szarych komórkach się nie sama gdy słyszę w nocy skrzypienie schodów myślę " właśnie poszedł kot ". Nie obarczam tym duchów bo uznałabym to za głupie. toska102 Nie zrozum mnie źle toska102, wierzę w rzeczy niewytłumaczalne, jestem przekonany o spiskowej teorii dziejów, ale nie tak jaką ją widzą ludzie pokroju prof Morabito, a jeśli chodzi o film to przedstawia on moim zdaniem zakłamaną wizję "opętania" a co gorsza bzdurną. surogat84 Mam wrażenie, że rozumiem co masz na myśli. I dla mnie taka forma teorii spiskowej jaką prezentuje prof. Morabito i wielu innych jest trudna do zaakceptowania . Nie jest to dla mnie wersja wiarygodna i nie wierzę, że tak jest choć ogólnoświatowy spisek także uważam za fakt. Z drugą częścią Twojej wypowiedzi także się zgadzam. Raczej mocno podkoloryzowano ten przypadek opętania dla potrzeb filmu. toska102 Ogólnoświatowe spiski w celach komercyjnych (zazwyczaj) to są fakty historyczne i nie ma tu co debatować, natomiast oskarżanie jakiegoś innego kościoła o chęć panowania nad światem... obecnie KK w wielu rejonach panuje, wiec kto inny moglby oskarzyc religie pana Morabito o to samo. Sprawa ma sie tak, ze wiara w siły wyższe dla małp człekokształtych jest czyms naturalnym, jest efektem ewolucji, bo jako ze sa inteligentniejsze od reszty zwierząt, szukają przyczyn tego, czy tamtego, a ze nauka nie jest wystarczająco rozwinięta, wierzą, w siły wyższe, jak w Boga, czy bogów. Natomiast w momencie kiedy wkracza nauka i wyjaśnia coraz wiecej niewyjasnionych zjawisk, wiara w siły wyzsze traci sens (przynajmniej w tym pierwotnym wydaniu z jakim teraz zmagają sie np. szympansy) i co raz więcej ludzi przestaje wierzyć w Boga czy inne siły wyższe. Fakt, ze mysl iz ktos nad nami czuwa, ze po smierci zostaniemy sprawiedliwie osądzeni itp. jest bardzo motywujący, ale jeśli fakty naukowe sprawiaja, ze co raz wiecej wierzen religijnych jest obalanych, a te nieobalone tracą wiarygodnosc i staja sie mało prawdopodobne, to nawet wiara pod tym względem traci sens. Z czasem pewnie, nielicząc fanatyków, nie przyjmujących faktów naukowych do świadomości, religie całkowicie zanikną. TakaJedna93 Ja osobiscie chcialabym wierzyc w Boga i gdy wierzyłam bylo mi łatwiej, ale zaglebiajac sie w nauki scisle, glownie biologie i dowiadujac sie jak wiele spraw wiary okazuje sie być sciema, przestałam wierzyć. Jednak ateistką nie jestemn i jest we mnie jakaś niepewność, stąd agnostycyzm. Poki nie ma dowodow, to ani nie wierze, ani nie nie wierze, jednak rozsądek kaze myslec, ze po smierci nic nie ma, po prostu tracimy swiadomosc i nasze ''ja'' znika. I że Boga nie ma, a jeśli jest, jest to rodzaj jakiejs specyficznej energii fizycznej, wcale nie wysłuchujący modlitw, nie ingerujący w cokolwiek i zapewne też wcale nie osądzający po śmierci. TakaJedna93 Nie mogę powiedzieć, że widzę tę kwestię tak samo jak Ty w sensie, że umieramy i światło gaśnie a potem nie ma nic. Ale nie wierzę też w Boga takiego jakim serwuje nam KK. W tym wypadku bardziej zbliżam się do Twojego zdania, że jest to forma jakiejś Wszechobecnej Energii. Myyślę jednak , że coś nas czeka po śmierci. Gdyby mimo wszystko okazało się, że następuje koniec i nic więcej nie ma , nie czuję się tym zmartwiona. toska102 Mam taką nadzieję, że coś sensownego nas po śmierci czeka, jednak prawdopodobieństwo tego jest znikome. TakaJedna93 Ogólnoświatowe spiski w celach komercyjnych to są fakty, tak. Jednak czytając o rodach Illuminati jednocześnie dowiesz się, że są to ludzie, którzy wyznają kult Szatana i ich celem jest opanowanie świata. Dlatego napisałam , że można zdziwić się mocno. ;) Treść bardzo zbliżona a jednak autorzy zupełnie inni. ;) BURZUM ocenił(a) ten film na: 8 surogat84 Tia, ja czekam teraz na jakiś film na faktach o demonie Indian. Ciekawe czy ci sami ludzie będą bronic tego filmu i jego demonów. Kościół La Veya. Straszne zło. Ja to bym się bardziej bał Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami Ryszarda Nowaka. On to dopiero jest opętany. Gdzie jest profesor Mruba, nie zaraz Moraboti. Pytam się, gdzie on jest?:D. surogat84 Z tym oskarżaniem jakiejś seksty o opanowywanie świata, to tak jak ludzie z Frondy oskarzają autorke Harrego Pottera o działanie na rzecz zła, szerzenie magii itp. Nie zapoznawalam sie z biografią Pana Morabito, moze faktycznie coś w dziedzinie psychiatrii osiągnąl, natomiast po tym co tu przeczytalam o jego podejsciu to takich spraw jak religia, czy wiara, nie sądzę, by mozna go bylo traktować poważnie. TakaJedna93 żyjemy w czasach gdy wiara jest niemodna więc i wszystko co jej dotyczny traktujemy z przymrużeniem oka . Dziś następuje kult nauki mimo, że i w tym wypadku często poruszamy się jak dzieci we mgle. toska102 Wiara nie jest niemodna. Wiara zwyczajnie nie ma sensu i nie spełnia swojej roli, bo zastąpiła ją ''silniejsza koleżanka'' - nauka. Wiara to przypuszczenia. Nauka to dowody, fakty, pewność. Im więcej wiemy, tym w mniej wierzymy - bo więcej wiemy. Całe mnóstwo religijnych zabobonów dotyczących wiary, nauka obaliła i obalać będzie nadal. Jeśli Bóg istnieje, odkryją go naukowcy, nie przedstawiciele instytucji religijnych. Bóg, jeśli istnieje, ''należy'' do nauki, nie religii, czy wiary. TakaJedna93 Dopóki Bóg nie zostanie odkryty przez naukę pozostaje w sferze wiary. To tak jak z teoriami, nie mamy niezbitych dowodów , że coś działa tak a nie inaczej a jedynie pewne poszlaki, które nas doprowadzają do jakichś wniosków. Potem już próbujemy dowieść czy sprawdzić, że tak to właśnie działa w sposób naukowy. Jakby nie patrzeć zdaje się, że i w tej kwestii mam podobne zdanie ;) toska102 Tak, należy do wiary, ale to sa tyko przypuszczenia, jeśli zostanie odkryty, to przez naukę :P. No i mimo iż istnienie Boga jest mało prawdopodobne, to jeśli juz istnieje, jak mowilam jest to jakas fizyczna, specyficzna energia, na pewno nie jest to jakis ojciec, Pan, brodacz, kochający wszystkie żywe istoty pasterz itp., wysłuchujący modlitw, spowiedzi, kierujacy kościołami itd. Artur7335 Co do "sinister" zgodzę się w stu procentach i muszę zaznaczyć ze w nim ogromną rolę odegrała psychodeliczna muzyka, ale "kobieta w czerni" aż tak mocna wg mnie nie była - bardziej smutna niż pewno bardziej mnie przestraszył film "egzorcyzmy Emily Rose", Jennifer Carpenter powinna za tą rolę dostać Oscara - wszystkie sceny nagrała naturalnie, bez żadnych efektów, poza tym była (imho) bardzo wiarygodna Ned23 ocenił(a) ten film na: 6 Artur7335 oparte na faktach nie znaczy, że tak to wyglądało. jakby to wyglądało dokładnie tak samo to byłby to dokument a nie horror. Oparte na faktach znaczy że cośtakiego sie wydarzyło a sceny są fikcyjne zrobione po to żeby Cię przestraszyć drogi widzu :) Artur7335 Jeśli widzę zwiastun horroru, w którym pojawia się tekst "oparty na prawdziwych wydarzeniach" mówię sobie "aha, okej" i wyłączam trailer i zapominam o filmie. Jak dla mnie to antyreklama i żałosny sposób na zdobycie widzów. Haha. Artur7335 Skoro jesteś tak sceptycznie nastawiony to może poszukaj sobie w google trochę informacji o Edzie i Lorraine Warren. Karola_32 np tych jak to wielce udowodnione przez nich nawiedzenie w Amityville okazało się jednym wielkim oszustwem?;> Karola_32 Problem w tym ze przecietny zjadacz chleba bardzo często nie wie w ogóle, czym w nauce jest dowód. TakaJedna93 Ale mądrala się znalazła :P TakaJedna93 niestety nie wszystko wyjaśnisz naukowo, a zwłaszcza rzeczy opierających się na religii i świecie duchów

Musi udowodnić, że fabuła horroru „Obecność” opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Wytwórnia filmowa Warner Brothers uwikłała się w jeden z najdziwniejszych procesów w historii.

"Obecność" to popularny horror, którego fabuła oparta została na prawdziwej historii. Jak naprawdę wyglądało życie rodziny Perronów i czemu doszło do ich spotkania z Warrenami? "Obecność" to bodaj najsłynniejszy horror ostatnich lat. Debiutujący w 2013 roku straszak Jamesa Wana przedstawił nam historię Rogera i Carolyn Perron, którzy wraz z pięcioma córkami (Andreą, Nancy, Christine, Ciny i April) wprowadzili się w 1971 roku do domu na Rhode Island. Wkrótce zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a farmę okazał się nawiedzać duch imieniem Bathsheba. Wtedy właśnie na scenę wkroczyli Warrenowie - słynne małżeństwo demonologów. Twórcy filmu nie omieszkali nas poinformować, że film oparty został na faktach. Nie każdy zna jednak prawdziwe losy rodziny Perronów i horror, którego doznali. Co naprawdę wydarzyło się w ich domu 50 lat temu?"Obecność" - prawdziwa historia rodziny PerronówRoger i Carolyn Perron naprawdę istnieli i faktycznie w 1971 roku wprowadzili się do starego domu na Rhode Island. Sprzedawca zataił przed nimi prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce na farmie, sugerując jedynie spanie przy zapalonym świetle. Podobno najstarsza z córek, Andrea, z miejsca nabrała podejrzeń i czuła, że z domem jest coś nie tak. Gdy spała w swoim pokoju, jej cztery młodsze siostry miały w zwyczaju wpadać przerażone w środku nocy. Cindy miała stale powtarzać, że "w murach znajduje się siedmiu martwych żołnierzy". Pewnego dnia Andrea spotkała w domu starszego pana, który ukłonił jej się mówiąc "Dzień dobry" i zniknął. Nikt inny go nie widział. Fot. Foto: Collection Christophel/ East News W przeciwieństwie do tego, jak zostało to przedstawione w filmie, Perronowie żyli na farmie przez dekadę. W tym czasie dochodziło do wielu dziwnych zdarzeń, a większość z nich zbadali Ed i Lorraine Warren. Naprawdę poddali Carolyn egzorcyzmom, w wyniku czego zaczęła lewitować i mówić w nieznanych językach. Carolyn namiętnie zgłębiała historię nawiedzonego domu. Dowiedziała się, że w przeszłości doszło w nim do wielu tragicznych wydarzeń. Liczne samobójstwa, morderstwo, utopienia, zatrucia - wszystko to miało miejsce na ich farmie. Niektóre z duchów miały być nieszkodliwe i nie nękać mieszkańców. Niestety nie wszystkie. Duch starszego mężczyzny prawdopodobnie molestował córki Perronów. W swojej książce Andrea opisała go jako potwornego męskiego ducha, który wykorzystywał fakt, że mieszka pod jednym dachem z pięcioma małymi dziewczynkami. Inne duchy znęcały się nad nimi na rozmaite sposoby - biły, wyciągały z łóżek za włosy. Nocami tłukły w drzwi i okna tak, że dom dosłownie trząsł się w posadach. Największy strach wzbudzała jednak Batsheba Sherman, na którą James Wan położył największy nacisk w swoim filmie. To właśnie ją Perronowie wspominają z największym przerażaniem. Był to prawdopodobnie duch czarownicy żyjącej w XIX wieku, która - z zazdrości o jej status - atakowała głównie Carolyn. Batsheba została oskarżona o zamordowanie wielu osób, w tym własnych dzieci i najprawdopodobniej powiesiła się na drzewie znajdującym się na posesji. Koroner, badając jej zwłoki, obwieścił, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie widział - jej ciało z miejsca zmieniło się w kamień. Interwencja Warrenów, wokół której skupia się cała fabuła filmu, wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ed i Lorraine zobowiązali się pomóc Perronom, lecz - w przeciwieństwie do filmu - im się to nie udało. Zgodnie ze wspomnieniami Adrei, demonolodzy jedynie pogorszyli sprawę, uwalniając demoniczne siły, nad którymi nie potrafili zapanować. Rodzina wypędziła ich zatem z domu, a następnie - w 1980 roku - sama go opuściła. Fot. Foto: Collection Christophel/ East News Dom przez lata zmieniał właścicieli. Obecnie należy do Cory'ego i Jennifer Heinzen, którzy planują wyremontować go i zmienić w atrakcję turystyczną. Sama Andrea Perron wspomina dom w dwojaki sposób. Z jednej strony kojarzy jej się z horrorem, który był jej życiem przez 10 lat. Z drugiej zaś, to czego w nim doświadczyła sprawiło, że przestała bać się śmierci i oswoiła ze zjawiskami też: Czy horror "Zakonnica" został oparty na prawdziwych wydarzeniach?

Ktoś mi może powiedzieć o co chodziło z tą lalką? bo jak dla mnie był to wątek całkiem bez sensu film ogólnie mało straszny, praktycznie w ogóle, dosyć nudny
Fot. materiały prasowe/ Warner Bros. Pictures Odtwórca roli Eda Warrena wypowiedział się na temat 3. części "Obecności". Twierdzi, że film znacznie różni się od poprzedników. "Obecność" to szalenie popularna seria grozy, w której śledzimy losy małżeństwa demonologów. Dotychczas ukazały się dwie odsłony, które zasadniczo się od siebie nie różniły. Ed i Lorraine Warren ruszali na pomoc rodzinom nękanym przez siły nieczyste. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z poczciwymi rodzinami i nawiedzonymi domami. Wygląda na to, że trzecia część przełamie ten schemat."Obecność 3" powiewem świeżości? Film ma być inny niż poprzedniePatrick Wilson (filmowy Ed Warren) udzielił ostatnio wywiadu portalowi The Hollywood Reporter. Choć nie chciał zdradzić żadnych konkretów, przyznał w trakcie rozmowy, że "Obecność 3" będzie krokiem w zupełnie nową stronę. Choć to wciąż to samo uniwersum, trzecia odsłona ma znacznie różnić się od swoich poprzedników. Proces tworzenia był fantastyczny i wywołuje zupełnie inne odczucia. To wciąż ten sam trzon, to wciąż historia Eda i Lorraine. Znów rzucamy bohaterom wyzwanie, z jakim nie mieli wcześniej do czynienia, ale film będzie ciekawym dodatkiem do uniwersum, bo to coś zupełnie innego. O fabule "Obecności 3" wiemy w zasadzie niewiele. Amerykańskie media donoszą, że w filmie poznamy historię człowieka skazanego za morderstwo. Ma on jednak zapewniać o swojej niewinności, utrzymując, że zbrodni dokonał demon, który go opętał. W rolach głównych powrócą Patrick Wilson i Vera Farmiga. Stanowisko reżysera objął tym razem Michael Chaves, a James Wan pełni funkcję producenta. "Obecność 3" wejdzie do kin 10 września 2020 też: Jakie horrory ukażą się w 2020 roku? Natalia Nowecka Redaktor antyradia
Obecność 3: filmowa fikcja a rzeczywistość. Prawda o zbrodniach i procesie A.C. Johnsona. Rozrywka. Filmy. „Obecność 3: Na rozkaz diabła” opowiada o słynnym morderstwie. Cała prawda o zbrodniach i procesie A.C. Johnsona. Kilka dni po premierze filmu „Obecność 3: Na rozkaz diabła”, czyli trzeciej odsłony popularnej serii
Horror jest tym gatunkiem filmowym, który jakiś czas temu wypadł z moich łask całkowicie – być może była to kwestia tego, że wyrosłam z potrzeby odczuwania strachu, a być może faktem, że w dzisiejszych czasach niezwykle trudno jest trafić na horror z prawdziwego zdarzenia. Rzeczą niezwykle smutną jest to, że sporą część produkcji należących do tego gatunku można spokojnie streścić w pewnej mało pochlebnej zagadce, którą wymyśliłam dawno temu, podczas oglądania filmu Wzgórza mają oczy, mianowicie – co to jest: wchodzi do głowy lewym uchem, wychodzi prawym, a jednak wciąż masz to w czaszce? Po obejrzeniu wspomnianego filmu odpowiedź nasuwała się sama – chodziło o kilof. W branży brakowało kogoś, kto potrafiłby zrealizować film mający widza przestraszyć, ale nie za pomocą hektolitrów wylanej krwi, kilometrów wyprutych wnętrzności i nagle pojawiających się na ekranie maszkar, tylko za pomocą odpowiedniego prowadzenia fabuły – budowania napięcia i atmosfery grozy, umiejętnie posługując się oprawą audiowizualną. Zdecydowanie brakowało filmu grozy, po obejrzeniu którego obawiałabym się koszmarów, odczuwając potrzebę zapalenia wieczorem świateł w domu, nawet jeśli miałoby to trwać raptem przez jeden wieczór. W końcu na ekranach kin pojawiła się Obecność 2, na którą postanowiłam się wybrać, by zweryfikować zasłyszane opinie. Jednak, z racji tego, że przed obejrzeniem kontynuacji lubię znać całą historię, sięgnęłam po pierwszą część – dowiadujemy się z napisów pojawiających się po jednej z pierwszych scen – opowieść oparta jest na faktach, a cała fabuła dotyczy jednej z tysięcy spraw, którymi zajmowało się małżeństwo Warrenów – Ed i Lorraine. Sprawie na tyle strasznej i makabrycznej, że postanowili ujawnić ją dopiero teraz, po wielu latach od samych wydarzeń. Warto nadmienić, że zgodnie z informacjami podanymi nam przez twórców filmu,Warrenowie znani byli jako małżeństwo zajmujące się badaniami zjawisk paranormalnych – Lorraine jest jasnowidzem i medium, zaś Ed to jedyny świecki demonolog, którego uznał Kościół Katolicki. Poznajemy ich już od pierwszych sekund filmu, obserwując tajniki ich pracy przy jednej z ich spraw – dotyczącej lalki Annabelle, opętanej przez jakiś nieludzki, demoniczny byt. Na marginesie wspomnę, że na podstawie tego śledztwa nakręcono film Annabelle, który pojawił się rok po premierze Obecności – w 2014 roku – będąc jej prequelem. Wracając już jednak do samej produkcji– przez pewien czas jej fabuła prowadzona jest dwutorowo – z jednej strony mamy małżeństwo Warrenów, których poznajemy jako wykładowców, badaczy zjawisk niewyjaśnionych i rodziców zajmujących się wychowaniem córki, z drugiej zaś strony poznajemy historię Perronów, którzy wraz ze swoimi pięcioma córkami wprowadzają się właśnie do domu na wsi. Właściwie od samego początku zdajemy sobie sprawę z tego, że w ich nowym lokum stanie się coś złego – nie tylko przez wzgląd na to, że w podobny sposób zaczął się już niejeden horror, ale też dlatego, że scenarzyści dają nam pewne subtelne budowane jest stopniowo, poczucie niebezpieczeństwa narasta powoli – zarówno w widzu, jak i w postaciach, które początkowo nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, w jakim się znalazły. Obserwujemy więc jak Perronowie najpierw ignorują dziejące się wokół rzeczy, jak chociażby przeświadczenie córek, że ktoś je obserwuje, niechętny do wejścia do domu pies, niewyjaśnione stukanie i hałasy, spadające ze ścian ramki ze zdjęciami i zapach zgnilizny, którego źródła nie potrafią zdiagnozować. W końcu jednak, po kilku niewyjaśnionych incydentach, pani Perron postanawia zwrócić się o pomoc do kogoś, kto na niewyjaśnionych zjawiskach zna się najlepiej – do Warrenów, którzy zgadzają się pomóc. Ta decyzja sprawia, że od tej pory fabuła biegnie już jednym torem, my zaś mamy okazję obserwować całe zdarzenie z dwóch punktów widzenia – ze strony rodziny, którą nęka niewyjaśnione i ze strony tych, którzy starają się im pomóc w uwolnieniu od kłopotów. Nietrudno się też domyślić, że od chwili kiedy na progu domostwa pojawiają się demonolodzy, następuje również eskalacja dziwnych, mrożących krew w żyłach wydarzeń, a napięcie już tylko rośnie. Reżyser – znany z takich produkcji jak Piła czy Naznaczony – James Wan, umiejętnie operuje wszystkim tym, co ma widza przyprawić o gęsią skórkę, potwierdzając tym swój dar do kręcenia filmów tego pewnym smutkiem stwierdzam, że aktorstwo jest strasznie nierówne. Położenie nacisku na postacie dorosłych sprawia, że córki państwa Perron zepchnięte są do roli tła – przez cały film nie dowiadujemy się o nich niczego, nie posiadają żadnych cech charakterystycznych, które pozwoliłyby je od siebie odróżnić. Ich jedyną rolą jest odegranie przerażenia w odpowiednim momencie, a nie aktywne uczestniczenie w kreowaniu fabuły. To zadanie spadło na cztery główne postacie – małżeństwa Warrenów i Perronów. Tutaj sprawa ma się znacznie lepiej, bo aktorzy dobrani do tych ról spisali się pierwszorzędnie, na szczególną zaś uwagę zasługują postacie kobiece: Vera Farmiga, wcielająca się w postać Lorraine Warren, okazała się być strzałem w dziesiątkę. Jej bohaterka jest autentyczna, a ciepło i pewność siebie, które od niej biją pozwalają widzowi uwierzyć w chęć pomocy udręczonej rodzinie Perronów. Również Lili Taylor, grająca Carolyn Perron, wypada na ekranie bardzo dobrze – widać w niej zarówno miłość do rodziny, jak i lęk o jej bezpieczeństwo, popychający ją do poproszenia pary demonologów o pomoc. Kroku dotrzymują im także mężczyźni, zdają się być jednak nieco odsunięci – nie tak, jak dziewczynki, osobiście jednak doszłam do wniosku, że w dużej mierze wyeksponowano w filmie postacie kobiece: ich oddanie rodzinie i troskę o nią, oraz ich przywiązanie do dzieci, które demon stara się obrócić przeciw nim. Nie mogę jednak przemilczeć tego, że Patrick Wilson w roli Eda Warrena oraz Ron Livington wcielający się w Rogera Perrona wycisnęli ze swoich postaci to, co tylko mogli i na co pozwalała im fabuła – ich troska o żony i rodziny była jak najbardziej w horrorach nie buduje się jednak jedynie dobrym aktorstwem i przedmiotami, które spadają w najmniej oczekiwanych momentach. W filmach z tego gatunku niezwykle ważna jest oprawa audiowizualna – sposób poprowadzenia kamery, pokazania danej sceny, uwypuklenia pewnych elementów w odpowiedni sposób. A czasem i nawiązanie do innego filmu – wprawne oko znajdzie pewien motyw zaczerpnięty z Ptaków Hitchcocka. Przede wszystkim jednak do zbudowania nastroju grozy, który sprawi, że serce widza bije odrobinę mocniej w oczekiwaniu, potrzebna jest dobrana muzyka i efekty dźwiękowe. Muszę przyznać, że i tutaj twórcy filmu nie zawiedli – budują nastrój nawet zwykłym klaśnięciem, które pada w odpowiednim momencie. Joseph Bishara, twórca muzyki do tego horroru (i kilku innych, w tym Annabelle i Naznaczonego) po raz kolejny pokazuje, że i on jest właściwą osobą na właściwym miejscu – pierwszorzędnie buduje napięcie przy pomocy dźwięków i nastrojowej muzyki, która potrafi przyprawić człowieka o gęsią skórkę, podkreślając klimat grozy, wzbudzając w widzu przeświadczenie, że oto właśnie zaraz stanie się coś strasznego, coś co zmrozi mu krew w żyłach. Być może jest to kwestia zgranej ekipy, która współpracowała ze sobą już wcześniej (chociażby przy filmie Naznaczony, który reżyserował Wan, muzykę do niego komponował Bishara, a w jedną z głównych ról wcielał się Patrick Wilson), a być może to po prostu dobry warsztat odpowiedzialnych za produkcję osób, jednak wszystkie poszczególne elementy składają się w spójną całość, która na niemal dwie godziny całkowicie przykuwa naszą będę oceniać całej historii pod kątem prawdziwości, faktem natomiast jest, że Lorraine Warren żyje do dnia dzisiejszego, a małżeństwo Perronów zwróciło się o pomoc do niej i jej męża. Wydarzenia te spisane zostały przez najstarszą córkę Perronów w formie książki ze wspomnieniami z tego okresu i podobno właśnie ona posłużyła twórcom jako baza pod fabułę produkcji. Faktem natomiast jest, że zrealizowana jest ona na tyle dobrze, że miałabym opory przed obejrzeniem jej samej, w środku nocy… i to pomimo zakończenia, które po wszystkim, co zobaczyliśmy, wydaje się być nie na miejscu. To niedociągnięcie gotowa jestem jednak wybaczyć, a sam film polecić każdemu, kto odczuwa wewnętrzną potrzebę obudzenia w sobie strachu i spędzenia nocy przy zapalonym świetle, bojąc się wyjść do nieoświetlonego przedpokoju lub na wieczorny spacer. Nie uświadczymy w tej produkcji nadmiaru krwi, wnętrzności i wszystkich tych elementów, które od jakiegoś czasu stanowią główny sposób na przestraszenie widza, w większości wypadków wzbudzając jednak uczucie zniesmaczenia. Obecność to jeden z tych horrorów, których groza opiera się raczej na oddziaływaniu na psychikę oglądającego, a nie na walorach 7/10Plusy: + brak krwi i wnętrzności + budująca klimat muzyka + postacie kobiece + umiejętnie budowane poczucie zagrożenia i strachuMinusy: – postacie dziewczynek zepchnięte do roli tła – nieprzystające do całości filmu zakończenieAutor: Idris Lyt til #7 Demon manifestuje swoją obecność! | Straszne historie widzów af Straszne Historie na faktach øjeblikkeligt på din tablet, telefon eller browser - download ikke nødvendigt. Top Podcasts

niedziela, 8 lutego 2015 4 minuty czytania W dzisiejszych czasach chyba nikogo już nie dziwi napis "film oparty na faktach" w czołówkach większości horrorów. Po raz pierwszy coś takiego ujrzałem, brzdącem będąc, podczas seansu "Blair Witch Project" i wtedy faktycznie straszne wydarzenia śniły mi się po nocach. Teraz zbywam taką informację machnięciem ręki i szybko zapominam, żeby nie psuć sobie widowiska. Niestety zaraz po tym w "Obecności" padają kolejne znamienne słowa odnośnie małżeństwa egzorcystów: "Spośród tysięcy spraw w całej ich kontrowersyjnej karierze jedna jest tak złowieszcza, że milczeli o niej aż do teraz". No faktycznie, już na dzień dobry muszą mi powiedzieć dwukrotnie, że przerażające sceny wydarzyły się naprawdę, żebym przypadkiem nie zapomniał się wystraszyć... Wybaczcie to moje zrzędzenie, ale chyba od czasu hiszpańskiego "[Reca]" nie obejrzałem horroru, który by mnie autentycznie wystraszył – większość osiąga swoimi próbami apogeum żenady ("Mama") albo jest dobra, ale nie wywołuje lęku ("Oculus"). Na całe szczęście "Obecność" przerywa złą passę i okazuje się naprawdę przyjemnym (w jak najgorszym tego słowa znaczeniu!) straszakiem. Prolog opowieści jest jedną z najciekawszych części filmu. Opowiada o współlokatorkach, które pozwoliły zamieszkać zmarłej dziewczynce Annabelle w lalce, już samym wyglądem wywołującej ciary na plecach. Nie trzeba być wielkim odkrywcą, żeby wiedzieć, iż kukiełka zaczyna nawiedzać kobiety. Ten pomysł tak spodobał się widzom, że nakręcono osobny film – "Annabelle". Ale abstrahując od tego – wstęp służy nam właściwie do zapoznania się z małżeństwem świeckich egzorcystów, zajmujących się różnorodnymi nawiedzeniami i demonami. Równolegle obok toczy się wątek rodziny Perronów, która wprowadza się do nowego domostwa, położonego gdzieś na przyjemnym odludziu. Wkrótce zaczynają dziać się dziwne rzeczy: a to matka budzi się z rozległymi siniakami na ciele, a to młodzi znajdują starą pozytywkę albo córka mówi: "mamo, tam w nocy ktoś stał". Nie trzeba długo czekać, aby rodzina zaczęła podejrzewać demoniczne ingerencje i poprosiła o pomoc małżeństwo Warrenów. Jak widać, fabuła tak naprawdę wcale nie jest odkrywcza. Schemat nawiedzonego domu był już wałkowany tyle razy, że nikt nie da rady tego zliczyć. Marząca o sielance rodzina nie może żyć w spokoju przez nie do końca martwych poprzednich lokatorów, mających awersję do spokojnego żywota – już czekamy na krzyki, trzaskające drzwi i dziwne cienie przemykające za plecami. Cały schemat wydaje się być takim banałem, że aż nie mogłem uwierzyć, jak wiele wyciągnął z niego James Wan. Reżyser zebrał cały swój kunszt i odświeżył wytarte motywy, dodając nowe. Już po obejrzeniu "Piły" jego autorstwa można się spodziewać świetnych zwrotów akcji. Najważniejsze tutaj jest chyba tutaj dawkowanie napięcia. Nie chodzi o to, że pan Wan oszczędza na widzu i skąpi momentów przyspieszających tętno, o nie, nie. Po prostu każde kolejne dziwne zdarzenie znajduje się wyżej w skali przerażających sytuacji. Akcja nabiera tempa, gdy w domu pojawiają się państwo Warrenowie. Rozstawiwszy profesjonalny sprzęt godny Pogromców Duchów, czekają na przejawy nadnaturalnej obecności. Oczekiwanie nie trwa długo i szybko udaje im się zebrać wystarczający materiał dowodowy. Problem jednak nie leży w braku wiary – chodzi o to, czy demony da się wypędzić... Niestety wyprowadzka nie wchodzi w grę, bo siły zła przyczepiły się już do aury rodziny. Muszę przyznać, że biednym Perronom smród strachu ciągnie się po gaciach, ale co ważniejsze – widz odczuwa to razem z nimi. Rewelacyjnie pomaga w tym muzyka skomponowana przez Josepha Bisharę, akcentująca poczucie nieustannego zagrożenia. Na pochwałę zasługuje również dynamiczna praca kamery – dzięki temu nie wszystko jest od razu pokazane i wiele pozostawiono wyobraźni oglądającego. James Wan w końcu wie, że (parafrazując) "to, co najstraszniejsze, jest niewidoczne dla oczu". Jednak, co najważniejsze, kiedy już pokaże w pełnej krasie rzeczone demony, robi się tylko ciekawiej. Należy pamiętać, że również wielka w tym zasługa aktorów. Szczególnie płeć piękna dała niesamowity popis swojego kunsztu. Na pierwszy plan wysuwa się Vera Farmiga, portretująca Lorraine Warren. Posiada ona pewne umiejętności jasnowidzenia, których niezmiernie się obawia. Mimo iż mogą być pomocne, często przysparzają jej wielu cierpień. Już na pierwszy rzut oka wyróżnia się dzięki temu z tłumu, grając pełną współczucia, ale zmęczoną egzorcystkę. Świetnie spisała się również Lili Taylor, wcielająca się w matkę, Carolyn Perron. Demony szczególnie upodobały sobie nękanie właśnie jej, w związku z czym nie tylko ze zdwojoną siłą musi obawiać się o dzieci, ale również o siebie. Aktorka doskonale poradziła sobie z presją i osiągnęła wyżyny w ukazywaniu przerażenia. Do gry panów, a więc Patricka Wilsona (Ed Warren) i Rona Livingstona (Roger Perron), także nie da się przyczepić, aczkolwiek stoją raczej w cieniu swoich partnerek. Nie da się ukryć, że małżeństwo Warrenów istniało naprawdę. Lorraine żyje do dzisiaj i prowadzi muzeum okultystycznych rzeczy, jakie zebrała wraz z mężem podczas swoich "przygód". Nie da się również zataić faktu, że rodzina Perronów też nie jest wymysłem scenarzysty – coś przeraziło ich na tyle, że zwrócili się o pomoc do pary egzorcystów. We wszystkie opisy strasznych rzeczy, jakie rzekomo rozgrywały się w nowo zakupionym domu, można wierzyć lub nie. Wiem jednak, że jeżeli zasiądziecie do "Obecności", będziecie się bać. Jeśli lubicie się bać, będziecie również czerpać z tego przyjemność. Najstraszniejsza jest jednak myśl, że jeżeli te rzeczy wydarzyły się naprawdę, to rodzina Perronów przeżyła nieliche piekło. Ocena użytkowników Średnia z 4 ocen Twoja ocena Wczytywanie...

Przez następne kilka lat Oscara wygrywały kostiumowe filmy, z których tylko „Oto jest głowa zdrajcy” (Oscary 1967) był historią opartą na faktach. Trzeba jednak przyznać, że tamte lata przyniosły kilka innych znakomitych biografii: „Becket” (nominacje do Oscara 1965), „Bonnie i Clyde” (Oscary 1968), „Lew w zimie Sklep Filmy Filmy DVD Horrory/Thrillery Wszystkie formaty i wydania (2): Cena: Oferta : 36,93 zł 36,93 zł Produkt w magazynie Empiku Wysyłamy w 24 godziny Oferta BESTDVD : 49,99 zł Oferta dvdmax : 50,59 zł Wszystkie oferty Najczęściej kupowane razem Opis Opis Film powstał na podstawie prawdziwej historii opętania. Rok 1981. Małżeństwo Warren bada sprawę mężczyzny oskarżonego o morderstwo. Sprawca jednak utrzymuje, że za zbrodnie odpowiedzialny jest potężny demon, władający jego ciałem. Materiały dodatkowe: - Twórcy opowiadają o prawdziwej historii opętania, na podstawie której został nakręcony film Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1278321686 Tytuł: Obecność 3: Na rozkaz diabła Reżyser: Chaves Michael Obsada: Wilson Patrick , Farmiga Vera , O'Connor Ruairi Producent: Warner Bros Entertainment Dystrybutor: Galapagos Data premiery: 2021-09-15 Czas trwania (min.): 107 min. Język oryginału: angielski Lektor: tak Lektor języki: polski Polski dubbing: nie Napisy: polskie, bułgarskie, węgierskie, czeskie, rumuńskie Nośnik: DVD Typ dysku: DVD-9 Liczba nośników: 1 Dźwięk Dolby Digital Region: 2 Indeks: 39628565 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Wszystkie oferty Wszystkie oferty Inne tego reżysera Inne z tymi aktorami Najczęściej kupowane
Psychopatyczna morderczyni o wyglądzie dziecka podszyje się pod zaginioną dziewczynkę i rozpęta piekło w domu bogatej rodziny. Oto nowy film reżysera Demonów i The Boy, który opowie o wydarzeniach poprzedzających historię z kultowego horroru Sierota wybitnego dzieła nieobcego każdemu fanowi tego mrocznego gatunku.
"Lorraine Warren (Vera Farmiga) i Ed Warren (Patrick Wilson) to dwójka badaczy zjawisk paranormalnych. Pewnego dnia, zostają wezwani przez przerażoną rodzinę, na odludną farmę. Okazuje się, że mieszkańcy są nawiedzani przez tajemniczą zjawę, która nie chce dać im spokoju. Para badaczy, staje do walki z najstraszniejszym demonem z jakim kiedykolwiek mieli do czynienia." - . . . . . MOIM OKIEM: "Obecność" to film twórcy „Piły" i „Paranormal Activity”, czyli jednych z najlepszych serii horrorów jakie powstały. „Piła” słynęła przede wszystkim ze swojej brutalności i umiejętności straszenia widza, a znakiem rozpoznawalnym „Paranormal Activity” była kapitalna zdolność trzymania oglądacza w niepewności oraz ten magiczny dopisek „Oparty na faktach”. Fabularnie jest to horror, chyba z najbardziej oklepanym motywem wszechczasów: mamy rodzinę, która wprowadza się do nowego-starego domu. Ich nowy dom oczywiście okazuje się być nawiedzony. Bohaterowie z początku nie decydują się na żadne działania, ale w końcu po dziwnym ataku na ich córkę postanawiają zwołać pomoc. Tu wchodzi do akcji małżeństwo Warrenów, które specjalizuje się w wypędzaniu demonów z ludzi, domów czy innych przedmiotów. Mimo, że widzieliśmy to już setki razy, to w tej produkcja fabuła jest bardzo dobra! Świetni bohaterowie, ciekawe życiorysy postaci nawiedzających dom Perrenów oraz bardzo sprawnie i rozsądnie prowadzona akcja. Ale pora zadać sobie najważniejsze pytanie: Czy „Obecność” straszy? I, to jak! Klimatyczna muzyka od razu daje nam do zrozumienia, że będzie bardzo strasznie. Ten film został zrobiony po to by odczucia z filmu bazowały głównie na odczuciach słuchowych i według mnie wszyło to bardzo dobrze! Możliwe, że muzyka nawet troszkę za bardzo wskazuje widzowi kiedy ma się bać, ale jednak nie mogę sobie wyobrazić tego filmu z inną ścieżką dźwiękową. Taka prawda, że horrory dzielą się na pięć rodzajów: takie, które straszą swoja brutalnością, psychologiczne, historie, w których występuje jakaś klątwa, urok czy inny przeklęty dom oraz filmy o różnorakich potworach zabijających wszystko co się porusza. Ostatnim gatunkiem są, moje ulubione, horrory o egzorcyzmach. Film Jamesa Wana łączy dwa rodzaje, gdyż w tym dziele możemy zobaczyć nawiedzony dom, jak i opętanie. Co prawda są to dwa najczęściej wykorzystywane myśli przewodnie w filmach, które maja straszyć, ale wyjątkowo tutaj tworzy to całkiem logiczną całość. Nie mogę również powiedzieć, że historia zaprezentowana w filmie jest schematyczna i oklepana. Wprost przeciwnie wciąga i trzyma w niepewności od początku aż do końcowej sekundy.. Tym razem sprawdził się stary motyw straszenia. Trzaskanie drzwiami, różne tricki z prześcieradłem, jakieś migające postacie czy choćby świetnie wykorzystana by straszyć, gra w chowanego: to wszystko składa się w komplet, który mimo, że 2idzieliśmy go już kilka razy w innych filmach, to tutaj te wszystkie rzeczy potrafią sprawić, żeby widz poczuł tytułową „obecność”. Kolejnym elementem, na który należy dać temu filmowi plus, jest aktorstwo. Co prawda większość aktorów (w szczególności ta męska część) nie gra jakoś powalająca, ale dwie panie, które otrzymały główne role pokazały naprawdę doskonałe kreacje aktorskie. W szczególności do gustu przypadła mi postać matki (Lili Taylor), która borykała się z najcięższymi problemami ze wszystkich bohaterów. Za to na drugim miejscu plasuje się Lorraine Warren (Vera Farmiga), która już od początku filmu miała widoczne problemy ze swoimi „wewnętrznymi demonami”. Podsumowując, „Obecność” jest bardzo dobrze zrealizowanym horrorem. Filmem, który straszy i trzeba go obejrzeć. Świetna i interesująca fabuła, idealne manipulowanie napięciem, no i kilka scen, które naprawdę mogło przestraszyć powodują, że ta produkcja na pewno wyróżnia się na tle innych horrorów o tematyce egzorcyzmów. Polecam serdecznie, nawet tym nie lubiącym się bać. Ode mnie:[9/10] . . . . . INFO: Czas trwania: 1 godz. 52 min. Gatunek: Horror Premiera: 26 lipca 2013 (Polska) 27 czerwca 2013 (świat)) Produkcja: USA Reżyseria: James Wan Scenariusz: Chad Hayes, Carey Hayes . . . . . GŁÓWNE ROLE: Vera Farmiga - Lorraine Warren "Sierota" reż. Jaume Collet-Serra "W Chmurach" reż. Jason Reitman nominacja do nagrody Oscar za Najlepszą Rolę Drugoplanową "Infiltracja" reż. Martin Scorsese Patrick Wilson - Ed Warren "Naznaczony" reż. James Wan "Watchmen. Strażnicy" reż. Zack Snyder "Upiór w Operze" reż. Joel Schumacher Lili Taylor - Carolyn Perron "Okup" reż. Ron Howard "Strzelałam do Warhola" reż. Mary Harron serial "Sześć stóp pod ziemią" Ron Livingston - Roger Perron "Stosunki Międzymiastowe" reż. Nanette Burstein serial "Zakazane Imperium" serial "Kompania Braci"
fakt ze historia byla oparta na faktach spowodowal ze mialem zryta psyche przez kilka dni a porcelanowych lalek boję się do teraz. swietny film. ale zakonczenie tak bajkowe ze musialo wplynac na moja
Rodzina Carolyn Perron długo szukała miejsca, gdzie mogłaby zapuścić korzenie. Jej pięć córek wychowało się w Willimantic (Connecticut), skąd potem Perronowie przeprowadzili się do większego domu w Cumberland (Rhode Island). Ich najstarsza córka, urodzona w 1958 r. Andrea, miała wtedy 6 lat Szybko okazało się, że nie jest to wymarzone miejsce do wychowywania dzieci. Wbrew woli męża, biznesmena Rogera, kobieta zaczęła rozglądać się za "prawdziwym" domem, tym bardziej, że na jego zakup mogli sobie pozwolić. W czerwcu 1970 r. Carolyn znalazła w gazecie ogłoszenie. Ktoś chciał sprzedać stary dom i ziemię w niedalekim Harrisville… Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej "Zostawiajcie światła na noc" Roger Perron dał się ostatecznie uwieść urokowi tego miejsca. Długi parterowy dom z poddaszem zbudowany w XVIII w., stodoła i 200 akrów ziemi wydawały się sielskim rodzinnym siedliskiem. Spędziwszy ostatnie Boże Narodzenie w Cumberland, rodzina szykowała się do przeprowadzki. Jak wspomina Andrea, drzwi starego domu zatrzasnęli za sobą w styczniu 1971 r., w środku śnieżycy. W takich okolicznościach przywitało ich Harrisville, choć Perronom do głowy nie przyszło, że będą kiedyś przeklinać ten dzień. Po przyjeździe w domu zastali jeszcze pakującego ostatnie rzeczy poprzedniego właściciela. Dał on Rogerowi dobrą, ale dziwną radę: "Zostawiajcie na noc włączone światła". Nim wyszedł stało się coś, co uświadomiło Andrei, że w domu mieszka ktoś jeszcze. Jak wspomina, przechodząc do kuchni przez jadalnię zauważyła w kącie człowieka, który obserwował, jak stary właściciel i jego syn przygotowują się do pożegnania domu. Nie wiedziała, kto to. - On po prostu sobie stał - mówiła. - Powiedziałam "cześć", ale mnie nie zauważył. Nie miał ze mną kontaktu wzrokowego i patrzył na tamtych. Ja przywitałam go jednak jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało. Spoglądając na niego, przeszłam do kuchni. Zaraz potem przyszła moja siostra, Cindy, która zapytała mamę: "A co to za człowiek w jadalni?". Mama na to: "Przecież to pan Kenyon i jego syn". "Ale tam jest ktoś jeszcze!" - dodała Cindy. Postać z jakichś powodów była widoczna tylko dla dzieci. Ale prawdziwe "straszenie" w Harrisville miało się dopiero zacząć. Perronowie byli tak pochłonięci remontami, że początkowo nie zwracali uwagi na to, co mówią dzieci. Tłumaczyli to emocjami związanymi z aklimatyzacją w nowym miejscu. Z czasem 8-letnia Cindy zaczęła jednak skarżyć się, że boi się spać w swoim pokoju. Jak mówiła, szepczące bezcielesne głosy jak mantrę powtarzały jej: "W ścianach pochowali siedmiu żołnierzy, w ścianach pochowali siedmiu żołnierzy…". Życie wśród zmarłych "Obecność" - kadr z filmu Niebawem tajemnicze zjawiska zaczęły zahaczać o pozostałych domowników. O tym, co się działo, tak wspomina w swej książce Andrea Perron: "Carolyn widziała dziewczynę odzianą w jedwabny strój, który potem opisała jako ubranie do trumny. [...] Kroki na schodach, dobywające się ze ścian szepty, zawodzenie dziecka, śpiew korowodu [...] i coś, co brzmiało jak przytłumiony dźwięk trębacza - to wszystko bezustannie przerywało nam ciszę". Przez większą część swojego istnienia posiadłość należała do rodziny Arnoldów i była świadkiem wielu zawirowań amerykańskiej historii. Sędziwe domowe instalacje często się psuły i Roger zmuszony był spędzać w piwnicy sporo czasu. Tam, jak się okazało, również "ktoś" mieszkał. Nowy gospodarz zauważył, że kiedy tam przebywa czuje, że ktoś go dotyka - czasami w taki sposób, w jak kobieta dotyka mężczyznę... Była to tylko jedna z wielu odsłon dziwnych wydarzeń w nowym domu Perronów. Wydawało się jednak, że ktokolwiek bądź cokolwiek tam jest, żywi szczególną niechęć do Carolyn, a nawet… próbuje ją opętać. Także dzieci niełatwo znosiły ciągły stan napięcia. W buncie przeciw bezradności wobec tego, co się działo w domu Cindy postanowiła zorganizować ze swoją przyjaciółką zabawę w "seans", który miał przepędzić duchy. Dziewczynki zostały wtedy brutalnie zaatakowane przez niewidzialną siłę. Andrea wspomina, że jej rodzinie dosłownie przyszło żyć w domu pełnym umarłych. Perronowie czuli się tam jak zaszczuci intruzi, nie wiedząc, kiedy duchy znowu dadzą o sobie znać. Codziennemu życiu stale towarzyszyły oznaki obecności gości z zaświatów. Po domu błąkały się zjawy, przedmioty samoczynnie zmieniały położenie, korytarze wypełniał dziwny chłód, a czasami samoistnie wybuchały pożary. Po czterech latach męczarni ktoś ze znajomych Perronów zgłosił ich przypadek małżeństwu Warrenów. Demonolog Ed (1926-2006) i medium Lorraine (ur. 1927) specjalizowali się w tego typu sprawach, a ich nazwisko łączyło się z najgłośniejszymi przypadkami demonicznych nawiedzeń w Stanach. Mówiono, że potrafią oni pomóc każdemu, u kogo zagnieździła się negatywna nadprzyrodzona siła. Pewnego dnia stanęli na progu domu w Harrisville, mówiąc, że niosą pomoc... Ale było jeszcze gorzej Foto: Onet "Obecność" - zwiastun Przez krótki czas wydawało się, że wizyta Warrenów podziałała i duchy odeszły. Spokój trwał kilka miesięcy, a potem - jak wspomina Andrea - wszystko zaczęło się od nowa. Wydawało się nawet, że brama do zaświatów rozwarła się jeszcze szerzej i nikt nie wiedział, jak ją zamknąć: "To, co się pojawiało było czystym złem" - przyznała. Perronowie mieli problem z opuszczeniem feralnej posiadłości, tym bardziej, że interesy Rogera szły gorzej niż kiedyś. W sumie w Harrisville wytrzymali 10 lat. Ich znajomi, widząc co się tam dzieje, dziwili się, jak znosili to psychicznie (zdarzało się, że ludzie uciekali stamtąd z krzykiem). Rodzina miała jednak pretensje do Warrenów, że nie tylko nie pomogli, ale pogorszyli sytuację, przez co ich stosunki w późniejszych latach nie układały się najlepiej. Zagłębienie się w historię domu pozwoliło Perronom rzucić nieco nowego światła na przyczyny tego, co się u nich działo. W Harrisville żyło i umarło kilka pokoleń Arnoldów. Los wielu był tragiczny. W stodole powiesił się 93-letni John Arnold. Ducha młodego człowieka widzianego w dniu przeprowadzki identyfikowano z nastolatkiem, który otruł się w jednym z pokojów. Najbardziej aktywny i problematyczny był upiór, którego rodzina nazwała Bathshebą, wiążąc go z legendą o kobiecie z sąsiedztwa posądzonej o zabicie dziecka. Choć nie udało się ustalić, gdzie ono zmarło, Perronowie nie wykluczali, że płacz, który słychać w domu i pojawiająca się dziecięca zjawa mogą być w jakiś sposób powiązane z tą tragedią. Duch Bathsheby wyglądał szczególnie odrażająco, choć fizycznie ukazywał się tylko Carolyn: "Jej głowa była przechylona na bok, szara i okrągła. Przypominała przegniłe gniazdo szerszeni. Nie widać było na niej niczego - żadnych oczu ani ust. Wyglądała jak zwitek pajęczyn..." - wspominała relację matki Andrea. Zabójczyni, z braku dowodów, uniknęła kary, choć krążące po okolicy plotki oskarżały ją o czarnoksięstwo i złożenie dziecka w ofierze. Bathsheba zmarła w 1885 r. "Dom mroku, dom światła" Obecność - plakat Otrząsanie się z potwornych doświadczeń zabrało Perronom całe lata. Ani Roger ani Carolyn nie mieli zamiaru nagłaśniać tej historii. Nie dzielili się tym z prawie nikim aż do czasu, gdy Andrea - z zawodu pedagog - postanowiła spisać swoje wspomnienia w trzytomowej książce "Dom mroku, dom światła" (tom I wydano w 2011 r.). O tym samym opowiada film "The Conjuring", który stał się jednym z bardziej kasowych horrorów ostatnich lat (Perron twierdzi, że producenci początkowo uznali tę historię za "zbyt straszną" dla kinematografii!). Takie rozliczanie się z przeszłością to jednak niełatwa sprawa. Andrea mówi, że dwie godziny filmu tylko częściowo oddają 10 lat ich gehenny. Obecni właściciele przyznają, że w domu w Harrisville nadal zdarzają się dziwne rzeczy, ale nie w takiej skali jak dawniej. Kiedy Perronowie odwiedzili jednak "stare śmieci", wciąż mogli poczuć tę samą nadprzyrodzoną "obecność". Warrenowie z kolei twierdzili, że to, co zastali na Rhode Island było najcięższym i najbardziej przerażającym przypadkiem nawiedzenia, z jakim zetknęli się przez 50 lat praktyki, a przecież widzieli niemało. Zajmowali się sprawą morderstwa dokonanego przez opętanego człowieka w Brookfield (1981), a także niesławną historią z Amityville (1976) - nawiedzeniem, które okazało się mistyfikacją. Jednak oprócz bardzo luźnego podejścia do badanych zjawisk, Warrenów krytykowano też za zbytnie religijne inklinacje i, mówiąc szczerze, nie uważano za ludzi poważnych. Czy mieli oni rację uznając sprawę Perronów za przypadek szczególny? Niestety, wspomnienia Andrei to wszystko, co z niego zostało. Ona, jako przestrogę dla ciekawskich, którzy chcieliby doświadczyć tego samego na własnej skórze dodaje: "Żaden człowiek nigdy nie powinien przechodzić przez coś takiego…". Najfajniejsze horrory na Halloween? _____________ Cytaty pochodzą z książki "House of Darkness, House of Light" A. Perron (2013).
Wybierając się na Obecność 3, znacie pewnie poprzednie części serii.Jeśli nie, przybliżę Wam pokrótce, z czym mamy do czynienia. W filmach tych, opatrzonych mianem „historii opartej na faktach”, oglądamy pracę Lorraine i Eda Warrenów, czyli współdziałających z Kościołem świeckich ekspertów od opętań i wszelkich innych zjawisk nadprzyrodzonych czy demonicznych.
„Obecność 3: Na rozkaz diabła” — prawdziwa historia zbrodni Arnego Chayenne Johnsona Jednym z głównych bohaterów trzeciej części serii „Obecność” jest Arne Cheyenne Johnson, który został oskarżony o morderstwo; filmowi Warrenowie starają się dowieść, że w chwili dokonywania czynu młody mężczyzna był opętany. Twórcy od razu informują widza, że przedstawiona w filmie historia oparta jest na faktach — i nie kłamią, choć, jak wszyscy dobrze wiemy, zwrot „oparty na” jest bardzo proces Arnego Cheyenne Johnsona, znany również jako sprawa pod tytułem „Diabeł mnie do tego zmusił” (podobnie jak oryginalny tytuł filmu: The Devil Made Me Do It) to pierwsza sprawa sądowa w USA, w której obrona starała się udowodnić niewinność oskarżonego w oparciu o powołanie się na zjawisko opętania i, co za tym idzie, zanegowanie odpowiedzialności za popełniony czyn. 24 listopada 1981 roku Johnson został skazany za zabójstwo właściciela domu, który wcześniej wynajmował — Alana zeznań rodziny Glatzelów, 11-letni David gościł w swoim ciele demona. Glatzelowie byli świadkami kolejnych coraz bardziej złowieszczych wydarzeń z udziałem chłopca; ostatecznie, przerażeni i wyczerpani kolejnymi incydentami, wezwali na pomoc Eda i Lorraine Warrenów, by podjąć ostatnią próbę „wyleczenia” Davida. Wkrótce Glatzelowie i Warrenowie zgłosili się do księży katolickich z prośbą o przeprowadzenie formalnego egzorcyzmu. Proces trwał kilka dni, ostatecznie — zdaniem wszystkich obecnych — jeden z demonów uciekł z ciała dziecka i zamieszkał w Arnym. Wydarzenia zostały udokumentowane w książce „The Devil in Connecticut” autorstwa Geralda Brittle' miesięcy później Arne zamordował gospodarza domu i właściciela motelu Brookfield Pet. Jego obrońca argumentował, że młody mężczyzna był opętany, ale sędzia orzekł, że taka obrona nie ma szans na wykazanie dowodów, dlatego też nie może sprawdzić się w sądzie. Arne został uznany za winnego, ale ostatecznie odsiedział tylko 5 lat (skazano go na 10 do 20 lat). Proces przyciągnął uwagę mediów na całym świecie i zyskał szeroki rozgłos dzięki licznym odniesieniom w literaturze i telewizji. Pełna historia opętania według Warrenów i Glatzelów Johnson i jego dziewczyna, Debbie Glatzel, byli konsekwentni i nieugięci w relacjonowaniu swoich wspomnień o wydarzeniach związanych z Warrenami. Utrzymywali, że paranormalna aktywność rozpoczęła się po tym, jak poszli posprzątać wynajętą nieruchomość, należącą do wspomnianego Bono. Początkowo mały David, brat Debbie, który miał pomóc im w porządkach, opowiedział o starszym mężczyźnie, którego nikt inny nie widział. Wyglądający na poparzonego człowiek najpierw ostrzegł chłopca (jednym słowem: „Uważaj!”), a następnie obiecał skrzywdzić Glatzelów, jeśli wprowadzą się do wynajętego domu. Starzec objawiał się dzieciakowi kilkakrotnie w swej demonicznej postaci, grożąc kradzieżą jego duszy. Chociaż rodzina nieraz słyszała dziwne odgłosy dochodzące ze strychu, za wyjątkiem Davida nikt nigdy nie widział mężczyzny. David doświadczał nocnych lęków, coraz dziwniej się zachowywał, a na jego ciele pojawiały się niewyjaśnione siniaki i zadrapania. Błogosławieństwo katolickiego księdza nie coraz gorzej. Rodzina miała być świadkami bicia i duszenia chłopca przez niewidzialne ręce; wkrótce David zaczął warczeć, syczeć, recytować fragmenty z Biblii. W ciągu kilku miesięcy przybrał na wadze prawie 60 kg. Każdej nocy któryś z członków rodziny czuwał przy chłopcu, który doświadczał skurczów i konwulsji, syczał i charczał. Po otrzymaniu „diagnozy” od Warrenów (Lorraine stwierdziła, że zauważyła materializującą się czarną mgłę w pobliżu chłopca, co miało być widoczną oznaką wrogiej obecności; zdaniem małżeństwa dziecko zostało opętane przez przynajmniej 43 demony), poddano go trzem „mniejszym egzorcyzmom”. Lorraine wyznała, że chłopak lewitował, na pewien czas przestał oddychać, a nawet zademonstrował nadprzyrodzoną zdolność prekognicji (podobno odniósł się do zabójstwa przy użyciu noża, które w przyszłości miał popełnić Johnson). W październiku 1980 roku Warrenowie skontaktowali się z policją w Brookfield i ostrzegli, że sytuacja stała się niebezpieczna. Podobnie jak w filmie, podczas jednego z egzorcyzmów Arne miał nakłonić (w dobrej wierze) jednego z zamieszkujących ciało Davida demonów do opętania jego samego. Kilka dni później ów byt miał przejąć kontrolę nad jego samochodem i zepchnąć go na drzewo, jednak Johsnon wyszedł ze zderzenia bez tym incydencie mężczyzna miał wrócić do wynajętej posiadłości, by zbadać starą studnię, która rzekomo była związana z jednym z demonów. Jak twierdzi, to było jego ostatnie spotkanie z tajemniczym bytem, którego był w pełni świadomy — po nawiązaniu z nim kontaktu przy studni, został całkowicie opętany. Podobno Warrenowie ostrzegali przed tym mężczyznę, on jednak zlekceważył ich zalecenia. Arne i Debbie postanowili przeprowadzić się do mieszkania w pobliżu miejsca pracy Debbie (pracowała u Alana Bono, nowego mieszkańca Brookfield, w Brookfield Pet). Po przeprowadzce Johnson zaczął zachowywać się coraz dziwniej, a jego przypadłość przypominała stany Davida. Debbie twierdzi, że regularnie wpadał w coś na kształt transu, powarkiwał i widział okropne rzeczy, których nie dostrzegał nikt inny. Po „przebudzeniu” niczego nie incydent, do którego wkrótce doszło, został stosunkowo wiernie przeniesiony na ekran, wyjąwszy może obecność dziewięcioletniej Mary, kuzynki Debbie, i Wandy, siostry. Pewnego dnia hodowca psów, Bono, upił się; odwiedzający go Debbie, Mary, Wanda i Johnson przewidywali kłopoty, więc Debbie namówiła ich, by szybko opuścili pokój. Bono pochwycił jednak Mary i odmówił puszczenia jej. Wówczas do mieszkania wrócił Johnson i rozkazał ją uwolnić. Wanda przedstawiła policji sytuację następująco: Mary pobiegła do samochodu, gdy Debbie próbowała załagodzić sytuację i stanęła między dwoma mężczyznami. Wanda na próżno próbowała odciągnąć Johnsona. Ten, warcząc jak zwierzę, nie reagując na nic, wyciągnął 13-centymetrowy scyzoryk i kilkukrotnie dźgnął Bono. Mężczyzna zmarł kilka godzin później. Johnsona znaleziono 3 km od miejsca zabójstwa. Było to to pierwsze morderstwo w historii Brookfield w Connectucit. Arne nigdy wcześnie nie wpadł w choćby najmniejszy konflikt z prawem, a przez znających go ludzi określany był jako dobry i uczynny chłopak, który bardzo troszczył się o matkę. Brakowało mu również motywu, choć w rzeczywistości również miał być pod wpływem alkoholu. Podobnie jak w filmie, Warrenowie poinformowali policję, że ich zdaniem w chwili popełniania zbrodni młody mężczyzna był opętany. O sprawie zrobiło się bardzo prawnik przyjął linię obrony zgodną z teorią o opętaniu (odwiedził nawet Anglię, by spotkać się z prawnikami zaangażowanymi w dwie podobne sprawy) i groził wezwaniem do sądu księżom, którzy nadzorowali egzorcyzmy Davida, jeśli odmówią współpracy, ostatecznie wszyscy musieli uznać, że z powodu braku dowodów utrzymywanie podobnej obrony nie ma w sądzie racji bytu, a dopuszczenie powiązanych zeznań byłoby nierelatywne i nienaukowe. Ostatecznie więc zdecydowano się zasugerować, że Johnson działał w samoobronie (o czym już w filmie nie wspomniano). Wszystko ponad to, czyli filmowy motyw Uczniów Barana, wiedźma i klątwa, zostało fabularnie dobudowane na potrzeby filmu. Wkrótce pojawiły się filmy dokumentalne, fabularne i książki. W 1983 wspomniany Geralt Brittle z pomocą Lorraine Warren wydał książkę traktującą o tych wydarzeniach; zdaniem twórców część zysków przekazało rodzinie, a źródła potwierdziły, że zapłacono jej 2000 dol. Po ponownej publikacji materiału w 2006 roku, David Glatzel i jego brat, Carl Glatze Jr., pozwali autorów i wydawców za naruszenie ich prawa do prywatności, zniesławienie i zamierzone wywołanie emocjonalnego cierpienia. Carl twierdził, że historia opętania była mistyfikacją wymyśloną przez Eda i Lorraine Warrenów, by wykorzystać rodzinę i chorobę psychiczną brata; w książce przedstawiono go jako postać negatywną, ponieważ nie wierzył w zjawiska nadprzyrodzone. Warrenowie mieli obiecać, że ta historia uczyni z rodziny milionerów i pomoże wydostać Johnsona z więzienia. Sam w 2007 napisał książkę o wspomnianych wydarzeniach ze swojej Warren aż do śmierci broniła swojej wersji, którą potwierdzało sześciu księży. Tej samej wersji uparcie bronili również Johnson i Debbie (po dziś dzień małżeństwo), którzy stwierdzili, że Glatzelowie zdecydowali się na pozwy wyłącznie w celach finansowych. Autor książki, Brittle, przekonuje, że napisał ją, bo rodzina tego właśnie chciała. Wówczas zależało jej, by ta historia została opowiedziana. Autor podkreśla, że jest w posiadaniu nagrań wideo z ponad 100 godzin wywiadów z Glatzelami, którzy podpisali się pod książką jako zgodną prawną jeszcze zanim została skierowana do druku „Obecność 3: Na rozkaz diabła” obejrzysz w kinach.
  1. Емаդէ кту
    1. Ըዬωλасрቡш ሰну аሲеቆаմакιፓ
    2. Ջизοհеφትμ еξеφιдዑ аሲущем врቂዙюροк
    3. Ρаդ рεςоη аչωհዡ
  2. Пиχዒтупсащ ывс
  3. Иη նեниг
Po długim wyczekiwaniu, film udało mi się w końcu dzisiaj obejrzeć. Pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że prawie cały czas w filmie coś się dzieje. Co druga scena (albo nawet częściej) przypominała, mi Horror "Obecność" jest to film oparty na faktach. Nakręcono go w 2013 roku. Opowiada on o rodzinie, która wprowadza się do domu, gdzie straszy. Cała akcja ma swoje podłoże w prawdziwych wydarzeniach. W roku 1971 rodzina Perron przeprowadziła się do domu pochodzącego z XVIII wieku w Rhode Island. Już pierwszego dnia po wprowadzeniu jedna z córek (było ich 5), dostrzega starszego pana siedzącego na fotelu, po czym okazuje się, że nikogo tam nie ma. W filmie nie ma o tym mowy. Podobno w domu tym wcześniej mieszkały inne rodziny, które również doświadczyły tragicznych wydarzeń. Pierwsza osobą, która tu zginęła, był John Arnold, który się powiesił w jednym z przybudowanych budynków. Miał 93 lata. Potem w domu miały miejsce jeszcze inne wypadki, zatrucia, samobójstwa itp. Dom nawiedzało wiele duchów, ale najgroźniejszym z nich był duch matki, która najpierw zamordowała swoje dziecko, a później sama powiesiła się na drzewie. I ten właśnie fakt jest przedstawiony w filmie. Duch ten podobno bał się ognia, ale to w w filmie też nie jest ukazane. Trailer filmu Obecność: Rodzinie pomaga małżeństwo, którego zadaniem jest zwalczenie duchów. Są to specjaliści od zjawisk paranormalnych, którzy chcą pomóc rodzinie zrozumieć co się dzieje w ich domu. Niestety nie udało im się tego dokonać, a rodzina wyprowadziła się w 1980 roku. W filmie akcja potoczyła się inaczej. Obecnie jest już droga część horroru "Obecność 2" również opowiadający o rodzinie, która wprowadza się do nawiedzonego domu. Trailer filmu Obecność 2: Horrory oparte na faktach cieszą się szczególną popularnością wśród horroromaniaków. Dzieje się tak, ponieważ to ich boimy się najbardziej.Świadomość tego, że przedstawiana historia wydarzyła się naprawdę (lub chociaż w pewnym stopniu) odbiera nam mechanizm obronny polegający na nieustannym powtarzaniu mantry "to tylko film, to nie dzieje się naprawdę".
„Obecność 2” od niedawna jest w kinach i przeraża kolejnych widzów spragnionych mocnych wrażeń. Podobnie jak jego poprzednik, film został oparty na prawdziwej historii – najlepiej udokumentowanej sprawy paranormalnej w dziejach, czyli przypadku poltergeista z Enfield. Początki aktywności poltergeistaLatające klocki LegoDokuczliwy pan WilkinsSmutne życie Hodgsonów Początki aktywności poltergeista Rodzina Hodgson mieszkała w Enfield spokojnie aż do momentu, kiedy jej życie wywrócił do góry nogami pewien poltergeist. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy Peggy Hodgson, matka czwórki dzieci, usłyszała w nocy dziwne dźwięki dochodzące z pokoju córek – Janet i Margaret. Brzmiało to jak szuranie. Przekonana, że to dziewczynki rozrabiają, poszła do nich i otworzyła drzwi. Zobaczyła jednak, jak córki kulą się na łóżku ze strachu. Po chwili szafka przesunęła się samoistnie. Peggy zdenerwowała się, myśląc, że ktoś robi z niej żarty. Jednak kiedy próbowała popchnąć ją, żeby wróciła na miejsce, jakaś siła utrzymała szafkę w miejscu. Zobacz również: Poznaj prawdziwą historię stojącą za horrorem „Obecność” Wtedy rozpoczęło się walenie w ściany. Momentami brzmiało, jakby ktoś uderzał na zewnątrz, czasem wewnątrz, a niekiedy pod podłogą. Rodzina uciekła z domu do sąsiadów i zadzwoniła po policję. Funkcjonariuszka, która przybyła na miejsce, zauważyła poruszające się w powietrzu krzesło. Uznawszy, że sprawa przekracza uprawnienia policji, zostawiła rodzinę samą. Później wysłała do domu reportera z „Daily Mirror”. Latające klocki Lego Kiedy ten pojawił się u Hodgsonów, przez kilka godzin nic się nie działo. Dopiero w momencie, w którym postanowił sobie pójść, klocki Lego zaczęły latać, a jeden z nich uderzył go w głowę. Nosił ślad jeszcze przez kilka dni. Niedługo później do domu przyjechał Maurice Grosse, wysłany przez Society for Psychical Research, w celu zbadania sprawy. Choć początkowo sceptyczny, szybko przekonał się, że w budynku coś rzeczywiście grasuje. Okazało się, że latające klocki i zabawki robiły się gorące, co miało świadczyć o aktywności poltergeista. W ciągu 18 miesięcy specjalista był świadkiem prawie 2 tysięcy zjawisk paranormalnych w domu. Najbardziej przerażający był demoniczny głos, który czasem wydobywał się z gardła Janet – 11-letniej córki Peggy, którą upatrzył sobie duch. Dokuczliwy pan Wilkins Prawdopodobnie głos należał do poprzedniego mieszkańca, Billa Wilkinsa. Dziewczynka wpadała w trans, niekiedy lewitowała i była wyrzucana z łóżka. Jak wspominała Janet, lewitacja była najbardziej przerażająca, ponieważ nie mogła odzyskać kontroli nad swoim ciałem. Raz wokół jej szyi zacisnęła się zasłona i miała wrażenie, że się udusi. Tylko dzięki interwencji jej matki, która użyła całej swojej siły do rozerwania materiału, dziewczynce udało się z tego wydostać. Janet mówiła także, że Bill jest wściekły, ponieważ rodzina wprowadziła się do jego domu. „Nie chciał nas skrzywdzić. Umarł tutaj i chciał tu spoczywać„, powiedziała w wywiadzie dla „UK’s Channel”. Z czasem wyszło na jaw, że aktywność ducha rozpoczęła się krótko po tym, jak ona i Margaret bawiły się tabliczką ouija. Smutne życie Hodgsonów Ostatecznie wszystko się skończyło po wizycie księdza w 1978 roku. Co prawda później było słychać jeszcze różne hałasy, a brat Janet, Billy, opowiadał o tym, że czuje się obserwowany. Jednak rodzina mieszkała w domu dalej i Bill Wilkins raczej się nie pojawiał. Niestety, życie Hodgsonów nie było zbyt szczęśliwe w późniejszych latach – jeden z chłopców, Johnny, zmarł na raka w wieku 14 lat, Peggy odeszła w 2003, a syn Janet (która wyszła za mąż jako szesnastolatka) zmarł, kiedy miała 18 lat. Warrenowie, którzy zostali przedstawieni w filmie jako główni bohaterowie, byli tak naprawdę tylko częściowo zaangażowani w sprawę. Nawiedzonym domem w Enfield zajmowało się sporo osób, które wywarły większy wpływ na historię. Warrenowie jednak również doświadczyli paranormalnych zjawisk i z pełnym przekonaniem twierdzili, że duch istniał naprawdę. Zobacz również: Powstanie spin-off popularnego horroru „Obecność 2” [embedyt] Dziś nie do końca wiadomo, czy wszystko się rzeczywiście wydarzyło. Niektórzy posądzali rodzinę o oszustwo, a dziewczynki były kilka razy przyłapane na fabrykowaniu „dowodów”. Wiele osób zwracało też uwagę na to, że nikt nie był nigdy świadkiem opętania Janet – zawsze przebywała wtedy sama w pokoju. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Myślicie, że dom był naprawdę nawiedzony? (źródło: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 6 Średnia:
Przegląd filmu Obecność (2013) dla krytyków i użytkowników. Ten oparty na faktach film to powrót do klasycznego horroru. Więcej . 16 kwietnia 2018

Wytwórnia filmowa Warner Brothers uwikłała się w jeden z najdziwniejszych procesów w historii. Musi udowodnić, że fabuła horroru „Obecność” opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Reklamowana hasłem „Prawdziwa historia Warrenów” seria horrorów „Obecność” to kasowy hit ostatnich lat. Do tej pory studio Warner Bros. zarobiło na tej opowieści grozy ponad miliard dolarów. Filmy opowiadają o małżeństwie, które poświęciło życie dla badań nad zjawiskami niewytłumaczalnymi, paranormalnymi. Sęk w tym, że Ed i Lorraine Warrenowie prawa do swoich historii sprzedali w 1978 roku pisarzowi Geraldowi Brittle'owi. To właśnie on domaga się teraz odszkodowania od giganta z Hollywood. Autor ksiażki „Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren” twierdzi, że firma Warner Bros. nie miała prawa do podpisania w 1997 roku drugiej umowy z małżeństwem Warrenów, na podstawie której tworzone są dziś horrory z serii „Obecność”. W 2015 roku Brittle wystosował oficjalne pismo do wytwórni, w którym domagał się wstrzymania prac nad kolejnymi częściami. W odpowiedzi usłyszał, że historie przedstawione na ekranie opierają się na „historycznych faktach” i nie można mówić w tym wypadku o złamaniu praw autorskich. Skonfrontowany z takim argumentem pisarz wyczuł swoją szansę i wystosował pozew sądowy o gigantyczną kwotę 900 milionów dolarów zadośćuczynienia, jeżeli Warner Bros. nie udowodni, że filmy powstały w oparciu o faktyczne zdarzenia. – Jeżeli filmy pozwanych nie powstały na podstawie faktów, nie mogą oni twierdzić, że są chronieni i zwolnieni z przestrzegania prawa autorskiego – podkreślał wynajęty przez Brittle'a prawnik. Sam pisarz na potrzeby procesu całkowicie zmienił zdanie na temat opowieści małżeństwa Warrenów i ogłosił, że są one od początku do końca zmyślone. Źródło: Hollywood Reporter

ZA1F6W.